Sport.pl

Hoop-Blachy Pruszyński - Brok Słupsk 97:90

Kwarty: 25:17, 22:28, 15:22, 35:23

Hoop: Joubert 21 (4), Juszkin 20 (1), Miller 15, Bacik 15, Suski 13 oraz Dryja 7, Waldman 5, Kalinowski 1, Jagoda 0.

Brok: Zadravec 24 (3), Shammgod 20 (2), Pluta 18 (2), Korytek 16, Hyży 4 oraz Golański 6, Przybyszewski 2, Frank 0.

Koszykarz meczu

Olivier Miller za decydujące punkty w czwartej kwarcie

Hoop-Blachy Pruszyński pokonał Broka-Czarnych Słupsk 97:90 i w I rundzie play off zagra z Malfarbem-Budrem. Pruszkowianie będą musieli sobie radzić bez swego centra Jeffa Sterna, który od środy nie jest już zawodnikiem Hoopu.

Sprawę Sterna próbował wytłumaczyć trener Michalis Kiritsis. - Podczas środowego treningu doszło do drobnego incydentu z udziałem Sterna. W przypadku tego zawodnika była to jednak recydywa, której nie zamierzamy tolerować. U nas w klubie liczy się dyscyplina.

Na pomeczowej konferencji prezes klubu Janusz Wierzbowski stwierdził: - W środę, w trybie natychmiastowym, została rozwiązana umowa z zawodnikiem Sternem.

O jaki incydent chodzi? Tego nikt z klubu nie chciał wyjaśnić. "Gazeta" dowiedziała się jednak, że Stern próbował pobić jednego z kolegów z drużyny, a potem rozdzielającego ich trenera.

Przed play off Hoop został zatem bez klasycznego centra, bo za takiego nie może na razie uchodzić Oliver Miller. Mecz z Brokiem pokazał, że "Big O" nadal najbardziej lubi grać z daleka od kosza, skąd popisuje się widowiskowymi asystami. - Oliver całe życie grał w NBA i ciężko mu przywyknąć do europejskiej koszykówki, w której gra się strefą - tłumaczył swego zawodnika Kiritsis. - Gdy znajduje się pod koszem, natychmiast otacza go kilku rywali, dlatego na razie woli grać na obwodzie i podawać piłki kolegom.

Kiritsis tłumaczył także Millera, który po raz pierwszy pojawił się na pomeczowej konferencji, z jego wcześniejszej niechęci do dziennikarzy. - Odkąd Oliver przyjechał do Polski, wszyscy pytali go tylko o nadwagę i dlaczego nie gra w NBA. On jest bardzo wrażliwym człowiekiem i było mu przykro wysłuchiwać takich rzeczy. A zapewniam, że Oliver to bardzo miły i wesoły człowiek.

Hoop pokonał Broka właśnie dzięki skutecznej grze Millera w czwartej kwarcie. W ataku Amerykanin stawał pod koszem, a jego koledzy wreszcie dogrywali mu piłki. W jednej akcji pobiegł nawet do kontry i zdobył punkty wsadem.

W tej samej kwarcie za faul techniczny i niesportowe zachowanie sędziowie odesłali do szatni rozgrywającego Broka Goda Shammgoda. To był kluczowy moment meczu, bowiem wcześniej Shammgod ośmieszał pruszkowian w obronie, zdobywając punkt za punktem (w sumie 20). Nie radzili sobie z nim i Oleg Juszkin, i H Waldman, który niespodziewanie wrócił do gry po styczniowym złamaniu ręki. Zdesperowany Kiritsis wpuścił na boisko Łukasza Jagodę, ale ten w minutę dwa razy sfaulował Shammgoda i szybko wrócił na ławkę. Dużo swobody miał także Goran Zadravec (24 pkt, w tym trzy rzuty za trzy). Zawiódł za to reprezentant Polski Radosław Hyży (tylko 4 pkt).

Na minutę przed końcem był jeszcze remis 88:88, ale w końcówce do pracy wziął się Miller. Zdobył punkty, po chwili zaliczył asystę przy koszu Mariusza Bacika, w ostatniej sekundzie za trzy trafił jeszcze Antoine Joubert.

Po zwycięstwie Spójni Stargard z Pogonią Ruda Śląska Hoop spotka się w ćwierćfinale z Malfarbem-Budrem Ostrów. Wcześniej, już w najbliższą sobotę, pruszkowianie zagrają w turnieju finałowym Pucharu Polski z Azotami-Unią Tarnów.



Dla Gazety

Oliver Miller

środkowy Hoopu

Przepraszam za to, że wcześniej nie przychodziłem na konferencje i nie rozmawiałem z dziennikarzami. Nie robiłem tego, bo wszyscy pytali mnie tylko o jedno - dlaczego nie gram w NBA. Proszę mnie zrozumieć. Zostałem zaproszony do Polski, by pomóc Hoopowi w lidze i w Pucharze Polski. Jestem tylko częścią drużyny, która ma wygrywać kolejne mecze. Teraz ważne jest tylko najbliższe spotkanie mojego zespołu w Pucharze Polski, a nie NBA.



Mariusz Bacik

kapitan Hoopu

Wynik meczu w Stargardzie był dla nas ważny, bo miał wpływ na to, które miejsce zajmiemy w lidze przed play off. Teoretycznie, ale tylko teoretycznie, aby nie być posądzonym o jakieś kombinacje, których nie było, chcieliśmy zająć miejsce szóste. Ćwierćfinałowy rywal był nam obojętny, ale w półfinale woleliśmy nie wpaść na Zeptera. Szósta pozycja właśnie to nam gwarantuje.

Ostatnio przydarzyły nam się przykre porażki. Dla mnie to dziwna, niewytłumaczalna sprawa. Dzisiaj też się męczyliśmy, ale to zwycięstwo podbuduje nas psychicznie. Teraz przed nami Puchar Polski. Chcemy go zdobyć, a potem powalczyć w lidze. Marzymy o medalu, ale wiemy, że samo wejście do czwórki PLK będzie bardzo ciężkie.