Co robią byli bokserzy Victorii Jaworzno

Tylko nieliczni bokserzy wycofanej z ligi Victorii znaleźli pracę i nowe kluby. Większość z nich pobiera zasiłek dla bezrobotnych
Ze znalezieniem klubów nie powinni mieć kłopotów reprezentanci Polski: Andrzej Liczik, brązowy medalista ostatnich ME, i Sławomir Malinowski. Pierwszy ma walczyć w Hetmanie Białystok, a drugi w PKB Poznań. Utalentowany Rafał Kaczor znalazł zatrudnienie w Walce Zabrze i już zdobył dla niej pierwsze ligowe punkty. Prawdopodobnie w jego ślady pójdzie Zbigniew Kołacz, który na razie jest na zasiłku dla bezrobotnych. Do rodzinnego Kwakowa koło Słupska wrócił Jerzy Struzik. 31-letni były dwukrotny mistrz i reprezentant Polski pobiera 500 zł zasiłku. - Nie starcza nawet na paliwo - żali się. - Chcę jeszcze nadal boksować. Ale gdzie? Przecież w Polsce jest tylko pięć klubów pierwszoligowych. Może przejdę na zawodowstwo? - zastanawia się Struzik.

Na zasiłku przebywają też Marcin Gajęcki i Piotr Jałowiec. - Pracy nie ma także żona Jałowca, jego rodzina ma teraz duże problemy - martwi się Włodzimierz Michalik, ostatni trener Victorii, który od trzech lat jest na emeryturze górniczej. - Bawię wnuki, ale ciągle liczę, że boks do Jaworzna wróci - dodaje.

Utytułowany Mariusz Cendrowski już zadebiutował jako zawodowiec. Podczas gali w warszawskim hotelu Marriott wygrał przed czasem. O zawodowym boksowaniu nie myśli 32-letni Robert Gortat, aktualny mistrz Polski w wadze ciężkiej. - Za te kilka złotych? O nie, jestem już na to za stary - mówi, ale po cichu liczy jeszcze na angaż w ligowej drużynie. - Z Warszawy telefonował ojciec [Janusz Gortat, dwukrotny brązowy medalista olimpijski - przyp. red.] i mówił, że interesuje się mną Gwardia Warszaw. Ale nie wiem, czy to aktualna sprawa, bo warszawski klub w mojej kategorii zatrudnił Damiana Polakowskiego z Radomia, brązowego medalistę ostatnich mistrzostw Polski. - wyjaśnia Gortat, który na razie ma środki do życia. Jest zatrudniony w Energetyku Jaworzno, gdzie ma prowadzić szkółkę bokserską. - Na razie szukamy sali i chętnych do boksowania chłopaków - mówi zawodnik, który dla relaksu gra też w lidze miejskiej piłki pięcioosobowej.

Szczęściarzem okazał się natomiast Sebastian Kalaczyński. Pięściarz wrócił do rodzinnego Elbląga i znalazł tam pracę w Urzędzie Celnym.