Dlaczego na fecie zabrakło Kasperczaka?

Spór w FIFA i PZPN był główną przeszkodą w zaproszeniu przez Wisłę SSA na mistrzowską fetę Henryka Kasperczaka, który prowadził zespół w pierwszej rundzie zakończonego w niedzielę sezonu
- Szanuję dokonania trenera Kasperczaka, poważam go za to, co zrobił dla klubu przez ostatnie lata, za jego wkład w tegoroczne mistrzostwo, ale w Wiśle nigdy nie było takiego zwyczaju, że na fecie mistrzowskiej pojawiają się trenerzy, którzy w danym momencie nie prowadzą już zespołu - podkreśla prezes Janusz Basałaj i wymienia przykład Oresta Lenczyka, który wypracował sporą przewagę w sezonie 2000/2001, ale drużynę do tytułu doprowadził Adam Nawałka. Lenczyka na fetę nie zaproszono.

- Główny argument przeciw zapraszaniu Kasperczaka jest jednak taki, że mamy z nim spór przed trybunałem FIFA i PZPN - podkreśla prezes Wisły SSA.

Ofiarą takiej polityki Wisły padł też Franciszek Smuda, który w 2002 r. doprowadził zespół do półfinału Pucharu Polski, ale na fecie z okazji zdobycia tego trofeum był tylko jego następca Henryk Kasperczak.



Komentarz: Kwestia klasy

Nie trzeba zgłębiać konfliktu Wisły Kraków z Henrykiem Kasperczakiem, by widzieć, że na świętowaniu mistrzostwa Polski zaproszenia dla niego nie powinno zabraknąć. Kasperczak zdobył z Wisłą 35 z 62 pkt (czyli większość), które dały ten tytuł, i choć szefowie klubu odsunęli go potem od drużyny, jego wkładu w sukces nie wymażą. Nie mogą też traktować mistrzowskiej fety jak prywatnej uroczystości, na którą zapraszają tylko tych, których lubią. To nie kwestia smaku, ale klasy. Mistrzowi nie powinno jej zabraknąć.

Dariusz Wołowski