Jagiellonia Białystok - Arka Gdynia 2:2

Piękna bramka 20-letniego wychowanka Arki Łukasza Kozłowskiego dała drużynie Piotra Mandrysza remis w Białymstoku. Gdynianie w końcu strzelają bramki, ale nadal nie wygrywają.
W pierwszych dwóch meczach tego sezonu, z Zagłębiem Lubin i Jagiellonią, piłkarze Arki - choć grali na własnym boisku - nie strzelili żadnej bramki i zdobyli tylko jeden punkt (0:1 i 0:0). W wiosennych meczach rewanżowych z tymi zespołami gdynianie byli już dużo skuteczniejsi. Zdobyli aż cztery bramki i to na wyjeździe! Problem polega jednak na tym, że niewiele z tego wynika. Efekt jest bowiem identyczny, po dwóch meczach rundy wiosennej Arka ma jeden punkt.

Jak wypełnić dziury?

Obaj trenerzy mieli przed meczem spore kłopoty z kontuzjami piłkarzy. Piotr Mandrysz z Arki największy problem miał na bokach pomocy, bo nie mogli wystąpić ani Marcin Kozłowski, ani Aaran Lines. Nadal nie mógł również zagrać bramkarz Jarosław Krupski. Natomiast szkoleniowiec Jagiellonii Witold Mroziewski do ostatniej chwili miał nadzieję, że przeciwko Arce wystąpi Krzysztof Zalewski, który zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami wyszedł na rozgrzewkę. Jednak uraz, jakiego środkowy obrońca Jagiellonii nabawił się tydzień wcześniej w Radomsku, uniemożliwił mu grę.

Zaskakujące, że w miejsce Zalewskiego Mroziewski zdecydował się wstawić Tomasza Wołczyka, którego dotychczas nie darzył zaufaniem. Wołczykowi wyraźnie brakuje ogrania, dlatego w meczu z Arką zdarzyło się, że udane interwencje przeplatał fatalnymi kiksami. Ani jeden z nich nie stał się jednak bezpośrednią przyczyną utraty któregoś z goli. Zadziwiające były za to podobne błędy w wykonaniu podstawowego środkowego obrońcy, doświadczonego Marcina Kośmickiego, który powinien w sobotę kierować poczynaniami defensywnymi kolegów. Gospodarze mieli szczęście, że piłkarze Arki nie potrafili skuteczniej wykorzystać ich dziurawej obrony.

Trzy słupki i bramka

Zawodnicy Mroziewskiego, mimo osłabień kadrowych, odważnie ruszyli do ataku. Bliski zdobycia gola w 11. minucie był Marcin Danielewicz, ale Sylwester Wyłupski z najwyższym trudem wybił jego strzał z rzutu wolnego na rzut rożny. Skuteczny był za to chwilę później kontratak w wykonaniu piłkarzy Arki. Zaczęło się od prostopadłego podania za plecy białostockich obrońców, po którym piłka trafiła do wbiegającego w pole karne - bardzo aktywnego przed przerwą - Marcina Pudysiaka. Wołczyk zdążył zablokować jego strzał, ale piłka trafiła w słupek. Dopadł do niej Karol Gregorek, uprzedzając Przemysława Kuliga. Napastnik Arki trafił w jeden słupek, potem w drugi, aż piłka trafiła do Roberta Dymkowskiego, samotnie stojącego przed pustą bramką.

- Dziwna bramka - krótko ocenił napastnik Arki, który mógł po strzale wykonać kołyskę dla narodzonego w zeszły piątek syna.

