Czy tak powinno się żegnać autora największego sukcesu w historii klubu? [KOMENTARZ]

Ponad dwa tygodnie od momentu rozstania Radoslava Latala z Piastem Gliwice nie ma już żadnych wątpliwości - wizerunkowo i medialnie klub rozegrał tę sprawę w fatalny sposób.
15 lipca Piast Gliwice rozwiązuje umowę z Radoslavem Latalem, o czym informuje na swojej stronie internetowej.

"Zarząd i Rada Nadzorcza na prośbę trenera Radoslava Latala, rozwiązała ze szkoleniowcem umowę za porozumieniem stron. Radoslav Latal nie jest już I trenerem Piasta Gliwice. Szkoleniowcowi dziękujemy za pracę wykonaną na rzecz Klubu i życzymy powodzenia w dalszej karierze zawodowej. Od 15.07.16 obowiązki I trenera będzie pełnił dotychczasowy II trener, Jiri Necek".

Zwięźlej już się chyba nie da, ale w porządku - to zapewne tylko informacja "na szybko", w następnych dniach klub sprawę na pewno rozwinie!

Nie, nie rozwinął... Ponad dwa tygodnie później jedynym, co Piast ma do powiedzenia w temacie rozstania z Latalem, pozostaje tamten króciutki komunikat. Żadnego (nawet najmniejszego!) komentarza ze strony zarządu, żadnego oficjalnego pożegnania (a po drodze był domowy mecz z Wisłą Płock). Nasuwa się więc pytanie: czy tak powinno się żegnać autora największego sukcesu w historii klubu?

Wiem, że Latal nie jest najłatwiejszym trenerem we współpracy, że pod koniec otwarcie swoich przełożonych krytykował, ale przecież w Gliwicach pracował nie od początku trwających wakacji, tylko przez 16 miesięcy. W tym czasie z ekipy broniącej się przed spadkiem zrobił jedną z tych nielicznych polskich drużyn, którą oglądało się z przyjemnością. A efektu jego starań, czyli wicemistrzostwa Polski, przy Okrzei mogą długo nie powtórzyć (oczywiście oby było inaczej...).

Czech więc po prostu zasłużył sobie na zupełnie inne pożegnanie. Choć najwięcej na tym wszystkim i tak stracił Piast. Uważam, że wizerunkowo i medialnie rozegrał ten temat w najgorszy z możliwych sposobów.