Ekstraklasa w Sport.pl. Górnik Łęczna - tylko praca da sukces

Awans do czołowej ósemki ligi byłby wynikiem oszałamiającym. Drużyna oparta na zawodnikach, o których ekstraklasa już dawno zapomniała, nie ma kompleksów i zapowiada ambitną walkę. - Nikt nie zabroni nam myśleć o czołowej ósemce. Sytuacja w tabeli jest tak gorąca, że jak wygramy dwa mecze z rzędu, to będziemy w czołówce. A jak przegramy, to wylądujemy w strefie spadkowej - mówi Bartosz Śpiączka, napastnik Górnika Łęczna.
W klubie takim jak Górnik Łęczna głównym i często jedynym kluczem do sukcesu jest ciężka praca. Pot wylany na zimowych treningach ma przynieść dobre efekty na boiskach ekstraklasy. - To był intensywny okres przygotowawczy. Czuję się gotowy do walki, ale jeszcze dwa tygodnie temu wszyscy w drużynie odczuwali duże zmęczenie. Teraz łapiemy świeżość. Przed nami trudne mecze, ale stać nas na dobrą grę. - mówi w rozmowie ze Sport.pl Bartosz Śpiączka.

Transfery nie rzucają na kolana

W zimowym okienku transferowym Łęczna nie szarżowała. Sprowadziła zawodników z niższych lig, którzy nie będą obciążać klubowego budżetu. - To mają być solidne wzmocnienia, które poprawią rywalizację w drużynie. W treningu chłopaki prezentowali się bardzo solidnie, ale wszystko zweryfikuje liga - mówi Śpiączka.

Do klubu trafili przede wszystkim zawodnicy z pierwszej ligi. Łukasz Bogusławski, Damian Jakubik i Marquitos wyróżniali się na zapleczu i teraz dostaną swoją szansę w ekstraklasie. Do drużyny dołączył tylko jeden piłkarz z ekstraklasową przeszłością. Jurij Szatałow postanowił dać szansę Krzysztofowi Danielewiczowi, który nie sprawdził się w Śląsku Wrocław.

Rywalizacja między słupkami

Interesująco wygląda transfer 26-letniego Dziugasa Bartkusa. Były bramkarz Suduvy Mariampol ma zaostrzyć rywalizację o miejsce między słupkami. Jego obecność ma też zmusić starszych kolegów do cięższej pracy. Sergiusz Prusak i Silvio Rodić w pierwszej części sezonu nie imponowali formą. Często zdarzały im się proste błędy, które mocno wpływały na losy meczów.

- Rywalizacja w naszej bramce jest ogromna. Widać to na każdym treningu. U trenera Szatałowa tylko ciężką pracą można wywalczyć miejsce na boisku. Szczerze powiem, że dopiero w sobotę okaże się kto zagra w naszej bramce. Na ten moment wszyscy mają równe szanse - uważa Śpiączka.

Potrafią odbudować

Kiedy Górnik Łęczna ściągał przed sezonem Przemysława Pitrego, większość ekspertów i kibiców pukała się w czoło. Okazało się, że były piłkarz GKS-u Katowice nie tylko wzmocnił rywalizację, ale był bardzo przydatny na boisku. A to nie pierwszy piłkarz, który odbudował swoją formę w Łęcznej. Najlepszym przykładem jest Patrik Mraz. Wydawało się, że Słowak nie ma już przyszłości w polskiej lidze, ale szansę udowodnienia swojej wartości dali mu działacze z Łęcznej. Teraz Mraz bryluje w Piaście Gliwice i ma realne szanse na mistrzostwo Polski. To wzór do naśladowania dla Krzysztofa Danielewicza. Z 24-letniego pomocnika również zrezygnował Śląsk Wrocław, ale w Górniku wierzą, że poradzi sobie w ekstraklasie.

Nie ma pewniaków

W Łęcznej nikt nie będzie grał za zasługi. Jurij Szatałow zawsze do ostatniego momentu czeka z ogłoszeniem skłądu, a o jego wyborze decyduje przede wszystkim dyspozycja na treningach. Kilku graczy pozycję w zespole ma jednak niepodważalną. Na skrzydłach rządzić będą Grzegorz Piesio i Grzegorz Bonin. Przywództwo w środku pola przejmie Tomasz Nowak, a kluczową postacią w defensywie będzie Tomislav Bozic. Zacięta rywalizacja zapowiada się w ataku. Po pierwszej części sezonu najlepszym strzelcem drużyny Szatałowa jest Grzegorz Bonin (6 bramek). Jedną bramkę mniej zdobył Grzegorz Piesio, co tylko potwierdza, że ofensywne działania Górnika opierają się przede wszystkim na skrzydłach. Z napastników najskuteczniejszy jest Bartosz Śpiączka, który o miejsce w składzie będzie walczył z Jakubem Świerczokiem.

- Mam swoje ambicje! Chcę grać w pierwszym składzie i strzelać bramki. Po to cały tydzień walczę na treningach, żeby grać w lidze. Ja mogę tylko pokazać trenerowi swoją dyspozycję, ale decyzja i tak należy do niego - mówi były gracz Podbeskidzia.

Piast da odpowiedź

W przypadku Górnika kluczowy będzie pierwszy mecz wiosny. Do Łęcznej przyjedzie lider ekstraklasy - Piast Gliwice. Ostatnie spotkanie tych drużyn zakończyło się łatwym zwycięstwem obecnego lidera. Ekipa Szatałowa była tylko tłem.

- Piast zrobi wszystko, żeby wygrać i potwierdzić mistrzowskie aspiracje. Ale mogę zapewnić, że będziemy zasuwać i walczyć o każdą piłkę. To jest nasz styl. Jak do tego dołożymy dobrą organizację gry, to jestem spokojny o wynik. Łęczna to nie jest łatwy teren i Piast będzie miał z nami duże problemy - mówi Śpiączka.

Najważniejsze utrzymanie

Górnik Łęczna po pierwszej części sezonu zajmuje dziewiąte miejsce w ekstraklasie. Ale tylko na pierwszy rzut oka ich pozycja wydaje się bezpieczna. Piłkarzy Jurija Szatałowa od strefy spadkowej dzielą tylko cztery punkty. W Łęcznej nikt nie wyobraża sobie spadku z ekstraklasy, więc celem priorytetowym będzie utrzymanie.

- Naszym celem jest utrzymanie, ale nikt nie zabroni nam myśleć o czołowej ósemce. Sytuacja w tabeli jest tak gorąca, że jak wygramy dwa mecze z rzędu, to będziemy w czołówce. A jak przegramy, to wylądujemy w strefie spadkowej. W Łęcznej nie ma wielkiej presji. Pierwsza ósemka byłaby marzeniem, ale najważniejsze będzie pozostanie na kolejny sezon w ekstraklasie - kończy Śpiączka.





Ricardinho jest NIESAMOWITY! To magik futsalu! [WIDEO]