Sport.pl

Prezes Rozwoju Katowice: Dzięki transferowi Arka Milika dostaniemy 640 tysięcy euro. To ratuje nam życie [ROZMOWA]

Za sprawą tzw. mechanizmu solidarności pieniądze z transferu Arkadiusza Milika do Napoli trafią również do Górnika Zabrze i Rozwoju Katowice. - Środków brakowało nam już od dłuższego czasu, więc mamy trochę zobowiązań. Oczywiście teraz od razu je uregulujemy. Chcemy również poprawić naszą bazę szkoleniową. Resztę odłożymy na czarną chwilę, bo mamy świadomość, że w najbliższej przyszłości sytuacja Rozwoju radykalnie się nie zmieni - mówi Zbigniew Waśkiewicz, prezes katowickiego drugoligowca, w którym Milik się wychował.
Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Kamil Kwaśniewski: W ostatnich dniach myślami był pan pewnie we Włoszech...

Zbigniew Waśkiewicz: - Nie przesadzę, jeśli powiem, że transfer Arka ratuje Rozwojowi życie. Gdyby nie te pieniądze, byłoby nam naprawdę ciężko. Dlatego staraliśmy się być na bieżąco. Choć tak naprawdę o negocjacjach z Napoli wiedzieliśmy już od dłuższego czasu.

Znacznie wcześniej niż media?

- Nieco wcześniej. Wiadomo, wielu pracowników Rozwoju zna się z Milikiem, a Sławomir Mogilan [pierwszy trener Milika w Rozwoju - dop. red.] to po prostu jego przyjaciel.

Stanęło na 32 milionach euro, choć jeszcze kilka tygodni wcześniej mówiło się, że jeśli Milik z Holandii odejdzie, to za mniej więcej połowę tej kwoty.

- Po mistrzostwach Europy pojawiła się w Polsce jakaś dziwna nagonka na Milika. Powtarzano, że grał słabo, że nie wykorzystywał sytuacji. My - w Rozwoju - byliśmy natomiast zdania, że z tej swojej niełatwej roli wywiązał się naprawdę dobrze, że jego wartość wzrosła. Później co prawda Ajax poinformował, że tego lata Arek zostaje w Amsterdamie, ale to chyba był bardziej element negocjacji. A że każdy milion euro więcej oznaczał konkretne pieniądze dla Rozwoju, to było nam to wszystko na rękę (śmiech).

Ile dokładnie otrzymacie?

- Jeśli - tak jak informują media - transfer opiewa na 32 miliony euro, to należy się nam 640 tysięcy euro.

Jak je spożytkujecie?

- Pieniędzy brakowało nam już od dłuższego czasu, więc mamy trochę zobowiązań. Oczywiście od razu je uregulujemy. Chcemy również poprawić naszą bazę szkoleniową. Nie chodzi tu o wysokie nakłady, ale że musieliśmy stale oszczędzać, to wcześniej nie było pieniędzy na wiele podstawowych rzeczy. Resztę odłożymy na czarną chwilę, bo mamy świadomość, że w najbliższej przyszłości sytuacja Rozwoju radykalnie się nie zmieni.

Będąc na waszym miejscu, wiele klubów pewnie rozpoczęłoby akcję pt. "Wpadło nam sporo pieniędzy, więc poszalejmy na rynku transferowym".

- U nas to nie wchodzi w grę. Poza tym w ostatnich tygodniach nasi trenerzy wykonali ogromną pracę, szukając dla klubu odpowiednich zawodników. Nie widzimy więc sensu, by nagle przeprowadzać jakieś spektakularne ruchy. Poza tym moje doświadczenie podpowiada, że one często kończą się kiepsko. Zbudowaliśmy ciekawy zespół, który trenuje ze sobą dopiero od kilku tygodni. Zobaczymy, co ta drużyna pokaże.

Poza tym pieniądze z transferu Milika do Włoch to kolejny argument za tym, by wciąż mocno stawiać na młodzież.

- W wyjściowym składzie na pierwszy mecz sezonu, z Legionovią Legionowo, mieliśmy sześciu wychowanków. Kolejni byli wśród rezerwowych. Generalnie poza kilkoma doświadczonymi nazwiskami nasza kadra to sami młodzieżowcy. Proszę spojrzeć - podczas gdy z przepisem nakazującym wystawianie do gry młodzieżowców wiele klubów ma spory problem, my na ten przepis w ogóle nie zwracamy uwagi. Po prostu nie musimy, bo na boisku i tak zawsze mamy kilku takich chłopaków.

Obserwuj autora na Twitterze - @kkwasniewski_ >>





Skomentuj:
Prezes Rozwoju Katowice: Dzięki transferowi Arka Milika dostaniemy 640 tysięcy euro. To ratuje nam życie [ROZMOWA]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX