Turniej piłki halowej w Rudzie Śląskiej

Piłkarze halowi zagrali w niedzielę w turnieju poświęconym pamięci niedawno zmarłego zawodnika Piasta Gliwice Tomasza Szei. Dochód z imprezy został przekazany na pomoc dla rodziny piłkarza.
- To hołd dla naszego przyjaciela i pomoc dla jego rodziny - tłumaczył współorganizator turnieju Adam Kryger, przyjaciel Szei, którego znał z występów w Piaście Gliwice, Cleareksie Chorzów i reprezentacji Polski w futsalu. - Teraz dopiero widzę, ilu Tomek miał przyjaciół i jak bardzo był lubiany. Jestem wzruszona i trudno mi cokolwiek powiedzieć - mówiła ze łzami w oczach Anna Szeja. Żona piłkarza pojawiła się w hali z 14-miesięcznym synem Oliwerem, który paradował w przydługiej koszulce Cleareksu.

Do Rudy Śląskiej oprócz Cleareksu, w którym Szeja spędził kilka sezonów, przyjechał także lider drugiej ligi futsalowej Hurtap Łęczyca, który prowadzi Andrzej Antos, były zawodnik i trener Cleareksu. W turnieju wzięły też udział dwie miejscowe drużyny: Bisset Zegarki Szwajcarskie i Silesiana Matecznik oraz znajomi piłkarze, a nawet brat Szei Łukasz, który specjalnie na tę okazję dostał przepustkę z wojska. - Szkoda, że zabrakło tylko Piasta, bo to chyba on powinien pomyśleć o zorganizowaniu takiego turnieju - komentowali kibice w hali.

Na turnieju pojawili się jednak koledzy Szei z Piasta: Jarosław Kaszowski, Jacek Gorczyca, Marcin Grymel i Wojciech Gontarewicz. Drugoligowcy na parkiet jednak nie wybiegli. - Nie możemy grać, bo mamy zakaz występów w hali. Gdyby komuś z nas coś się stało, to w klubie mielibyśmy problemy - mówili zawodnicy. Na boisku pojawili się natomiast byli zawodnicy Piasta. Oprócz Krygera na boisku wystąpili Henryk Bałuszyński i Artur Opeldus. - To był wspaniały chłopak, który dążył uparcie do celu na boisku i poza nim. Dzisiaj robimy, co możemy, żeby pomóc rodzinie Tomka. Miło byłoby, żeby z jakąś inicjatywą wyszedł także sam Piast, w końcu Tomek grał tam przez kilka lat. Przydałby się mecz charytatywny na dużym boisku - mówił Bałuszyński. Dotychczasowa pomoc Piasta dla rodziny piłkarza ograniczyła się do przyznania jej... dwóch bezpłatnych karnetów na mecze tej drużyny.

Nawet podczas turnieju wszyscy kręcili głowami, nie chcąc uwierzyć w śmierć Szei. - Jeszcze wczoraj rozmawiałem o Tomku z żoną. Taki żywiołowy i silny facet, w ciągu kilku dni zniknął. Po prostu nie chce się wierzyć - kręcił głową Zdzisław Wolny, prezes Cleareksu, który specjalnie przełożył swój mecz ligowy z Akademią Słowo Poznań.

Piłkarze nie przywiązywali wczoraj zbyt wielkiej wagi do wyników. - Spotkaliśmy się głównie po to, żeby pozbierać jakieś pieniędzy dla rodziny Tomka. One przynajmniej pomogą jej w najbliższych miesiącach - mówił Kryger.