Górnik Zabrze pogrobowiec [KOMENTARZ]

Gwizdy nie powinny przerażać polityka czy samorządowca jeśli tylko ma wizję i przekonanie, że czyni dobrze. Gwizdy kibiców wobec Małgorzaty Mańki-Szulik to wyraz frustracji i chyba nie niosą za sobą już nic więcej.
Nie jestem mieszkańcem Zabrza. Znam to miasto tylko dzięki Górnikowi oraz ogromnej ilości meczów piłkarskich, jakie oglądałem na tym stadionie. Jeśli bywałem w Zabrzu z jakiegokolwiek innego powodu niż mecz to najczęściej po to, by spotkać się i porozmawiać z... byłymi piłkarzami Górnika lub ich rodzinami. To niezwykły klub o niezwykłej roli w budowaniu i scalaniu lokalnej tożsamości - a jako takiemu należy mu się specjalne traktowanie.

Nie znam problemów, z jakimi borykają się na co dzień mieszkańcy Zabrza, podejrzewam, że są podobne do problemów mieszkańców Gliwic, Katowic albo Bielska-Białej. Wiem jednak jedno: zawsze chciałbym widzieć Górnika w ekstraklasie.

Niektórzy twierdzą, że Małgorzata Mańka-Szulik zbija na Górniku kapitał polityczny. Nie rozumiem tego zarzutu. Każdy polityk lub samorządowiec wsłuchuje się w głosy wyborców. Skoro prezydent Zabrza uznała, że opieka nad Górnikiem to jeden ze sposobów zdobywania poparcia, to trudno czynić jej z tego zarzut.

Jako człowiek, który w Zabrzu nie mieszka, nie jestem ani zwolennikiem, ani przeciwnikiem pani prezydent. Jest mi obojętne czy buduje na Górniku kapitał polityczny czy nie. Wiem za to, że chcę widzieć silnego Górnika. A przynajmniej takiego, który gra w ekstraklasie.

Niestety, kilka miesięcy temu Górnik spadł z głośnym hukiem i - biorąc pod uwagę wyjątkową pozycję tego klubu w dziejach futbolu - rzeczywiście może to rodzić frustrację. Podejrzewam, że gdyby nie spadł, nikt by na Małgorzatę Mańkę Szulik nie gwizdał.

Żeby było jasne: jak każdy rozsądny człowiek uważam, że idealnie byłoby, gdyby Górnik był własnością prywatnego kapitału, który byłby na tyle silny, żeby pomóc klubowi nawiązać do lat świetności. Trzeba sobie jednak jasno i wyraźnie powiedzieć: na razie takiego nie ma.

Owszem, Górnik spadł, ale przecież miasto nie zostawiło go w trudnej sytuacji. Bez działań magistratu, Górnika mogłoby już nie być, a w IV lidze grałby jakiś jego pogrobowiec. Zanim się gwizdnie, warto o tym pamiętać.

Kiedy Górnik Zabrze wróci do ekstraklasy: