W Szczyrku zakończył się sezon snowboardowy

To były już ostatnie zawody snowboardowe, które tej zimy rozegrano w Polsce. Najpierw w slalomie gigancie równoległym triumfowała Jagna Marczułajtis-Kolasińska. Potem w snowboardowych skokach triumfowała rodzina Ligockich.
W sobotę i niedzielę w Szczyrku rozegrano ostatnie już tej zimy zawody snowboardowe w Polsce: najpierw Puchar Europy Nokia FIS w slalomie gigancie równoległym, potem widowiskowy Big Air Festival Nokia. Gwiazdą pierwszego dnia zawodów była Jagna Marczułajtis-Kolasińska. Oblegana przez kibiców, rozdawała na stoku Golgoty autografy i fotografowała się ze swoimi wielbicielami. - Jestem już trochę zmęczona sezonem - przyznała Marczułajtis-Kolasińska. - Traktuję te zawody jak taki mocniejszy trening.

Ale nawet zmęczona Jagna okazała się nie do pokonania. Co prawda w eliminacjach, kiedy to zawodnicy jeżdżą na stoku pojedynczo, a do finału kwalifikują się ci z najlepszymi czasami, Marczułajtis-Kolasińska była dopiero druga, za swoją koleżanką z reprezentacji Blanką Isielonis, ale potem kolejne etapy zawodów, gdzie startuje się dwójkami, wygrywała już gładko. W finale zdecydowanie pokonała Dorotę Żyłę z Wisły Ustronianki, znaną z tego, że kiedyś oprócz jazdy na snowboardzie zajmowała się skokami na nartach. - Myślę, że gdyby w finale była Blanka Isielonis, walka byłaby bardziej zacięta - mówi Jagna. W rywalizacji mężczyzn dużą niespodziankę sprawił zakopiańczyk Łukasz Hoły. Jemu ostatnio nie najlepiej się wiodło, ale w Szczyrku był nie do pokonania. Wygrał między innymi z mocnymi zawodnikami z Austrii.

W niedzielę na stoku Beskidka odbyła się szczególnie lubiana przez kibiców konkurencja: bardzo widowiskowe, snowboardowe skoki na skoczni. Dramatyczne upadki podczas tej konkurencji zapierają kibicom dech w piersiach.

- To wszystko tylko tak groźnie wygląda, ale wbrew pozorom nie jest to wcale urazowa konkurencja. Przede wszystkim nie można się bać szybkości podczas najazdu na skocznię. Gdy snowboardzista ma odpowiednią szybkość, nie grozi mu, że wyląduje na płaskim, co może być niebezpieczne - tłumaczy Władysław Ligocki, który budował jedną ze skoczni na Beskidku.

Na czym polegają snowboardowe skoki? Trochę podobne są do skoków narciarskich. Sędziowie nie mierzą jednak odległości, ale przyznają punkty za styl i trudność powietrznych ewolucji. Wczoraj nie obyło się bez niespodzianki. Prowadząca w rankingu Pucharu Świata w Big Air i mistrzyni świata juniorów w tej konkurencji Paulina Ligocka po raz pierwszy w tym sezonie schodziła ze skoczni pokonana. Przegrała z Izabelą Pająk. - Po prostu nie poszło mi dzisiaj. Miałam trzy wywrotki podczas lądowania - mówi zasmucona Paulina.

Wśród mężczyzn niespodzianek nie było. Zgodnie o oczekiwaniami wygrał kuzyn Pauliny, Mateusz Ligocki. Tuż za nim uplasował się jego młodszy brat Michał.

Wyniki:

Slalom gigant równoległy:

Kobiety: 1. Jagna Marczułajtis-Kolasińska (AZS AWF Kraków /Zakopane); 2. Dorota Żyła (Wisła Ustronianka); 3. Blanka Isielonis (KSS Kraków); 4. Małgorzata Kukucz (AZS AWF Kraków/ Zakopane); 5. Laura Lovasz (Węgry); 6. Sandra Michel (Niemcy)

Mężczyźni: 1. Łukasz Hoły (AZS AWF Kraków/Zakopane); 2. Andreas Hacksteiner (Austria); 3. Christoph Zaller (Austria); 4. Piotr Pinkas (Kuźnia Ustroń); 5. Daniel Leitensdorfer (Austria); 6. Christoph Volz (Niemcy).

Big Air:

Kobiety: 1. Izabela Pająk (AZS Zakopane); 2. Paulina Ligocka (CCS Cieszyn)

Mężczyźni: 1. Mateusz Ligocki ( AZS AWF Kraków/Zakopane); 2. Michał Ligocki (CCS Cieszyn); 3. Marcin Kordek (Norlys Krynica Zdrój); 4. Sebastian Czerniawski (niestowarzyszony); 5. Jakub Skrzypkowski (niestowarzyszony); 6. Bartosz Rusin (BSS Bielsko-Biała).