Białostoczanie nadal atakowali, ale mieli wiele trudności w przeprowadzeniu składnej akcji. Danielewicz i Robert Speichler, którzy w środku boiska zastąpili pauzujących za kartki Dariusza Łatkę i Jacka Chańkę, nie radzili sobie z rozegraniem piłki. Gdynianie aktywnie atakowali ich już na połowie Jagiellonii i czekali na okazje do przeprowadzenia kolejnych kontrataków. W 43. minucie mogło być po meczu, gdyby nie młody bramkarz białostoczan Łukasz Załuska. Dla niego był to szczególny mecz. W swoim debiucie na drugoligowych boiskach w Radomsku zawinił bowiem przy utracie dwóch goli. Kibice Jagiellonii przyjęli go jednak gromkimi brawami i transparentem "Łukasz, trzymaj się!". Załuska odwdzięczył się, jak mógł najlepiej, kilkakrotnie ratując swój zespół przed utratą gola. Przed przerwą instynktownie wybił silny strzał Gregorka z kilku metrów. - Muszę pogratulować Załusce, bo cały mecz bronił znakomicie - powiedział Gregorek, który po przerwie przegrał jeszcze z białostockim bramkarzem pojedynek sam na sam.

Moja czy twoja?

Gospodarze długo nie potrafili zagrozić Wyłupskiemu. Poważniej udało się to dopiero w 35. minucie. Speichler wrzucił piłkę w pole karne Arki, gdzie Przemysław Kulig zagrał ją głową do Wojciecha Kobeszki. Bramkarz gości tylko się przyglądał, jak napastnik Jagiellonii strzela minimalnie obok słupka. Wyrównanie padło w dość zaskakujących okolicznościach. Przy kolejnej próbie wrzucenia piłki w pole karne gdynian, ruszył do niej Wyłupski, ale Rafał Jeziorski nie zareagował na wrzask bramkarza: "Moja!". Obrońca z Gdyni wybił piłkę do Dzidosława Żuberka, który z kolei skierował ją do Kobeszki. Ten nie trafił w piłkę i tak dopadł do niej Kulig, z bliska posyłając futbolówkę do siatki.

Po przerwie podopieczni Mroziewskiego nadal atakowali. Centymetrów zabrakło, aby Jeziorski w 49. minucie strzelił samobójczą bramkę po zagraniu Żuberka. Remis nie trwał jednak długo. Prostopadłą piłkę do wybiegającego przed Wyłupskiego Kobeszki posłał Speichler. Bramkarz Arki zbyt szybko opuścił bramkę i napastnik strzelił płasko obok niego. Piłka nie wpadłaby jednak do siatki, gdyby Tomasz Reginis nie wyprzedził Mirosława Siary.

- Nie mam do siebie żadnych pretensji za tego gola, zrobiłem wszystko, jak należy - twierdzi Wyłupski. - Skróciłem Kobeszce kąt do strzału i piłka wychodziła na aut, ale nadbiegł Reginis.

Od 56. minuty białostoczanie prezentowali już antyfutbol, broniąc się jedynie na własnej połowie i nie myśląc choćby o kontrach. Mieli ku temu kilka okazji, ale skazywali się na niepowodzenie przy atakach co najwyżej trzema zawodnikami. Bramka wyrównująca dla Arki wisiała na włosku, m.in. w 74. minucie Kośmicki wybił piłkę z linii bramkowej po główce Dymkowskiego. W końcu stało się. Białostoczanie grali właśnie w dziesięciu, bo za boiskiem opatrywany był Kulig. To właśnie z jego strony zaatakował wychowanek Arki Łukasz Kozłowski. W dziecinny sposób minął Mariusza Dzienisa oraz Łukasza Tyczkowskiego i strzelił mocno zza pola karnego. Załuska nawet nie widział, gdzie zmierza piłka, bo zasłaniał mu ją stojący przed nim nieruchomo Kośmicki.

Jagiellonia Białystok2 (1)
Prokom Arka Gdynia2 (1)
Jagiellonia: Kulig (44.), Reginis (56.)

Prokom Arka: Dymkowski (15.), Ł. Kozłowski (88.)

Jagiellonia: Załuska - Kulig, Kośmicki, Wołczyk, Warakomski - Dzienis, Danielewicz Ż, Speichler, Żuberek (76. Strzeliński) - Reginis (78. Tyczkowski), Kobeszko

Prokom Arka: Wyłupski - Siara, Bednarz, Woroniecki, Jeziorski - Pudysiak Ż, Murawski Ż, Bartoszewicz Ż (67. Stencel), Ulanowski (71. Ł. Kozłowski) - Gregorek (67. Aleksander), Dymkowski