Afera PZN: wojna niemiecko-austriacka

Nieudolny Polski Związek Narciarski i jego prezes Paweł Włodarczyk mogą zostać zgnieceni przez zmasowany medialny i prawny atak firm dwóch marketingowych asów - Niemca Ericha Maerza i Austriaka Ediego Federera. Wygrywa Austriak przy współpracy wiernego sojusznika Adama Małysza.


W mediach pojawiły się relacje o tym, jak PZN oszukuje. "Rzeczpospolita" zaatakowała wczoraj związek narciarski, że ten sprzedał powierzchnię reklamową na strojach skoczków za 150 tys. euro, choć inni oferowali milion. Oferowali - to prawda, ale za coś znacznie więcej niż powierzchnia reklamowa, bo za cały pakiet sponsorski, w tym prawo do wizerunku skoczków (i trenerów) z Małyszem na czele.

Jak było? Naszych zdaniem tak.

Zarzewie wojny

4 września 2004. Dzień przed letnim GP w Zakopanem spotykają się właściciel firmy Sportmarketing Edi Federer, szef PZN Paweł Włodarczyk i Adam Małysz. Małysz grozi - tak twierdzi w „Gazecie” Federer - że nie wystartuje w zawodach, jeśli PZN nie przedłuży umowy z Federerem o następny rok, do 30 kwietnia 2006. Najważniejszy, bo olimpijski. Następnej nocy po wielogodzinnych negocjacjach punkty umowy zostały spisane. PZN twierdzi, że to był tylko projekt umowy. Federer - że obowiązująca umowa.

Przygotowanie do ataku, rozpoznanie walką

Początek sezonu skoków 2004/05. Wielkie firmy wchodzą z hukiem na sportowy rynek polski - MaxData (od początku) i Generali (od Turnieju Czterech Skoczni). Jest to huk w składzie porcelany. Bo tutaj pojawia się firma Maerz - pośredniczy między sponsorami a Federerem. Austriak obiecuje wszystko, a nie potrafiąc się wywiązać, proponuje nieszablonowe rozwiązania - na smyczach, logo na fladze. Wybucha dzika awantura o bezczeszczeniu symboli narodowych. Niezadowoleni sponsorzy nie płacą prowizji Maerzowi - ok. 80 tys. euro.

Marsze i kontrmarsze

10 marca 2005. Maerz bierze sprawy we własne ręce. Obie lewe. Związek podpisuje notatkę po spotkaniu z Maerzem, gdzie Niemiec obiecuje 0,8-1 mln euro m.in. za 150 cm kw. należących do końca sezonu do Federera (własne 150 cm kw. PZN sprzedał wcześniej firmie Lotos), ale też wiele innych rzeczy. Pieniądze mają być od Generali (200 tys. euro) i MaxData (150 tys. euro) oraz innych sponsorów zorganizowanych przez Maerza. Jak się okazało później - znowu klapa.

20 marca. PZN ogłasza zakończenie współpracy z Federerem, twierdząc, że ten nie podpisał umowy o przedłużeniu kontraktu. PZN miał wysłać takową, spisaną na podstawie notatek wrześniowych, i nie otrzymał odpowiedzi. Mając na oku korzystniejszą umowę z Maerzem, związek uznaje sytuację za dobry pretekst do porzucenia Austriaka na rzecz Niemca.

Decydująca bitwa

22 marca. Małysz i Federer organizują w Wiśle konferencję prasową. Małysz mówi, że zakończy karierę, jeśli Federer i Włodarczyk nie dojdą do porozumienia. Rocznie od Federera dostaje ok. 2 mln zł. - Nie mam innego wyjścia. Bo chciałbym nadal współpracować z kolegami z kadry, ale przede wszystkim z Edim Federerem. Bez PZN nie będę mógł pojechać w przyszłym roku na olimpiadę. Pozostaje mi więc zakończenie kariery, bo nie zamierzam startować w barwach innego kraju.

Federer grozi PZN sądem. To ważne - pierwotna umowa z Federerem została podpisana w Wiedniu, więc spór rozstrzygałby sąd austriacki.

23 marca. Konferencję urządza PZN. Obecny jest Erich Maerz. PZN obiecuje Małyszowi pieniądze takie, jakie dałby mu Federer (bo ma w ręku wstępną umowę z Maerzem). Małysz nie chce. Woli Federera. Bo ufa mu bezgranicznie. Bo znają od 1995 roku. Bo Federer nigdy nie oszukał go nawet na złotówkę. Tymczasem to wtedy Federer po raz pierwszy mówi „Gazecie”, że sam Małysz - a nie on, Federer - groził w Zakopanem PZN niewystartowaniem w zawodach letniego GP.

5 kwietnia. PZN pod ścianą. Groźby Małysza o zakończeniu kariery i realne niebezpieczeństwo wysokiego odszkodowania w procesie przed austriackim sądem to za dużo. Włodarczyk podpisuje kontrakt z Federerem. Opiewa na 150 tys. euro, plus 350. tys zł spłaty zadłużenia za sprzedaż reklam na 150 cm kw. (Maerz dawał 0,8-1 mln, ale za duży pakiet reklamowy, a nie tylko za centymetry, w tym część wizerunku Małysza, a przecież Małysz należy do Federera i Austriak by go w roku olimpijskim nie odstąpił. Związek otrzymałby mniej więcej tyle co z kontraktu z Federerem).

Dożynki

Firma Generali z centralą w Wiedniu ciśnie firmę Maerz, aby zrealizowała swoją umowę z Generali, bo jak nie, to... Maerz się broni - to wina PZN - i chce doprowadzić wszelkimi środkami zgodnymi z prawem do zerwania umowy PZN z Federerem. Każdemu, kto chce Maerz, za pośrednictwem kancelarii prawniczej przedstawia odpowiednie zaświadczenia i dokumenty. W "Gazecie" byli z "kwitami" miesiąc temu.