AZS Gaz Ziemny Koszalin - Start Lublin 85:94

To, co wyprawiali w Koszalinie Maciej Bielak i Jacek Olejniczak, miejscowa publiczność długo zapamięta. Po ich niesamowitych akcjach niektórzy łapali się za głowy
Zwycięstwo dawało gospodarzom całkiem realną szansę na zajęcie ósmego miejsca po rundzie zasadniczej i przewagę własnego boiska w walce o play off. Przez dwie i pół kwarty gospodarze zdawali się rządzić na boisku. Grali dobrze, wykorzystując swoje atuty - szybką, kombinacyjną grę.

Zanim kibice dobrze usiedli, gospodarze prowadzili już 14:4, bo Bartłomiej Tomaszewski jak zwykle bardzo dobrze rozpoczął mecz (i jak zwykle z minuty na minut grał coraz słabiej). Goście jakby się tym nie przejęli. Liczyli na błędy gospodarzy, a ci "lubią" je popełniać. A to grając niefrasobliwie w ataku, a to zupełnie odpuszczając na długie minuty grę w obronie. Jednak kiedy AZS złapie właściwy rytm gry, trudno go zatrzymać. Tak było w pierwszej połowie. Grający swobodnie gospodarze wygrywali 33:21 w 11. minucie. Jednak taktyka grania jak najszerszym składem, którą trener Jarosław Zyskowski zdaje się kontynuować po Jerzym Olejniczaku, jest tyleż trudna, co ryzykowna. Świetnie sprawdziła się w meczu z Czarnymi i Notecią, zawiodła ze Startem. Wydaje się, że w takiej koncepcji nie mieści się np. Brent Darby, który chyba czasami nie rozumie, dlaczego po trzech niecelnych rzutach z rzędu musi usiąść na ławce rezerwowych.

Do zespołu wrócił zawieszony na cztery mecze Andrzej Karaś. Zagrał nieźle. Ten powrót to wsparcie rozegrania AZS-u. Kiedy Zoran Popovie zastąpił Aleksandra Kudriawcewa, napisaliśmy, że Serb jest dużo słabszym zawodnikiem niż Białorusin i opinię tę podtrzymujemy. W 25. minucie AZS prowadził 61:51 i wciąż zdawał się panować na boisku. Wtedy rozpoczął się show Macieja Bielaka. Obrońca Startu najpierw trafił dwukrotnie z rzędu za trzy punkty, za chwilę uczynił to samo Earl Brown i Start objął pierwsze prowadzenie w meczu (66:65).

Decydująca kwarta to niespodziewana dominacja gości, dalszy popis Bielaka (sześć celnych trójek) oraz będącego nie do zatrzymania Jacka Olejniczaka. Center Startu zbierał w ataku mnóstwo piłek po niecelnych rzutach kolegów i zwykle skutecznie dobijał. Z tego powodu po meczu część kibiców miała pretensje do Souleymana Wane'a. Niesłusznie. 16 punktów i osiem zbiórek to wynik więcej niż przyzwoity, a Senegalczyk nie miał łatwo w walce ze świetnie dysponowanym tego dnia Olejniczakiem i młodym Denisem Vrsalijko. AZS przegrał wyraźnie walkę na obu tablicach (32:20 w zbiórkach), a Tomasz Briegmann i Paweł Kowalczuk, jakkolwiek bardzo dobrze zagrali w ataku, byli zbyt słabym wsparciem dla Wane'a w walce na deskach.

AZS Gaz Ziemny Koszalin85
Start Lublin94
Kwarty: 24:16, 28:27, 15:23, 18:28.

AZS: Wane 16, Darby 14, Karaś 13, Kowalczuk 12, Briegmann 12, Tomaszewski 10, Balcerzak 5, Popovie 4, Dąbrowski 0.

Start: Olejniczak 28, Bielak 20, Vrsaljko 14, Brown 12, Marciniak 6, Łuszczewski 5, Celej 4, Pelczar 3, Kurilic 2, Ostrowski 0.