Rozmowa ze Zbigniewem Kamińskim, prezesem koszykarzy Turowa Zgorzelec

KOSZYKÓWKA. - Na pewno nie boimy się Legii, to raczej oni powinni się nas bać - mówi prezes Turowa Zbigniew Kamiński. W sobotę i niedzielę zgorzeleccy koszykarze rozpoczynają zmagania w play offach I ligi. Rywalem będzie Legia Warszawa
Faworytem pojedynku jest oczywiście Turów, który sezon zasadniczy zakończył na pierwszym miejscu. Ich rywal - Legia zajęła ósmą lokatę, co można uznać za rozczarowanie sezonu. W warszawskim zespole nie brakuje bowiem znanych graczy, którzy z powodzeniem występowali na parkietach ekstraklasy. W barwach Legii grają m.in.: Krzysztof Dryja, Tomasz Wilczek, Dominik Czubek, Andrzej Sinielnikow czy Kamil Sulima. Klasę rywala docenia prezes Turowa Zbigniew Kamiński, ale uważa, że jego zespół powinien w trzech meczach roztrzygnąć rywalizację na swoją korzyść.

Dariusz Kopeć: Kilka tygodni temu mówił Pan, że chciałby, aby Turów trafił w pierwszej rundzie play off na Legię Warszawa. Tak się stało. Jest Pan zadowolony?

Zbigniew Kamiński: Szczerze mówiąc, było mi obojętnie, na kogo trafimy. Nie jest to przejaw zarozumialstwa i arogancji, ale uważam, że jesteśmy na tyle silnym zespołem, aby dać sobie radę z każdym. Wierzę w swoją drużynę i mam nadzieję, że poradzi sobie z koszykarzami Legii.

Warszawski zespół ostatnio prezentuje jednak wysoką formę. Legia kilka dni temu uległa zaledwie dwoma punktami czwartemu zespołowi ekstraklasy - Polonii Warszawa.

- Ten wynik w ogóle mnie nie przeraża. To był sparing, a wiadomo, jak zespoły traktują tego typu mecz. Przecież, jak my gramy towarzyskie mecze z Górnikiem Wałbrzych czy Sudetami Jelenia Góra, to też raczej nie przejmujemy się wynikiem, bo przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Na pewno nie boimy się Legii, to raczej oni powinni się nas bać.

Jaki obstawia Pan wynik rywalizacji?

- 3:0 dla Turowa.

Po słabszym okresie gry Turów ostatnio wygrywał decydujące mecze. Czy zatem kryzys formy zgorzelecki zespół ma już za sobą?

- Myślę i głęboko wierzę w to, że najgorsze już za nami. Sezon był intensywny, mieliśmy obóz i zawodnicy mieli już chyba dość koszykówki. Może wówczas trzeba im było odpoczynku. Zamiast w kosza mogli sobie pograć na przykład w piłkę nożną. Ale na szczęście teraz atmosfera w zespole jest wyśmienita. Zawodnicy są w bojowych nastrojach, w drużynie jest rywalizacja, co powinno zaowocować bardzo dobrą grą zespołu. Nie bez znaczenia jest także fakt, że gracze otrzymali pieniądze z premii. które wstrzymaliśmy im, gdy przegrywali mecze. To także powinno wpłynąć na nich mobilizująco, jak również to, że za awans do ekstraklasy gracze mogą liczyć na dodatkowe premie. Są to naprawdę niemałe pieniądze, więc jest o co grać.

Przed ostatnimi meczami play off do sztabu szkoleniowego został dołączony Takis Kanculis. Czy jego przyjście do zespołu miało wpływ na poprawę gry Turowa?

- Na pewno Takis dużo wniósł do zespołu. Również dzięki jego pracy na treningach chłopcy się przełamali, uwierzyli w siebie i zagrali na swoim poziomie, wygrywając trzy ostatnie mecze, które zapewniły pierwsze miejsce przed play offami.

Ostatnio w mediach pojawiła się informacja o tym, że kopalnia i elektrownia Turów łączy się w jeden holding z elektrownią Opole oraz kopalnią i elektrownią Bełchatów. Czy to będzie miało przełożenie na zgorzelecki zespół, który jest głównie finansowany przez kopalnię Turów?

- Absolutnie nie ma takiego zagrożenia, że kopalnia przestanie finansować zespół. Mimo połączenia przedsiębiorstwo zachowa swoją podmiotowość i autonomię. Zmieni się tylko to, że wszystkie te zakłady połączą się w jeden holding, dzięki czemu nie będzie mógł przyjechać inwestor z walizką i wykupić pojedynczą elektrownię czy kopalnię. Teraz potencjalny kupiec będzie musiał nabyć udziały w całym holdingu, który po połączeniu tych kopalń i elektrowni znacznie zyska na wartości. Aby zatem doszło do transakcji, walizka z pieniędzmi musi być naprawdę bardzo duża.