Dżudoczka Anna Żemła-Krajewska blisko Aten

Anna Żemła-Krajewska, dżudoczka z Jastrzębia, bardzo dobrze spisuje się w turniejach kwalifikacyjnych i wyjazd na olimpiadę ma już właściwie w kieszeni.
Żemła-Krajewska zaczęła ten rok w efektownym stylu. Najpierw wygrała turniej kwalifikacyjny w Sofii, a potem była bezkonkurencyjna w podobnej imprezie w austriackim Leonding. Dodatkowo 25-letnia dżudoczka Koki Jastrzębie zajęła jeszcze trzecie miejsce w turnieju w Moskwie. Obecnie nasza zawodniczka zajmuje trzecie miejsce w europejskim rankingu w swojej kategorii (48 kilogramów) i tylko trzęsienie ziemi mogłoby jej odebrać olimpijski start. - Do Aten jadę na 99 procent. Przewaga jest zbyt duża, bym mogła spaść poniżej piątego miejsca - mówi zawodniczka. W najbliższy weekend Żemła wyjeżdża na kwalifikacyjny turniej do Tallina i niewykluczone, że w Estonii ostatecznie zapewni sobie udział na igrzyskach. - Nawet gdyby Ania do Estonii nie pojechała i tak miałaby kwalifikację w kieszeni. Na wszystkie sposoby liczyliśmy i tego wyjazdu właściwie nic nam już nie odbierze - zapewnia klubowy trener Robert Radlak.

Dość groźnie wyglądały doniesienia z niedawnego turnieju w Warszawie. Podczas walki z Kubanką Żemła doznała kontuzji ręki i wydawało się, że olimpijskie plany mogą stanąć pod znakiem zapytania. - Już wszystko jest w porządku. Ania wznowiła treningi i przygotowuje się do kolejnych startów - mówi szkoleniowiec.

Jastrzębianka ma już sprecyzowane plany co do startu w Atenach. - Pojadę tam po medal. W innym wypadku nie byłoby sensu w ogóle się do Grecji wybierać - ambitnie zapewnia. W Atenach ciekawie zapowiada się rywalizacja Polki ze znakomitą Japonką Ryoko Tamurą, która ma w swojej kolekcji tytuły mistrzyni świata, olimpiady i dziesiątki innych wyróżnień. - Japonka to chyba jedyna zawodniczka ze światowej czołówki, z którą Ania nie potrafiła dotąd wygrać. Recepta jest jednak opracowana i może w Atenach ta sztuka wreszcie się powiedzie - zastanawia się trener Radlak. W Europie natomiast jedną z najtrudniejszych przeciwniczek Żemły jest Belgijka Ann Simons, brązowa medalistka ostatniej olimpiady.

Żemła bardzo wcześnie zaczynała przygodę z dżudo. Była w pierwszej klasie szkoły podstawowej, gdy po raz pierwszy trafiła na tatami. - Heniek, mój starszy brat, uprawiał dżudo i to on mnie zachęcił - opowiada.

Małej dziewczynce dyscyplina początkowo nieco się nudziła i dopiero sześć lat później na serio wzięła się do walk. Ma na koncie już kilka sukcesów, była m.in. trzecia na akademickich mistrzostwach świata oraz wojskowych mistrzostwach świata. W 1998 roku z mistrzostw świata juniorów w Kolumbii też przywiozła brązowy medal. Teraz marzy o olimpijskim podium.

Dotychczas najsłabszym punktem zawodniczki z Jastrzębia była psychika. - Ania umiała wygrywać wielkie turnieje z silnymi zawodniczkami, a brakowało jej nieraz koncentracji w pojedynkach ze znacznie słabszymi rywalkami. Wydaje mi się, że w tym roku przełamała się i radzi sobie z tym znacznie lepiej - mówi trener Radlak.

Mężem pani Ani jest znany rybnicki bejsbolista Rafał Krajewski. - Rafał jest bardzo dobrym sportowcem. Szkoda, że tak rzadko przebywam ostatnio w domu. Jak obliczyłam, poza domem jestem 250 dni w roku - mówi.

Warto dodać, że Żemła-Krajewska ma swojego sponsora. Zawodniczkę zatrudniła jedna z jastrzębskich piekarni. - Lubię wypieki, przepadam za sernikami i jabłecznikami, ale w piekarni jeszcze nie pracowałam. Jestem im bardzo wdzięczna za finansową pomoc, ale większość czasu, zamiast sprzedawać bułeczki, spędzam na tatami - śmieje się.