Piotr Piekarczyk: Musimy szybko postawić diagnozę, co w ROW-ie nie działa

Po wylądowaniu w strefie spadkowej Dietmara Brehmera na ławce ROW-u 1964 Rybnik zastąpił Piotr Piekarczyk. - Trzeba realnie ocenić, co działa, a co nie - zapowiada nowy trener drugoligowca.
Piekarczyk jako piłkarz i trener kojarzony jest głównie z GKS-em Katowice. Jest jednak wychowankiem Górnika Czerwionka, skąd w 1977 roku trafił do II-ligowego wtedy ROW-u Rybnik. Po trzech latach gry dla górniczej drużyny przeniósł się do GieKSsy. Teraz znów wraca do Rybnika.

- Propozycję objęcia drużyny otrzymałem po ostatnim meczu, ale powiedziałem działaczom, żeby przespali się z decyzją. Dopiero gdy propozycję powtórzyli, zdecydowałem się ją przyjąć - wyjaśnia 58-letni szkoleniowiec.

Nowy trener ROW-u był mile zaskoczony po wejściu do szatni rybniczan. - Nie przypuszczałem, że będę znał aż tylu zawodników, tych młodych, ale i tych doświadczonych. Wiem o ich potencjale dużo - twierdzi Piekarczyk.

Zadanie, jak sam zauważa, nie jest jednak łatwe. - Nie od razu znajdziemy receptę na lepszą grę zespołu. Na początku musimy szybko postawić diagnozę, co działa, a co nie. Trzeba wejść do środka drużyny i ocenić realnie, co trzeba zmienić. W kilku meczach zabrakło wyrachowania i zimnej krwi, a w tej lidze każdy punkt jest ważny - mówi Piekarczyk.

Na ławce rybnickiej drużyny nowy trener zadebiutuje w Bełchatowie. ROW w sobotę 8 października zmierzy się z ostatnim w drugoligowej tabeli GKS-em.