Przeżywanie na Ruchu Chorzów [KOMENTARZ]

Byłem dziś na meczu Ruchu. Kwestią, która mnie najbardziej dziś zainteresowała była gra Patryka Lipskiego.
Do momentu utraty pierwszej bramki Ruch grał wcale nieźle. W 39. minucie poważny błąd popełnił jednak Lipski i to przez niego Ruch stracił pierwszego gola. 

Takie błędy zdarzają się jednak każdemu i nie miałbym do tego piłkarza wielkich pretensji o tę sytuację. Miałbym raczej o to co działo się potem. Otóż Lipski stał się już tylko cieniem samego siebie, wyraźnie przeżywał co się stało. Nie mógł się otrząsnąć i zdarzyło mu się kilka wręcz kompromitujących zagrań. Trudno było wręcz uwierzyć, że to on. Były to zagrania na tyle słabe, że mocno zirytowały fanów na trybunie głównej, którzy przecież zazwyczaj Lipskiego mocno doceniają.

Wydaje się, że to dla młodego piłkarza nowe doświadczenie, a przynajmniej natężenie tego doświadczenia. Wiem, że łatwo się takie rzeczy mówi, ale na poziomie ekstraklasy nie wolno sobie pozwolić na przeżywanie tego co stało się na boisku jeszcze w trakcie gry, na zaprzątanie sobie głowy nieudanym zagraniem, bo wszystko może się posypać - jeszcze bardziej niż się posypało. Waldemar Fornalik zauważył, że Lipski jest nieswój i po niespełna godzinie go zmienił. Juniorzy mogą na boisku przeżywać, facetom nie wypada.

Na polskie warunki to dobry zawodnik i zapewne da Ruchowi jeszcze wiele dobrego. Zawsze jednak lepiej uczyć się na cudzych błędach niż na swoich...

Druga sprawa: wiem, że Ruch liczy na udaną sprzedaż Mariusza Stępińskiego do Nantes (a jak się właśnie okazało być może nie do Nantes, bo do gry włączył się rosyjski Lokomotiw Moskwa). Nie powinno chyba jednak być tak, że piłkarz w tej chwili właściwie nie jest ani w jednym ani w drugim klubie. Jeszcze nie jest sprzedany a już w Ruchu nie gra...

Rozumiem, że Stępiński przebywałby w Nantes i oswajał z nowym środowiskiem. Ale nie - Stępiński był dziś obecny na meczu w Chorzowie! Oglądał go z trybuny głównej i mógł skupić się choćby na rozdawaniu autografów. Dziwię się, że trener Fornalik nie miał go do dyspozycji.

Stępiński nie zagrał ostatnio z Cracovią, nie zagrał dziś. Zapewne klub nie chce ryzykować kontuzji, ale kto wie ile punktów więcej miałby Ruch gdyby w tych spotkaniach wystąpił. Miejmy nadzieję, że jego nieobecność na boisku nie przesądzi o tym gdzie znajdzie się Ruch kiedy liga znowu będzie dzielić się na debilne dwie grupy.