Liga Mistrzów. Jak przestał strzelać Bayern Monachium

1 : 0
Informacje
Liga Mistrzów 2015/16 - Ćwierćfinał
Wtorek 05.04.2016 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Bayern Monachium
1
0
1
Benfica
0
0
0
Składy i szczegóły
Bayern Monachium
Bramki: Vidal (2.) Kartki: Ribery, Bernat - żółta Skład: Neuer - Lahm, Kimmich (60. Martinez), Alaba, Bernat - Vidal - Costa (70. Coman), Mueller (85. Goetze), Thiago, Ribery - Lewandowski
Benfica
Kartki: Jonas, Nilsson-Lindelof - żółta Skład: Ederson - Almeida, Nilsson-Lindelof, Jardel, Eliseu - Pizzi (90. Samaris), Fejsa, Sanches, Gaitan - Jonas (83. Salvio), Mitroglou (70. Jimenez)
Pozornie ani Pep Guardiola, ani Bayern Monachium nie mają się o co martwić - są blisko kolejnego mistrzostwa, także do Lizbony na rewanż z Benfiką jadę z jednobramkową przewagą. Jednak z każdym kolejnym meczem staje się jasne, że drużyna Guardioli gdzieś zatraciła skuteczność.
Wtorkowe zwycięstwo było trzecim z rzędu, w którym Bayern strzelił tylko jednego gola. Przypadek? Patrząc szerzej, w ostatnich siedmiu meczach tylko dwukrotnie piłkarze Guardioli potrafili więcej razy trafić do bramki przeciwnika. Można założyć, że mecze z Werderem Brema (5:0) oraz Juventusem Turyn były wyjątkami potwierdzającymi regułę o spowolnieniu Bayernu. Zresztą każdy przyzna, że do czasu gola Lewandowskiego przeciwko "Starej Damie" niemoc monachijczyków aż rzucała się w oczy.

Wtedy Polak jeszcze tak nie cierpiał, wręcz głównie to on szarpał i stawał się dla kolegów z drużyny punktem odniesienia w ich atakach. Jednak od gola z Kolonią, który rozpoczął serię minimalnych zwycięstw Bayernu także Polak przestał trafiać. Wtorkowe starcie z Benfiką było czwartym występem bez bramki (licząc także reprezentację), w dziewięciu ostatnich meczach Lewandowskiemu zaliczono tylko osiem celnych strzałów.

Coś jest nie tak również z jego kolegami. Douglas Costa w ciągu ostatniego miesiąca zaliczył tylko jedną asystę, Kingsley Coman w tym samym okresie cztery, ale aż trzy ze słabiutkim Werderem, a Franck Ribery ani jednej. Cierpi także Thomas Mueller, który z Benfiką wygrał ledwie jeden z trzynastu pojedynków, w weekendowym meczu z Eintrachtem Frankfurt pięć z dwudziestu.

A przecież na tym duecie Bayern najbardziej opiera się w tym sezonie. Dzięki Lewandowskiemu i Muellerowi nie odpadł w 1/8-finału Ligi Mistrzów, tych dwóch napastników pobiło jeszcze w marcu swoje najwyższe wyniki strzeleckie w Bundeslidze. Teraz łączy ich frustracja - Polak wściekał się na brak szans, gdy Guardiola zmieniał go w sobotę, Niemiec krzyczał do siebie samego, gdy schodził z boiska pod koniec wtorkowego meczu. Nic dziwnego, Mueller dostał tylko jedno podanie w polu karnym rywala. Pewność siebie Lewandowskiego też gdzieś wyparowała - w swoich sytuacjach zamiast strzelać jak potrafi (mocno i precyzyjnie) kombinował. Szukał strzału piętą, zbyt długo poprawiał piłkę przed uderzeniem, chciał więcej kiwać lub w końcówce zbyt mocno podawał do Philippa Lahma.

Niemal wszystko, co Bayern robił było tak mało dla drużyny Guardioli charakterystyczne. Owszem, jeszcze na początku schemat akcji z przerzuceniem jej z jednej strony na drugą, szybkim rozegraniem, dośrodkowaniem i uderzeniem dał efekt w postaci gola. Ale później rywale czuli się dosyć komfortowo - Lindelof i Jardel z łatwością wybijali te centry, które w ogóle były celne (9 z 26). Mueller po meczu przyznał, że Bayern nie stworzył tylu sytuacji, na ile liczył. - Zwłaszcza przed przerwą nie wygrywaliśmy swoich pojedynków - dodał Niemiec. - Brakowało podań za plecy obrońców Benfiki - powiedział Lewandowski. Dlatego razem z Muellerem uciekali do boków.





Pytanie, czy to tylko tymczasowy spadek formy Bayernu nasuwa się samo. Zwłaszcza, że przed mistrzami Niemiec najważniejszy etap sezonu, a Guardiola przed spotkaniem jasno określił nie tyle swoje ambicje, co kibiców. - Wiem, że dla naszych fanów będzie się liczyć tylko potrójna korona - stwierdził Hiszpan. O ile trudno wyobrazić sobie, by Bayern roztrwonił przewagę nad Borussią Dortmund w Bundeslidze, o tyle w Lidze Mistrzów sprawa jest bardziej skomplikowana. Benfica może i ostatecznie w Monachium tylko raz uderzała celnie, ale napastnicy Jonas i Kostas Mitroglou mieli tyle samo prób co duet snajperów Bayernu. W Lizbonie będzie tylko trudniej, nie wspominając o możliwym półfinale...

Oczywiście nie można nie zauważyć, że Bayern mimo wszystko zwycięża, mozolnie, ale jednak dążąc do celu. Po tym także poznaje się klasowy zespół, że spadek formy nie wpływa na wyniki. Może to po prostu fakt, że zespół przestał kojarzyć się z typową dla Guardioli ofensywną maszyną tak przeszkadza?



Benfika bez szans? Torres from hero to zero, czyli echa po Lidze Mistrzów [MEMY]