PGE Skra Bełchatów znów pokonana. Tym razem przez Jastrzębski Węgiel

PGE Skra Bełchatów wciąż ma problem ze stabilizacją formy. Dlatego powinna się cieszyć, że zdobyła punkt z Jastrzębskim Węglem.
W jastrzębskiej hali spotkały się drużyny grające ostatnio najefektowniejszą siatkówkę w PlusLidze. Gospodarze w dwóch poprzednich kolejkach zdobyli cztery punkty, choć ich rywalami byli finaliści poprzedniego sezonu: Zaksa Kędzierzyn-Koźle (2:3) i Asseco Resovia (3:1). Wyniki nie są przypadkowe, bo w składzie mają świetnych zawodników, jak Maciej Muzaj czy Salvador Hidalgo Oliva, rewelacja rozgrywek, a za tzw. czarną siatkarską robotę, czyli przyjęcie i obronę, odpowiada doświadczony Amerykanin Scott Touzinsky.

Żeby pokonać będący na fali Jastrzębski Węgiel, trzeba naprawdę wznieść się na wyżyny możliwości. A PGE Skra w tym sezonie gra nierówno. Najlepszy mecz zanotowała w sobotę, kiedy zniszczyła Cuprum Lubin. W pozostałych spotkaniach oprócz świetnych momentów miała trudne do wytłumaczenia przestoje, kiedy potrafiła roztrwonić kilkupunktową przewagę. Trener Philippe Blain nie mógł także znaleźć optymalnego składu, mieszając przyjmującymi. To kosztowało m.in. walkowerem w Szczecinie, kiedy zdenerwowany problemami ze słabym przeciwnikiem pomylił się z liczbą obcokrajowców.

Wydawało się jednak, że wreszcie podstawowa szóstka wykrystalizowała się, a drużyna wreszcie ustabilizuje formę. Szkoleniowiec wystawił najsilniejszy skład i wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze do kolejnego zwycięstwa. Bełchatowianie wygrali pierwszego seta, choć popsuli aż sześć serwów. Nadrobili to jednak trzema blokami i skutecznymi atakami Mariusza Wlazłego i Michała Winiarskiego. Sygnałem ostrzegawczym były jednak poważne kłopoty w przyjęciu - tylko 16 proc. perfekcyjnego. Największe kłopoty miał Robert Milczarek, który tak świetnie spisał się w Lubinie.

Później było już tylko gorzej... W drugim secie Milczarka zastąpił Kacper Piechocki i odbiór się poprawił. Lepsza była też skuteczność w ataku, jednak zabrakło punktowego bloku. Ale główną przyczyną przegranej było aż osiem punktów oddanych po zepsutych serwach, a te dobre, nie zrobiły na rywalach żadnego wrażenia. Dla porównania jastrzębianie pomylili się zaledwie dwa razy. W trzeciej partii było jeszcze gorzej, ponieważ rozgrzani gospodarze ani myśleli odpuszczać faworytowi. Muzaj i Oliva nie mylili się w ataku, a młody libero Jakub Popiwczak był wszędzie, broniąc w niesamowitych sytuacjach.

W PGE Skrze nie do zatrzymania był Wlazły, chwilami toczący pojedynek z całą drużyną Jastrzębskiego Węgla. To dzięki niemu doszło do zaciętej końcówki, ale wtedy niezrozumiały ruch zrobił trener Blain, wprowadzając na dwie ostatnie akcje Bartosza Bednorza i Artura Szalpuka. Ten pierwszy źle przyjął zagrywkę Grzegorza Kosoka i jego zespół stracił 24. punkt, a w następnej akcji zablokowany został jego młody kolega.

Jeśli chodzi o zmiany, to odpoczynek bardziej należał się Srećko Lisinacowi, który ma wyraźny kryzys formy. Na środku bełchatowianie ustępowali przeciwnikom mającym przecież mniej renomowanych zawodników od Serba czy Karola Kłosa. Cudem udało się doprowadzić do tie-breaka, bo dzięki zagrywkom Wlazłego udało się nie tylko odrobić czteropunktową stratę, ale wyjść na prowadzenie 19:16.

Był to sukces, ponieważ PGE Skra grała nierówno. Zawodził Nikołaj Penczew, który pomylił się, atakując nawet bez bloku. Piątą partię bełchatowianie zaczęli mocno rozkojarzeni, stąd wynik 3:8. Udało się zmniejszyć część strat, ale co z tego, skoro Lisinac był nieskuteczny, a Wlazły i Winiarski nie byli w stanie zniwelować przewagi, choć ten pierwszy zagrał kapitalnie. Trudno jednak oczekiwać lepszego wyniku, skoro drużyna popsuła aż 25 serwów, a sześć punktów oddała w ataku.

W sobotę PGE Skra zagra w swojej hali z Cerradem Czarnymi Radom.

Jastrzębski Węgiel - PGE Skra 3:2

Sety: 22:25, 25:22, 25:21, 23:25, 15:11

Jastrzębski Węgiel: Kampa, Touzinsky, Kosok, Muzaj, Oliva, Boruch, Popiwczak (libero) oraz Ernastowicz, Sobala, Strzeżek, De Rocco

PGE Skra: Uriarte, Penczew, Lisinac, Wlazły, Winiarski, Kłos, Milczarek (libero) oraz Kurek, Szalpuk, Piechocki (libero), Gladyr, Bednorz