Widzew przed meczem z Katowicami

By utrzymać się w lidze, trzeba również wygrywać na wyjeździe. Dlatego trener Widzewa zapowiada, że drużyna w Katowicach zagra o trzy punkty.
Widzewiacy zainaugurowali rundę wiosenną średnio - choć zremisowali w Nowym Dworze ze Świtem, to swoją postawą nie zachwycili. Ważne było jednak to, że po raz pierwszy w tym sezonie nie stracili gola. W drugiej kolejce widzewiacy znów zagrają na wyjeździe - tym razem w Katowicach. Spotkanie rozpocznie się o godz. 18.

Duży wpływ na słabszą postawę zespołu miało to, że łódzcy piłkarze po powrocie z Turcji nie rozegrali ani jednego sparingu. Dlatego nie wiedzieli, na co ich stać i wyszli na boisko mocno przestraszeni. W Nowym Dworze przekonali się jednak, że stać ich na dobrą grę. Co prawda na razie tylko chwilami, lecz z meczu na mecz powinno być lepiej. Tak przynajmniej zapowiada trener Jerzy Kasalik.

Wszystko wskazuje, że Widzew powinien zagrać w składzie zbliżonym do tego, który rozpoczął spotkanie ze Świtem. Największym problemem szkoleniowca jest choroba Norberta Tyrajskiego. Bramkarz w środę po zajęciach dostał wysokiej gorączki i wczoraj nie trenował. - Jeśli to przeziębienie, do soboty powinien się wyleczyć - uważa Wojciech Walda, masażysta Widzewa. Taką samą nadzieję ma Jerzy Kasalik. Aż strach pomyśleć, co stałoby się, gdyby Tyrajski nie mógł zagrać. Jego zmiennik - Michał Kula - jeszcze nigdy bowiem nie grał w I lidze. - To utalentowany chłopak, ale może nie wytrzymać presji - uważa szkoleniowiec.

Im dłużej trwał mecz w Nowym Dworze, tym lepiej spisywali się obrońcy. Trudno więc spodziewać się zmian w tej formacji. Tym bardziej, że w tej formacji trener Kasalik nie ma kłopotów bogactwa (jest jeszcze były gracz GKS Artur Szymczyk, ale ma zaległości treningowe).

W drugiej linii niepodważalna wydaje się pozycja Rafała Pawlaka, Jakuba Rzeźniczaka, Patryka Rachwała, Bartosza Ławy i Juliano. Damian Seweryn ostatnio chorował, dlatego na wczorajszym treningu tylko biegał wokół boiska. Może go zastąpić Adam Cichon, który wyleczył już kontuzję.

Wszystko wskazuje, że zmiana może zajść w ataku. W spotkaniu ze Świtem nie najlepiej spisywał się Lelo. Zgadza się z tym Jerzy Kasalik: - Więcej się po nim spodziewałem. Ale nie można go skreślać, bo ma predyspozycje, żeby być dobrym napastnikiem. Być może jego forma przyszła za wcześnie, w czasie zgrupowań na Majorce i w Turcji. Grał podczas nich bardzo dobrze.

Szkoleniowiec Widzewa uważa, że na postawę Brazylijczyka wpływ miał też sposób przeprowadzania akcji przez jego kolegów. - Lepiej czujemy się w grze kombinacyjnej niż przerzucając piłkę z obrony do ataku, gdzie Lelo zgrywał ją do obrońców.

Jeśli Lelo zostanie na ławce rezerwowych, jego miejsce zajmie prawdopodobnie Sławomir Nazaruk. Zdaniem szkoleniowca w Katowicach może się przydać jego szybkość, zwłaszcza, że GKS gra w obronie w linii

Widzewiacy w czwartek mieli krótki trening, który poświęcili na ćwiczenie dośrodkowań. Niestety, kilku zawodników miało kłopoty z celnym wrzuceniem piłki w pole karne, dlatego trener Kasalik bardzo się denerwował. W końcu sam pokazał, jak należy to robić. - Jesteśmy pod presją - tłumaczyli się piłkarze, pokazując na kibiców i dziennikarzy. Im dłużej jednak trwały zajęcia, tym dośrodkowania były precyzyjniejsze. Najlepiej radzili sobie z nimi Juliano, Ława, Rachwał i Luiz Carlos.

Gospodarze fatalnie wystartowali - przegrali aż 0:6 z Groclinem w Grodzisku. - Tak wysoka porażka spowoduje u piłkarzy z Katowic większą niż zwykle mobilizację - uważa Jerzy Kasalik, trener Widzewa. - A poza tym Groclin miał osiem sytuacji i zdobyć sześć goli. Na pewno parę błędów popełnił bramkarz, a obrońcy też nie grali najlepiej. Na pewno my takich bramek byśmy nie stracili, a czy uda nam się stworzyć takie okazje, jak zespół z Grodziska? Nie wiem.

W pierwszej rundzie katowiczanie wygrali w Łodzi 2:1, a drugi gol padł po strzale samobójczym w ostatniej minucie. Andrzej Grajewski twierdzi, że postawa niektórych zawodników w tym spotkaniu zadecydowała o tym, że nie przedłużono z nimi kontraktów. - Zimowe zmiany miały m.in. taki cel, żeby podobne mecze się nie powtórzyły - dodaje.

Katowiczanie mają ostatnio spore kłopoty. Zimą z drużyny odeszło czterech podstawowych zawodników: bramkarz Jarosław Tkocz (do Szinnika Jarosław), obrońca Jacek Kowalczyk (do Wisły Kraków), pomocnik Marcin Bojarski i napastnik Stanisław Wróbel (obaj do Cracovii). W ich miejsce pozyskano obrońców - Krzysztofa Markowskiego (z Ruchu Radzionków) i Pawła Pęczaka (z Górnika Zabrze) pomocnika Macieja Sobonia (ostatnio Górnik Polkowice) oraz napastnika Wisły Pawła Brożka. Soboń jeszcze przez miesiąc musi pauzować z powodu kontuzji. Za cztery żółte kartki nie może wystąpić doświadczony Mirosław Widuch, a podczas treningów urazów doznali Pęczak i Adam Bała. Ich występ przeciwko Widzewowi jest niepewny.

Katowiczanie w czwartek po raz pierwszy w tym roku trenowali na swoim stadionie. Piłkarze narzekali na stan boiska, które było bardzo miękkie. Mieli jednak nadzieję, że do soboty wyschnie.

Jaki będzie wynik?