PZPN i telewizja Polsat Sport nie lubią kibiców Ruchu Chorzów

Ruch Chorzów głowi się, jak zapełnić trybuny podczas środowego meczu Pucharu Polski z Lechem Poznań. Stawiamy, że marketingowe sztuczki zdadzą się na nic i będzie to spotkanie z najmniejszą liczbą widzów na Cichej w sezonie.
Niebiescy zagrają z Lechem o awans do ćwierćfinału pucharowych rozgrywek. Na Cichej już nauczyli się w minionych sezonach, że spotkania, które odbywają w cieniu ligowej rywalizacji nie cieszą się wielkim zainteresowaniem fanów.

Teraz o znaczącą sprzedaż biletów - bo przecież nie o pełne trybuny - będzie jeszcze trudnej. Polski Związek Piłki Nożnej w porozumieniu z telewizją Polsat Sport ustalił bowiem, że środowe spotkanie na Cichej rozpocznie się o godzinie 20.45. Pamiętając, że to musi przynieść rozstrzygnięcie - a więc możliwa jest dogrywka, a nawet rzuty karne - kibiców mogą czekać emocje nawet do północy.

- Sprzedaż biletów na taki mecz, to nie jest łatwa sprawa. Mamy jednak nadzieję, że nasi kibice docenią stawkę tej rywalizacji. Poza tym w ostatni piątek, gdy graliśmy o ligowe punkty z Niecieczą, nasz stadion był zamknięty. Znajdą się więc pewnie i tacy, którzy już zdążyli stęsknić się za drużyną. Poza tym wciąż namawiamy do kupowania karnetów na nasze spotkania. Tych zostało już niewiele ponad 400, a warto pamiętać, że karnetowicze oglądają mecze w Pucharze Polski za darmo - mówi Donata Chruściel, rzecznik prasowy niebieskich.

Ruch ma duże szanse na awans do ćwierćfinału rozgrywek. Niebiescy pokazali się w dwóch ostatnich ligowych meczach z dobrej strony. Z Niecieczą przegrali niezasłużenie, pechowo, a rywala potrafili zdominować nawet grają w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Marcina Kowalczyka.

Lech to na tym etapie ligowej rywalizacji taki sam średniak, co i Ruch. Po rozegraniu dziewięciu kolejek obie drużyny maja na swoim koncie po 11 punktów. Zespół z Wielkopolski ponadto przyjedzie na Śląsk poważnie osłabiony.

Wśród kontuzjowanych nadal znajduje się Nicki Bille Nielsen, który narzeka na uraz pachwiny. Duńczyk ostatni raz pojawił się na boisku ponad miesiąc temu. Ponadto drobne problemy zdrowotne dotknęły dobrze znanego na Cichej Matusa Putnockiego. Słowak był ostatnio podstawowym bramkarzem Lecha. Przed ligowym meczem w Gdańsku doznał jednak urazu barku i między słupkami zastąpił go Jasmin Burić. Kontuzja wydaje się jednak niegroźna. Były golkiper Ruchu zasiadł bowiem na ławce rezerwowych.

W Chorzowie na pewno nie zobaczymy Dariusza Dudki, który skręcił na treningu staw skokowy i czeka go około czterotygodniowa przerwa. Dla Lecha nie jest to jednak poważna strata. W tym sezonie Dudka nie wystąpił w żadnym spotkaniu pierwszego zespołu "Kolejorza". Dużo większym zmartwieniem może być uraz czołowego stopera drużyny Paulusa Arajuuriego. Fin zgłosił kontuzję na rozgrzewce przed sobotnim meczem z Lechią Gdańsk. Nie wiadomo jak długo w jego przypadku będzie trwała przerwa w treningach. Sztab szkoleniowy Lecha czeka na wyniki badań.

Ruch też ma swoje problemy kadrowe. W środę na pewno nie zagra Łukasz Surma, który w ostatni piątek skręcił staw skokowy i ma pauzować przynajmniej tydzień. Nie wystąpi również Michał Koj, które po ostatnim meczu trafił do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu.