Marek Kolbowicz "zszedł" na wodę

WIOŚLARSTWO. Na palcach jednej ręki można policzyć dni, jakie w tym roku brązowy medalista mistrzostw świata w czwórce podwójnej spędził w Szczecinie. Właśnie wrócił z Portugalii.
Zawodnik AZS-u Szczecin ma w tym roku za sobą już trzy obozy przygotowujące go do najważniejszej tegorocznej imprezy - igrzysk olimpijskich. O występ w Atenach może być spokojny, bo przepustkę wywalczył wraz z kolegami na ubiegłorocznych mistrzostwach świata. Ledwo wrócił z obozu w Bułgarii, a już na początku marca razem z kadrą wybrał się do portugalskiej miejscowości Lago Azul. Do Polski wrócili w tym tygodniu. W Portugalii po raz pierwszy w tym roku zawodnicy trenowali na wodzie.

- Jesteśmy zadowoleni, bo wykonaliśmy cały zakładany plan - opowiada Kolbowicz. - Tym razem nie bawiliśmy się w trenowanie na jedynkach, tylko od początku szlifowaliśmy formę na czwórce. Podczas treningu byliśmy filmowani, więc potem można było to wszystko sobie obejrzeć i muszę powiedzieć, że robi wrażenie.

Teraz przez kilka dni Kolbowicz będzie w Szczecinie. Potem treningowy dla zawodników czwórki start w osadach jedynek na niedzielnych centralnych długodystansowych regatach w Warszawie, a po świętach wyjazd do Poznania na tygodniowe konsultacje. 7 maja pierwszy start w tym sezonie, czyli zawody Pucharu Świata na poznańskiej Malcie.

- W Fatimie (niedaleko Lago Azul) zapaliłem pięć świeczek. Każda w innej intencji, ale o medalu olimpijskim też myślałem - przyznaje wioślarz.