Victoria Jaworzno bezdomna, ale z coraz większymi ambicjami. Prezes pompuje nawet balony [ROZMOWA]

- Nasz awans do A-klasy pokazuje, że nie jest to żaden kaprys. Działamy rozważnie, cierpliwie i chcemy więcej. Po niedzielnym meczu mieliśmy na stadionie przy Krakowskiej fetę. Kibice zgodnie podkreślali, że Victoria może i z B-klasy, ale feta, jak w lidze - mówi prezes klubu Dominik Palka.
Chcesz współtworzyć nasz portal? Polub nas na Fejsie >>

Victoria Jaworzno, najstarszy górniczy klub w Polsce, świętowała w niedzielę awans do A-klasy. Na zakończenie rozgrywek zespół z Jaworzna rozstrzelał Ruch Młoszowa aż 12:0! W ostatniej kolejce Victoria pauzuje, a to oznacza, że zakończyła rozgrywki z 78 punktami na koncie. Złożyło się na nie 25 zwycięstw i trzy remisy. Bilans bramek to 158 do 15.

Tak powstaje z kolan - były drugoligowiec, klub Jana Urbana i Ryszarda Czerwca, który w 2011 roku przestał istnieć z powodu bankructwa.

Wojciech Todur: Jakim klubem jest dziś Victoria Jaworzno?

Dominik Palka. prezes klubu: - Wciąż jest biednie, amatorsko, ale ambitnie. Dwa lata zaczynaliśmy od zera. Bolało nas, że klub z tak bogatą, z blisko stuletnią, tradycją stał się tylko wspomnieniem.

Zaczęliśmy odbudowę. Nasz awans do A-klasy pokazuje, że nie jest to żaden kaprys. Działamy rozważnie, cierpliwie i chcemy więcej.

Po niedzielnym meczu mieliśmy na stadionie przy Krakowskiej fetę. Kibice zgodnie podkreślali, że Victoria może i z B-klasy, ale feta, jak w lidze. Bo taki jest właśnie ten klub. Nie chcemy nikogo zawieść, ale przede wszystkim nie chcemy zawieść siebie, bo nam zależy na Victorii tak samo, jak i kibicom.

Domyślam, że obowiązki prezesa klubu z B-klasy wyglądają trochę inaczej niż na szczeblu centralnym

- Na początku to była prawdziwe harcerstwo. Wszystko na hura. Na ostatnią chwilę transport, koszulki. W ręce brało się kosiarkę i równało trawę na boisku. Zresztą do dziś to robię, gdy nasze drużyny młodzieżowe rozgrywają swoje mecze na boisku w Jeleniu. Pierwszy zespół to już inna sprawa. Gdy przyjeżdżamy na stadion przy ulicy Krakowskiej, to o takie szczegóły martwić się musimy. O wszystko dba MCKiS - za co jesteśmy bardzo wdzięczni. To jednak nie zmienia faktu, że niecodziennych obowiązków nie brakuje. Przed ostatnim meczem pompowałem na przykład balony, a jak trzeba, to i grilla się rozpali.

Wasza baza wciąż jest w Jeleniu?

- Mam tam swoje miejsce, ale to prywatny obiekt. W każdej chwili możemy stracić swój kąt. Tak naprawdę jesteśmy bezdomni. Adresu użycza nam jednostka straży pożarnej. Jednym zdaniem: dziś jesteśmy, a jutro może nas już nie być.

Jaki zespół wywalczył awans?

- Amatorski rzecz jasna. Najwięcej mamy w kadrze górników, ale są i nauczyciele, policjant. No i nasza młodzież, która jeszcze się uczy. A konkretnie? Gra dla nas Grzegorz Szwed, który pamięta jeszcze czasy, gdy Victoria rywalizowała w czwartej lidze. Gra też Bartłomiej Kędzierski, którego kibice pamiętają m.in. z występów w GKS-ie Katowice. To charakterystyczna, ale przede wszystkim charakterna postać, gdyż Bartek nie ma jednej ręki. Umiejętnościami bije jednak innych na głowę. Nie powinien grać w B-klasie. Nie powinien też grać w A-klasie. Boję się, że teraz ktoś nam go podkupi. Pracujemy nad tym, żeby go zatrzymać. Mamy też w kadrze zawodników z ligi salezjańskiej, czy z Górnika Jaworzno.

Staracie się odbudować Victorię, ale na razie przegrywacie z lokalnym konkurentem nawet w Jaworznie

- No tak. Szczakowianka wciąż gra w wyższej klasie rozgrywkowej - w czwartej lidze. Chcemy jednak krok po kroku awansować coraz wyżej. Naszym celem jest na początek trzecia liga. Zobaczymy czy znajdą się na to pieniądze? Czy pomoże nam miasto i lokalni biznesmeni? Tych nie brakuje, ale trzeba ich zachęcić. Pokazać, że tworzymy fajny klub, który warto wspierać. To wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Chciałbym, żebyśmy czerpali wzorce chociażby z Tychów, gdzie wszyscy razem ciągną ten wózek. Miasto uczyniło z GKS-u ważny element promocji miasta. Nowy stadion, teraz awans do pierwszej ligi, to wszystko sprawia, że lokalny biznes chce być blisko takiego klubu.

To może warto połączyć siły?

- Ten pomysł wałkujemy w Jaworznie od lat. Niedawno znowu wrócił na tapetę. Szczakowianka, Zgoda Byczyna, Victoria, Górnik - to miałby być fundamenty nowego klubu. Tyle, że ja czegoś tego nie widzę. Na pewno nie teraz, gdy nasza pozycja - przynajmniej sportowa - wciąż jest słabsza od konkurencji. Victoria musi być wiodącym ogniwem takiego projektu. Dlatego uważam, że taka współpraca, a właściwie mariaż, na tę chwilę nie wchodzi w rachubę. Może z kolejnymi oczekiwanymi przez nas awansami to się zmieni?

Na razie możemy tylko z zazdrością spoglądać na Szczakowiankę, która otrzymuje od miasta 200, 300 tysięcy złotych na czwartą ligę. To bardzo dużo. Nie chcę za wiele mówić, ale sam uważam, że te pieniądze można byłoby spożytkować lepiej.

Wygraliście chrzanowską B-klasę, czyli rozgrywki w Małopolsce. Czy teraz wrócicie się na stare ścieżki - do sosnowieckiej A-klasy?

- Zgłosiliśmy się do B-klasy w Chrzanowie, bo tak było wygodniej i taniej - bliższe dojazdy. Teraz zastanawialiśmy się, czy nie zagrać w Sosnowcu, ale wygląda na to, że w najbliższym sezonie jeszcze tak się nie stanie. Powód? W Małopolsce będziemy murowanym faworytem do awansu, a w A-klasie w Sosnowcu konkurencja będzie dużo, dużo większa. Rezerwy Zagłębia Sosnowiec, Górnik Sosnowiec, AKS Niwka, Unia Ząbkowice, Łagisza, czy Niwy Brudzowice. To moim zdaniem jedna z najlepszych A-klas w całej Polsce!