Kluge po raz trzeci mistrzem Miejskiej Ligi Biznesu

To był pojedynek godny finału XIX edycji MLB. Zresztą to już tradycja, że Kluge i Tekobud walczą o najwyższe laury. Nie ulega jednak wątpliwości, że w tej chwili samochodziarze biją rywali na głową. Tym razem Kluge wygrało z Tekobudem 6:4 (4:2)
Już sam początek spotkania godny był przyszłych mistrzów. Zaledwie po 16 s od jego rozpoczęcia, jak torpeda spod własnej bramki wystrzelił Arkadiusz Raczkowski. Na wysokości pola karnego Tekobudu odegrał piłkę do lepiej ustawionego Pawła Grabowskiego. Ten potężnie strzelił, ale Jacek Lasocki zdołał odbić futbolówkę. Jednak budowlańcy byli tak zaskoczeni szybkością natarcia, że... niemal nie zwrócili na całe zajście uwagi. Oniemiali przyglądali się jak do piłki dopada jeszcze Łukasz Kiełbasa i strzela nie dając bramkarzowi najmniejszych szans na udaną interwencję.

Potem nastąpiła fantastyczna wymiana ciosów. Tekobud na gola odpowiedział w 4 min bramką Mariusza Przybyłowskiego. Pomocnik budowlańców mijał rywali jak slalomowe tyczki. Przed polem karnym zagrał z klepki z Tomaszem Cichoszem i sam zakończył, rozpoczęte kilka sekund wcześniej dzieło. Kluge nie czekało. Znowu akcję rozpoczął Raczkowski, a w polu karnym na raty wykańczał Kiełbasa. Podobnie jak wcześniej, Lasocki pierwszy strzał obronił, ale przy braku asekuracji partnerów, piłka znów musiała wpaść do siatki.

Na tym nie koniec, chyba najciekawszego okresu w meczu. Okresu, który budowlańcom dawał jeszcze nadzieję, a samochodziarzy lekko przystopował. Ale po takiej akcji, jaką przeprowadził Cichosz, nikogo to nie mogło zdziwić. Był na środku boiska, gdy fantastycznym zwodem, "przeciągając" spodem stopy piłkę, minął dwóch przeciwników. Później wystarczyło, by równie precyzyjnie podał do Arkadiusza Zielińskiego. Skuteczny strzał z trzech metrów był czystą formalnością.

Kto wie jak dalej potoczyłby się mecz, gdyby sędzia inaczej zinterpretował spięcie pod bramką samochodziarzy. Zieliński ruszył do prostopadłego podania, podobnie jak wybiegający z bramki Dariusz Kluge. Bramkarz odważnie rzucił się pod nogi szarżującego rywala i zatrzymał piłkę. Tymczasem Zieliński jak długi padł na parkiet. Sędzia nie podyktował karnego, właściwie to nawet przez chwilę się nie zastanawiał. Nakazał grać dalej. Ale nawet zdobyty po karnym gol, wiele by nie zmienił. Bo Kluge grało jak na mistrzów przystało, co pokazały następne akcje. W 16 min do głosu doszedł Grabowski, który najwyraźniej pozazdrościł Kiełbasie. I był nawet lepszy, bo swoje dwa gole zdobył w niespełna dwie minuty.

Po zmianie stron Tekobud postawił wszystko na jedną kartę i uzyskał sporą przewagę. Świetnie jednak bronił Dariusz Kluge, pewnie zmierzając po miano najlepszego bramkarza ligi. W końcu na boisku pojawił się Przemysław Drzewoszewski. Na przedpolu odebrał rywalom piłkę i podał Kiełbasie. Ten po raz trzeci wpisał się na listę strzelców. A w 35 min golem z rzutu karnego przedłużonego budowlańców dobił Grabowski.

Gracze Kluge wycofali się, nie musieli ryzykować. A szturm Tekobudu, który nastąpił w końcówce przyniósł dwa karne. Oba wykorzystane przez Zielińskiego. Ale już nic nie mogło się zmienić. Bo Kluge mistrzem jest i basta.

Strzelcy

Kluge: Kiełbasa (1., 4. i 31.), Grabowski (16., 18. i 35.)

Tekobud: Przybyłowski (4.), A. Zieliński (5., 36. i 40.)

Składy

Kluge: D. Kluge - Raczkowski, Waszkiewicz, Dębicki, Grabowski, Kiełbasa, Sz. Marciniak, T. Marciniak, Drzewoszewski;

Tekobud: Lasocki - A. Zieliński, P. Świtkiewicz, T. Cichosz, Owczarski, Wiśniewski, Przybyłowski, Jankowski, Suliński.