Sędzia Z. "ustawiał" mecz Wisła Płock - GKS

Pierwszoligowy sędzia Krzysztof Z. aresztowany na trzy miesiące za ustawienie meczu Wisła Płock - GKS Katowice z czerwca 2004 r. i udział w zorganizowanej grupie korupcyjnej. - Jestem niewinny, to wszystko pomówienia pana F. - powiedział wczoraj w sądzie aresztowym
Antoni F. siedzi w areszcie od kilku tygodni, zatrzymany w wyniku policyjnej prowokacji za przyjęcie 100 tys. zł łapówki za ustawienie meczu i udział w grupie korupcyjnej. Za to samo trafił za kratki obserwator i jednocześnie szef sędziów na Górnym Śląsku Marian D.

- Krzysztof Z. miał przyjąć łapówkę w wysokości 40 tys. zł za ustawienie wyniku meczu pierwszoligowego. Drugi zarzut dotyczy udziału w zorganizowanej grupie mającej na celu podejmowanie działań zmierzających do ustalania za pieniądze wyników meczów piłkarskich - mówi "Gazecie" Beata Tobiasz, rzecznik wrocławskiej policji.

Policja nie ujawnia, o jaki mecz chodzi. Z kilku wiarygodnych źródeł dowiedzieliśmy się, że był to pojedynek Wisły Płock z GKS-em Katowice z 8 czerwca 2004 r. W przedostatniej kolejce ekstraklasy drużyna z Katowic wyrównała na 1:1 już w doliczonym czasie gry i dzięki temu utrzymała się w lidze bez konieczności gry w barażach. - To był dziwny mecz, sędzia Z. bardzo umiejętnie neutralizował większość akcji ofensywnych zespołu z Płocka, tak by Wisła nie wygrała - opowiada "Gazecie" pragnący zachować anonimowość uczestnik tego pojedynku.

Szkoleniowcy i działacze Wisły mieli ogromne zastrzeżenia do swojego obrońcy Piotra Dudy, który umożliwił Katowicom strzelenie gola. Po sezonie piłkarz został odsunięty od gry w Wiśle Płock. - Nie mogę potwierdzić informacji, że to chodzi o ten mecz, ale zarzut dotyczy wiosny 2004 r. - mówi nam Beata Tobiasz.

Co na to prezes GKS Piotr Dziurowicz? - Odmawiam komentarza. Pewnie policja stosuje jakieś techniki dezinformacyjne.

W piątek sędzia Krzysztof Z. decyzją Sądu Rejonowego Wrocław Śródmieście został aresztowany na trzy miesiące. Zarówno wchodząc do budynku sądu, jak i z niego wychodząc nie zasłaniał twarzy przed fotoreporterami. W pewnym momencie stanął i powiedział tylko: - Nie przyznaję się do winy, wszystko to są pomówienia pana F.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że przedmiotem policyjnego śledztwa mogą być również inne mecze prowadzone przez sędziego Z. Chodzi tu o pojedynek z maja 2004 r. pomiędzy Odrą Wodzisław i Górnikiem Zabrze, podczas którego arbiter podyktował dwa rzuty karne dla Odry i wyrzucił z boiska bramkarza Górnika Piotra Lecha. Zawodnik Górnika wpadł wówczas w furię i gdyby nie powstrzymali go koledzy, mógłby pobić arbitra. Ostatecznie Górnik wygrał jednak ten mecz 2:1. Podejrzany jest także tegoroczny mecz Zagłębia Lubin z Groclinem Grodzisk, zakończony wynikiem 1:1. Krzysztof Z. nie podyktował ewidentnego rzutu karnego dla Groclinu, a w końcówce, gdy Zagłębie przegrywało 0:1, odgwizdał dla gospodarzy "11", której absolutnie nie było. Po meczu wściekły kapitan Groclinu Igor Kozioł wykrzyczał do dziennikarzy słowa: "Czarne pedały!".

Polskie Kolegium Sędziów fatalnie oceniło pracę Z. w tym meczu i odsunęło arbitra od prowadzenia czterech meczów. Później Z. zdawał egzamin komisyjny, prowadząc mecz Lecha Poznań z Górnikiem Łęczna. Zdał, nie było żadnych zastrzeżeń do jego pracy na boisku. Oceniał go Wit Żelasko, znany z komentowania w Canal+ spornych decyzji arbitrów.



Listkiewicz: Nic nie mogłem

- Na pewno organy ścigania miały podstawy, by zatrzymać sędziego Krzysztofa Z. Miałem pewne niepokojące sygnały dotyczące jego osoby, ale sam nie mogłem ich zweryfikować i potwierdzić, nie miałem ku temu środków. W obecnej sytuacji chętnie przekażę policji te informacje, być może pomogą w wyjaśnieniu sprawy - powiedział Michał Listkiewicz.

Dowiedzieliśmy się, o jakich sygnałach mówi prezes PZPN. Kilkanaście dni temu Krzysztof Z. poprosił o spotkanie z Listkiewiczem. Wzięli w nim udział Edward Potok, szef Łódzkiego ZPN, i przewodniczący Komisji Etyki Jan Tomaszewski. Krzysztof Z. ujawnił, że dwóch obserwatorów naciskało na niego, żeby pomagał jednej z drużyn. Nie chciał jednak zdradzić nazwisk, obiecał, że zrobi to po zakończeniu sezonu. Nie zdążył...

jar