Jastrzębski Węgiel - PGE Skra Bełchatów: "Zatrzymać niechcianego Muzaja"

Maciej Muzaj został skreślony w PGE Skrze Bełchatów przez trenera Miguela Falascę. Dziś jest liderem Jastrzębskiego Węgla, rewelacji sezonu w PlusLidze.
Jastrzębski Węgiel to stały przeciwnik PGE Skry w decydującej fazie rywalizacji walce o medale PlusLigi. W ostatnich 12 sezonach obie drużyny aż osiem razy mierzyły się w półfinałach lub finałach. Ostatni raz było to w 2015 roku, kiedy stawką był brązowy medal, który zdobyli bełchatowianie, tak jak we wcześniejszych siedmiu rozgrywkach.

Ubiegły rok był jednym z nielicznych, kiedy stawka tych pojedynków nie była tak wysoka, choć Jastrzębski Węgiel niespodziewanie u siebie przegrał tylko 2:3, zabierając punkt, którego później zabrakło, by wystąpić w finale. Aż 27 punktów zdobył w tym pojedynku Muzaj, jeden z liderów śląskiej drużyny. 22-letni atakujący spędził trzy sezony w PGE Skrze, ale opuszczał ją bez żalu, bo trener Miguela Falasca nie cenił go i sporadycznie dawał mu szansę, nawet gdy problemy ze zdrowiem miał Mariusz Wlazły. Muzaj przeniósł się do Jastrzębia i pokazał, że jest najbardziej obiecującym Polakiem na tej pozycji. - Myślę, że jest poważnym kandydatem na reprezentanta Polski - ocenia zawodnika Jacek Nawrocki, który ściągnął go do Bełchatowa. - Ma znakomite warunki fizyczne [208 cm wzrostu] i motoryczne, w ataku bardzo wysoko łapie piłkę, ma intuicję i charakter predestynujący go do gry na wysokim poziomie. Potrafi się też dostosować do wystawiającego: tak samo dobrze czuje się przy szybkich piłkach, jak i przy wysokich. Ma też dobry blok i zagrywkę - kończy były trener PGE Skry, a teraz reprezentacji Polski siatkarek.

Największą gwiazdą Jastrzębskiego Węgla jest jednak przyjmujący Salvador Hidalgo Oliva. 31-letni Kubańczyk urodzony w Leningradzie (obecnie Sankt Petersburg) gra bardzo widowiskowo i skutecznie. Świetnie serwuje, a w ataku niezmiernie trudno go zatrzymać. Razem z Muzajem poprowadzili zespół w meczach z Asseco Resovią (3:1) i Zaksą Kędzierzyn-Koźle (2:3). - Jeśli zagramy taką siatkówkę, jaką prezentowaliśmy w dwóch ostatnich spotkaniach, to jesteśmy w stanie nawiązać z nimi [bełchatowianami - przyp. red.] walkę, a walce wszystko może się zdarzyć - zapowiada Muzaj.

Nawrocki, który śledzi też rozgrywki PlusLigi, uważa, że zdecydowanym faworytem meczu jest PGE Skra, a w odniesieniu zwycięstwa może jej przeszkodzić dekoncentracja lub słabszy dzień. O to pierwsze będzie trudno, ponieważ hala w Jastrzębiu ma się wypełnić, co mobilizuje zawodników. - Nie widzę w Polsce rywala zdolnego zagrozić bełchatowskiej drużynie, która ma przewagę w rozegraniu, ataku, przyjęciu i środku. Do tego w kadrze są wartościowi zmiennicy. To zespół kompletny i głodny sukcesu po niepowodzeniu w poprzednim sezonie - podkreśla Nawrocki.

Także Michał Bąkiewicz, trener AZS Częstochowa, wskazuje jako faworyta PGE Skrę. - Ponieważ ma bardziej wyrównany skład i gra ostatnio na bardzo wysokim poziomie. Jastrzębski Węgiel świetnie zaprezentował się w spotkaniu z Resovią, ale zdarzają mu się wahania formy. Na pewno należy oczekiwać ciekawego meczu - kończy.

Spotkanie zostanie rozegrane awansem, bo kolejka zaplanowana jest na 19 listopada. Wtedy jednak PGE Skrę czekają eliminacje do Ligi Mistrzów, w której zmierzy się z PAOK Saloniki (16 listopada w Grecji i 20 w Wieluniu).

Jastrzębski Węgiel - PGE Skra, godz. 18 (transmisja w Polsacie Sport)