Hokej: szósty mecz finałowy między Podhalem a Unią (wtorek, g. 18)

- Nie będziemy kalkulować, nie chcemy doprowadzić do siódmego meczu. To zbyt ryzykowne - zapewnia prezes Dworów/Unii Kazimierz Woźnicki. Jego zespół już dzisiaj chce być mistrzem Polski.
Inna sprawa, że i porażka w Nowym Targu mogłaby się okazać korzystna dla oświęcimian. Fetowanie mistrzostwa u siebie jest przyjemniejsze niż na wyjeździe, a do kasy wpłynęłoby 30 tys zł ze sprzedaży biletów. - Do Nowego Targu jedziemy po zwycięstwo - zapewnia jednak kapitan oświęcimian Waldemar Klisiak.

"Szarotki" pokazały góralski charakter w niedzielę w Oświęcimiu, gdy wygrały po serii rzutów karnych. - Okazaliśmy się lepsi od Unii w Interlidze, pokonaliśmy ją w Pucharze Polski. Oni są bardziej doświadczeni, ale to my jesteśmy silniejsi - zdecydowanym głosem dowodzi napastnik Milan Baranyk.

- Nie ma mowy, abyśmy czuli się pewnie po zwycięstwie w Oświęcimiu. Będziemy walczyć, a jeśli uda się wygrać, to pomyślimy o piątkowym meczu - zapewnia trener podhalan Andrzej Słowakiewicz.

Po badaniach okazało się, że przyczep mięśnia brzucha Zbigniewa Podlipniego nie jest naderwany i napastnik drugiej formacji górali będzie mógł zagrać. Wystąpią też Baranyk i Bartłomiej Piotrowski (Wojas) oraz Tomasz Wołkowicz i Mariusz Jakubik (Dwory), choć nałożono na nich kary meczu w ostatnim spotkaniu. WGiD PZHL do dzisiaj będzie się zastanawiać, co zrobić z napastnikiem "Szarotek" Dariuszem Łyszczarczykiem ukaranym za "czynne znieważenie" sędziego liniowego.