Koszykarze Startu zakończyli strajk

Koszykarze Startu zakończyli protest i przystąpili wczoraj do zajęć. Wszyscy zawodnicy zadeklarowali chęć wyjazdu na mecz do Koszalina. Niestety zabraknie tam trenera Zenona Jaźwierskiego, który opuścił Lublin
To niejedyna strata lubelskiego klubu. Rozgoryczony prezes Tadeusz Kasprzak złożył rezygnację ze swojej funkcji. Te decyzje są wynikiem środowego strajku lubelskich koszykarzy, którzy nie wyszli na trening. W zajęciach uczestniczyli tylko obcokrajowcy. Jedną z przyczyn protestu był fakt, że klub lepiej pod względem finansowym traktuje graczy zagranicznych. Wczoraj obie strony spotkały się i doszły do porozumienia. - W przyszłym tygodniu spodziewamy się pieniędzy od sponsorów, więc zapłacimy też graczom - informuje Krzysztof Kołodziej, dyrektor Startu. - Co do strajku, to sami zawodnicy uznali ten krok za nieprzemyślany. Nie jest też tak, że płacimy tylko obcokrajowcom, a naszym nie. Generalnie zalegamy wszystkim, ale opóźnienia sięgają jednego miesiąca. Wprawdzie mamy jeszcze zaległości za ubiegły sezon, jednak z nich mamy się wywiązać do końca maja. Dodam, że za taką postawę zawodnicy powinni zostać ukarani. O tym, jaka to będzie kara, zadecyduje postawa zespołu w meczu z AZS Koszalin. Szczerze mówiąc, sam już jestem zmęczony tą sytuacją i rozważam możliwość rezygnacji z pracy w klubie.



Rozmowa z kapitanem Startu Jackiem Olejniczakiem

Chcemy być równi

Wiesław Pawłat: Czy konieczna była taka forma protestu?

Jacek Olejniczak, kapitan Startu:- Musieliśmy wreszcie coś z tym zrobić. Klub ma wobec nas zaległości finansowe i chcemy, aby nam zapłacono.

Czy w zespole jest konflikt z graczami zagranicznymi?

-Nie. Jako zawodnik do żadnego z nich nic nie mam. Po prostu uważamy, że powinniśmy być traktowani na równi z nimi, zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym.

Wasz strajk spowodował odejście trenera Zenona Jaźwierskiego...

- To całkowity przypadek, że szkoleniowiec przyjechał do Lublina właśnie w tym czasie. Absolutnie nie było naszą intencją zlekceważenie trenera. Nie mamy nic przeciwko niemu, przecież już razem pracowaliśmy.

Czy atmosfera w zespole nie odbije się na Waszej grze z AZS Koszalin?

Na pewno takie zdarzenia nie wpływają dodatnio na postawę drużyny, ale może wyzwolą w nas sportową złość.

Pan jednak nie trenuje...

- Rzeczywiście, ale to z powodu przeziębienia. Jednak do Koszalina z pewnością pojadę.