Start Lublin - Ostromecko Astoria Bydgoszcz 71:74

Po niesłychanie zaciętym meczu koszykarze Startu ulegli 13 marca u siebie Ostromecku Astorii różnicą trzech punktów. - Trzynastka najwyraźniej okazała się dla nas pechowa - stwierdził po meczu dyrektor Startu Krzysztof Kołodziej. - Szkoda, że tak się stało, ale nie składamy broni
Mecz miał olbrzymie znaczenie dla obu zespołów. W przypadku wygranej lublinianie mieli jeszcze szanse nawet na grę w czołowej ósemce. Podobnie było z drużyną znad Brdy. Oba zespoły miały dobrą passę i wygrały dwa ostatnie spotkania. Przed meczem pracownicy klubu pracowicie zaklejali reklamy E.Leclerca i Perły, które wycofały się ze współpracy z klubem. - Szkoda, że tak się stało, to niewątpliwie też miało wpływ na postawę zespołu - przekonywał dyrektor Kołodziej.

Zaczęło się dla gospodarzy bardzo dobrze. Znakomicie zza linii 625 cm trafiał Earl Brown. W siódmej minucie, po rzucie Przemysława Łuszczewskiego Start prowadził 10 punktami (21:11). Wtedy na boisku pojawił się Jacek Krzykała i uspokoił grę. Natomiast lublinianom już do końca tej kwarty nie udało się trafić do kosza i równo z końcową syreną Wojciech Majchrzak celną "trójką" doprowadził do remisu.

W drugiej części gry nadal trwała zacięta walka. Niestety tym razem słabiej zagrali Jacek Olejniczak i Maciej Bielak. - Gwiazdy z poprzedniego meczu z AZS Koszalin w Lublinie straciły blask - podsumował Kołodziej. Z drugiej strony obaj mieli ciężkie zadanie, bo Krzysztof Wilangowski i Kestutas Marciulionis grali dobrze. Jednak do przerwy lublinianie wygrywali 40:36.

W pierwszych minutach drugiej połowy nadal utrzymywała się niewielka przewaga Startu. Potem Marciulionis zdobył osiem punktów z rzędu i prowadzenie objęli goście. Przed ostatnią kwartą bydgoszczanie prowadzili 60:56. Wiele emocji wzbudziło sędziowanie. W pewnym momencie nie wytrzymał nerwowo trener Startu Arkadiusz Czarnecki. Kiedy sędziowie zaliczyli punkty Andriusowi Jurkunasowi, po błędzie kroków, wybiegł na parkiet, domagając się zmiany decyzji. Oczywiście lubelski szkoleniowiec został za to ukarany przewinieniem technicznym. Końcówka spotkania była niesłychanie dramatyczna. Po faulu - zresztą piątym - Bielaka na Swansonie, ten drugi pewnie wykorzystał rzuty wolne. Na 14 sekund przed końcem meczu goście prowadzili 74:71. Lublinianie mieli szansę na wyrównanie, ale Tomasz Celej osaczony przez kilku rywali... stracił piłkę. - Wydaje się, że popełniliśmy trochę mniej błędów niż gospodarze i wykazaliśmy się większą mądrością - skomentował Jacek Krzykała. - Dlatego wygraliśmy.

Start Lublin 71

Ostromecko Astoria 74

kwarty: 21:21, 19:15, 16:24, 15:14

Start: Brown 24 (6), Łuszczewski 13 (1), Vrsaljko 12, Olejniczak 4, Bielak 0 oraz Celej 10 (2), Marciniak 3, Jackson 3, Kurilić 2, Pelczar 0.

Ostromecko Astoria: Swanson 18 (1), Wilangowski 13, Marciulionis 12 (1), O'Bannon 11 (3), Bajdakow 2 oraz Jurkunas 9 (2), Majchrzak 7 (1), Krzykała 2, Wiekiera 0, Arabas 0.

Gracz meczu

Dante Swanson - Jego gra w końcówce przesądziła o wygranej bydgoszczan.

POWIEDZIELI PO MECZU

Jarosław Zawadka, asystent trenera Astorii

To był bardzo ważny mecz dla obu zespołów. Zdawaliśmy sobie sprawę, że aby wygrać musimy twardo walczyć. I tak było przez 40 minut. Do ostatnich sekund nie byliśmy pewni, czy wygramy. Mówi się o nas, że mamy silny skład i teraz zespół zaczyna to potwierdzać.

Arkadiusz Czarnecki, trener Startu

Na wyniku zaważyło sędziowanie. Myślę, że pan Dariusz Lenczowski wypaczył wynik meczu. Zdaję sobie sprawę z konsekwencji tego co powiedziałem, ale on nie powinien sędziować. Oczywiście moi zawodnicy też zagrali dzisiaj źle, ja popełniłem kilka błędów. Być może zbyt długo trzymałem na ławce Vrsaljko. Olejniczak i Bielak zagrali w Koszalinie kapitalnie, teraz było gorzej, ale nie mam do nich pretensji. Trudno nam się równać z rywalem, który ma pieniądze, przecież kupił sobie dziką kartę i kilku dobrych graczy na każdą pozycję.

not. paw