AZS GAZ ZIEMNY Koszalin - Start Lublin 85:94

Koszykarze Startu nieoczekiwanie, ale jak najbardziej zasłużenie pokonali w Koszalinie AZS Gaz Ziemny. W drużynie lubelskiej rewelacyjne spotkanie rozegrali Maciej Bielak i Jacek Olejniczak
Lublinianie przyjechali do Koszalina bez kontuzjowanego Chrisa Jacksona i świeżo po płacowym proteście, kiedy to odmówili wyjścia na trening. W Koszalinie gracze Startu udowodnili, że pensje im się należą - zagrali tam świetny mecz.

Zwycięstwo dawało gospodarzom całkiem realną szansę na zajęcie ósmego miejsca po rundzie zasadniczej i przewagę własnego boiska w walce o play-off. Przez dwie i pół kwarty akademicy zdawali się rządzić na boisku. Grali dobrze, wykorzystując swoje atuty - szybką, kombinacyjną grę. Zanim kibice dobrze usiedli, AZS prowadził już 14:4. Czerwono-czarni zdawali się tym nie przejmować, grali konsekwentnie, czyhając na błędy rywala, a ci "lubią" je popełniać. A to grając niefrasobliwie w ataku, a to zupełnie odpuszczając na długie minuty grę w obronie. Jednak kiedy AZS złapie właściwy rytm, jest trudny do zatrzymania. W pierwszej połowie było tak bardzo często. Grający swobodnie gospodarze wygrywali 33:21 w 11. minucie, a w 19. - 52:41. Co z tego, kiedy za każdym razem Start dochodził rywali, z 14:4 na 14:12 czy z 38:27 na 38:37. Jednak w 25. minucie AZS prowadził 61:51 i wciąż zdawał się panować na boisku, ale wówczas rozpoczął się show Macieja Bielaka. Najpierw trafił on dwa razy z rzędu za trzy punkty, a za chwilę uczynił to samo Earl Brown i Start niespodziewanie objął na chwilę pierwsze prowadzenie w tym meczu. Decydująca kwarta to już dominacja lublinian, dalszy popis Bielaka (w sumie sześć "trójek" bez pomyłki w żadnym z rzutów zza linii 6,25 m) oraz będącego tego dnia nie do zatrzymania Jacka Olejniczaka. Zbierał on w ataku mnóstwo piłek po niecelnych rzutach kolegów i zwykle skutecznie dobijał. - Zagrałem najlepszy mecz w sezonie - powiedział po spotkaniu lubelski center, co było tylko podkreśleniem oczywistości. Cichym bohaterem spotkania był Denis Vrsaljko. Chorwat w pierwszej kwarcie zdobył 10 punktów i to w dużej mierze dzięki niemu Start cały czas był w grze. Pewna swoboda Olejniczaka pod atakowanym koszem wynikała m.in. z udanych zasłon Vrsaljko, a jego postawa w obronie była w drugiej połowie nieoceniona. Piłki znakomicie, a dodatkowo niesłychanie efektownie, dogrywał partnerom Brown, ale na pochwałę zasługuje cały zespół Startu, może poza popełniającym błąd za błędem Davorem Kuriliciem. Drużyna Startu nawet na moment się nie załamała, choć mogła. Czterokrotnie lublinianie w znacznym stopniu odrabiali ponad 10-punktową stratę, by za chwilę znowu wysoko przegrywać. To głównie ta nieustępliwość nagrodzona została zasłużonym zwycięstwem.

AZS Gaz Ziemny 84

Start Lublin 95

kwarty: 24:16, 28:27, 15:23, 18:28

AZS: Tomaszewski 10, Briegmann 12(2), Wane 16, Darby 14(1), Popović 4 oraz Karaś 13(2) Balcerzak 4, Kowalczuk 12, Dąbrowski 0

Start: Olejniczak 28, Vrsalijko 14, Brown 12 (2), Bielak 20 (6), Celej 4 oraz Łuszczewski 5, Pelczar 3, Marciniak 6, Kurilić 2