Sport.pl

Gołota lżejszy i bardziej dynamiczny

Andrzej Gołota przed życiową szansą. Jest zdeterminowany jak nigdy. Jeśli przegra w sobotę z Ruizem i nie będzie mistrzem świata, rzuci boks.
Podobno Polak waży mniej niż w 1996 roku, kiedy podbił Amerykę, walcząc z Riddckiem Bowe'em.

Waga to bardzo istotna część "sweet science", jak nazywają pieszczotliwie boks Amerykanie. 235 funtów oznacza, że Gołota będzie dużo bardziej ruchliwy niż w kwietniowym pojedynku z Chrisem Byrdem i z wieloma innymi pięściarzami. - Chciałbym, żeby ważył tyle, bo to da mu wielką przewagę nad Ruizem - mówił we wtorek przyglądający się tańczącemu w ringu Gołocie jego trener Sam Colonna.

Dodajmy - przewagę nad ciężkim Ruizem, który w przeszłości był zapaśnikiem. Choć - gdy kiedyś trenował w lesie w Poconos udało mu się uciec niedźwiedziowi, można powiedzieć, że jest ruchliwy jak Statua Wolności.

Na wtorkowy trening Gołota przyjechał czarnym vanem, choć z hotelu Southgate Tower (700 dol. za dobę) mógł przyjść na piechotę, bo to 500 metrów. Razem z nim trener Sam Colonna, policjant Dave Escalalet, który będzie w narożniku podczas walki z Ruizem (pamiętacie, jak Gołota chciał uniknąć mandatu drogowego, pokazując plakietkę policjanta? - to od niego). Ekipę uzupełniał przyjaciel pięściarza i jego menedżer Ziggy Rozalski.

Gołota (38 zwycięstwa, 4 porażki, 1 remis, 31 nokautów) zniknął w obskurnej szatni. W Kingsway Gym przy Piątej Alei nie tylko ona, ale i wąskie schodki w ciasnej klatce schodowej upstrzone są zdjęciami z bokserskich magazynów i plakatami starych walk. O tym, że to to sala bokserska, a nie żadna inna, mówi też tabliczka: "Nie pluć". - Starzy bokserzy mieli taki zwyczaj, że pluli na podłogę, na matę, na ściany. Taki paskudny zwyczaj. Tak jak baseballiści żują gumę albo tytoń. Ja też plułem - mówi portorykański menedżer sali Julio Rivera. To u niego trenowali przed swoimi nowojorskimi walkami sławni pięściarze od lat 90.: Shane Mosley, Felix Trinidad, Oscar de la Hoya, Roy Jones Jr.

Gołota trzymał się przykazania Kingsway Gym i nie pluł, może z dwoma wyjątkami. Na więcej nie miał powodu. Ćwiczył rozciąganie, założył sobie kijek na barki, wykonywał skręty tułowia, walczył w ringu z cieniem, skakał na skakance i uderzał w ciężki worek. - Robi wrażenie. Jest naprawdę dynamiczny - komentowali dziennikarze, których było około 30, w tym kilka stacji TV, między innymi niemiecka RTL, która będzie pokazywać pojedynek na żywo.

- To będzie najciekawsza walka wieczoru. Hiszpańskojęzyczne dzienniki trąbią o niej bez przerwy, bo Ruiz - pierwszy latynoski mistrz świata wagi ciężkiej - jest ich bohaterem. Nie wiem, kto wygra, ale o zwycięstwie na pewno zdecyduje determinacja, wola walki w ostatnich rundach - mówi Rivera.