Katastrofalna forma Otylii Jędrzejczak

Start mistrzyni olimpijskiej w lipcowych mistrzostwach świata jest zagrożony, bo Polka jest w katastrofalnej formie. W Dębicy podczas ostatnich zawodów Grand Prix Jędrzejczak na swoim koronnym dystansie 200 m st. motylkowym osiągnęła czas aż o niemal 11 s gorszy od rekordu życiowego. Ten wynik nie dałby jej miejsca w kadrze na mistrzostwa świata w Montrealu.
Ponury obraz zapaści

W światowych rankingach tego roku wyniki Otylii - dwukrotnej srebrnej i złotej medalistki olimpijskiej - trudno znaleźć, choć Międzynarodowa Federacja Pływacka (FINA) publikuje najlepszych 25 wyników. Na 400 m st. dowolnym (srebrny medal w Atenach) najlepszy czas Otylii jest aż o 16 s gorszy niż złotej medalistki w Atenach Francuzki Laure Manaudou.

Na złotym dystansie 200 m st. motylkowym Polka pływa prawie 3 s gorzej niż najlepsza na świecie Australijka Jessica Schipper, na srebrnej setce - ponad 2,5 s gorzej od Australijki Lisbeth Lenton! Tylko na 200 m st. motylkowym Otylię w ogóle uwzględniono w rankingu!

W dodatku zamiast pływać coraz szybciej, Otylia w mityngu Grand Prix w Oświęcimiu (30.04-1.05) osiągała czasy gorsze, niż trzy tygodnie wcześniej w Ostrowcu Świętokrzyskim. A na ostatnich zawodach GP w Dębicy (8-9.05) było już bardzo źle.

Na 50 metrów stylem motylkowym w Oświęcimiu Otylia przegrała z Aleksandrą Urbańczyk. Trener Otylii Paweł Słomiński stwierdził jednak: "Eee, to mniej ważne. Większą sensacją byłoby, gdyby Otylia wygrała, bo Ola jest sprinterką. To trochę tak, jakby Haile Gebrselassie ścigał się z Mauricem Greenem na 100 m".

Czy 11-12 tygodni, które zostały do startu mistrzostw świata w Montrealu, wystarczy, aby pokonać olbrzymi dystans do najlepszych zawodniczek na świecie? Czy Otylia powinna jechać na mistrzostwa, jeśli z góry byłoby wiadomo, że nie osiągnie sukcesu?

Szukając motywacji

Wiadomo, że po Atenach Polka zrobiła sobie długą przerwę, a potem z powodu chorób nie zaczęła mocno i regularnie trenować. Nawet teraz przed Grand Prix w Dębicy nie ćwiczyła w piątek, a w niedzielę nie wystartowała na 400 m st. dowolnym. Nie trenuje również w tym tygodniu, a lekarz twierdzi, że zapalenie ucha nie pozwoli na treningi w wodzie prawdopodobnie do czwartku lub piątku.

- Gdyby Otylia porządnie przepracowała jesień i zimę, czyli cały okres przygotowawczy, byłbym pewien, że da sobie radę - mówi trener Słomiński. - Ale po tych wszystkich przerwach nie jestem pewien niczego.

Za półtora tygodnia w Dębicy zaczynają się mistrzostwa Polski - jedyne kwalifikacje do kadry na mistrzostwa świata w Montrealu.

- Otylia zapewne zdobędzie minimum, ale z decyzją startować, nie startować będziemy czekać jak najdłużej - mówi Słomiński. - Ja bardzo bym chciał, aby wystartowała, nawet jeśli nie miałoby to skończyć się sukcesem. Dla mnie ważniejsze jest, aby Otylia znów zaczęła regularnie trenować z pełnym zaangażowaniem i z myślą: "Jadę, żeby zdobyć złoto". Słowem, aby wróciła Otylia sprzed igrzysk olimpijskich. A to może się stać tylko wtedy, kiedy będzie miała mocny impuls do pracy. Taki jak na przykład start na mistrzostwach świata.

A jeśli to będzie za mały bodziec? Zwłaszcza po roku olimpijskim, kiedy do treningu brakuje motywacji. Z mistrzostw świata w Montrealu wycofali się bohaterowie igrzysk olimpijskich w Atenach: Australijczyk Ian Thorpe, Holender Pieter van den Hoogenband (którzy pokonali w wielkim pojedynku niesamowitego Michaela Phelpsa na 200 m st. dowolnym), dwukrotna złota medalistka Jana Kłoczkowa i wielu innych.

- Jeśli Otylii nie starczy motywacji, to trudno. Wtedy powiemy sobie "dość w tym roku". Potem spróbujemy zmobilizować Otylię na zimowe mistrzostwa Europy. Ale im dłuższa przerwa, tym trudniej wrócić do reżimu w pracy - mówi trener Słomiński, dodając, że nie chce zmieniać nic w treningu. - Nie zmienia się zwycięskich metod walki, ani zwycięskich generałów. Otylia jest zawodniczką, która musi dużo czasu spędzać w wodzie. Kiedy w 2001 roku zaczęliśmy wspólnie trenować, w listopadzie popłynęła na 200 m 2 min 14 s. Przegrała w Polsce, płakała, że nic z niej nie będzie, a już w zimie zdobyła tytuł mistrzyni Europy. Ona jest w stanie w 10 tygodni dołączyć do czołówki. Potrzebna jest tylko zmiana mentalna. I zdrowie - kończy trener mistrzyni.