Tanie recepty [KOMENTARZ]

Mój redakcyjny kolega Kamil Kwaśniewski w swoim komentarzu o przyczynach spadku Górnika z Ekstraklasy wskazał winnego: Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza.
Ręcznie steruje klubem, podejmuje złe decyzje, zrzuca własne błędy na innych i mydli oczy nierealnymi obietnicami. Nie dość, że daje pieniądze na klub, to jeszcze śmie wtrącać się w jego działalność. Jej perfidia polega na tym, że robi to wszystko dla jednego celu - każdy kibic Górnika to potencjalny głos w wyborach samorządowych. Teraz jej niecny plan został odkryty i panią prezydent spotyka kara w postaci gwizdów. Dobrze jej tak - zdaje się mówić Kamil Kwaśniewski.

Gdyby sprawy były aż tak proste, nasze życie byłoby o wiele mniej skomplikowane. Na wszystko byłaby tania recepta. Bierzesz tabletkę i problem znika. Nie trzeba głośno gwizdać, żeby wiedzieć, że tak nie jest.

Sytuacja, w jakiej znajduje się prezydent Zabrza nie jest ani prosta, ani miła. Górnik Zabrze to nie jest jeden z wielu klubów piłkarskich, to ikona Zabrza, duma wielu mieszkańców, z bogatą historią, to duch miejsca - niematerialne wartości, o które prezydent miasta powinien dbać. Małgorzata Mańka-Szulik mogłaby wykupić tanią receptę. Byłoby na niej zalecenie: "zabieram pieniądze, niech klub radzi sobie sam". Ciekawe, w którym miejscu drużyna byłaby dzisiaj bez ratunku miasta?

Problem w tym, że miejska kasa to nie jest beczka bez dna. Prezydent miasta nie ma własnych pieniędzy - dysponuje naszymi, z naszych podatków. Pani prezydent nikt banknotów nie dodrukuje. Musi się rozliczyć z każdej złotówki i choćby z tego powodu nie może spełnić postulatu mojego kolegi - dać Górnikowi kasę i się od klubu odczepić. Gdyby tak uczyniła, pierwszy bym na nią zagwizdał.

Kiedy Górnik Zabrze wróci do ekstraklasy: