Łotyszka Julija Vansovica wygrała w niedzielę Puchar Świata szpadzistek w Katowicach

Jeszcze nigdy Polka nie wygrała katowickiego turnieju. Fatum nie zostało przerwane również w niedzielę, tym razem triumfowała Łotyszka...


Międzynarodowy Turniej o Puchar Rektora katowickiej AWF w randze Pucharu Świata to jedna z najbardziej prestiżowych imprez szermierczych w naszym kraju. Zakończone wczoraj zawody były jednymi z najlepiej obsadzonych w 16-letniej historii imprezy. Na planszy stanęło 80 zawodniczek z 25 krajów, a przyznawane punkty, które mogą przybliżyć do udziału w olimpiadzie w Atenach, przyciągnęły grupę najlepszych zawodniczek na świecie. Kibice mogli w akcji zobaczyć m.in. znakomitą Włoszkę Cristianę Cascioli, czwartą w międzynarodowym rankingu. Utytułowana rzymianka dotarła do półfinału, w którym jednak nie sprostała klasyfikowanej na 30. miejscu na świecie Koreance.

Wśród przegranych była wczoraj Sonja Tol. Pani porucznik holenderskich sił morskich wygrała dwa poprzednie turnieje w Katowicach, ale hat tricku nie udało jej się zaliczyć. Skończyła imprezę na dziewiątym miejscu, przegrała z rewelacją turnieju, młodziutką Amerykanką Kamarą James. Ta ostatnia spodobała się publiczności nie tylko ze względu na swe umiejętności, ale i przez nietypowe okrzyki. Po zadaniu trafienia czarnoskóra nastolatka ryczała niczym zarzynany bawół.

Z Katowic sympatyczna zawodniczka wyjeżdżała bardzo zadowolona. - To jeden z moich większych sukcesów w gronie seniorek. Czy podobają mi się Katowice? Okropnie tu zimno i dużo śniegu. Ja pochodzę z Jamajki i to zdecydowanie co innego niż Katowice - przyznała Kamara.

W Katowicach zawiodły Polki. Najlepsza z nich Barbara Ciszewska-Andrzejewska skończyła turniej na siódmym miejscu. - Dla mnie to był niezły start, ale pozostałe koleżanki mają prawo czuć się zawiedzione. Ja startuję po przerwie spowodowanej urlopem macierzyńskim i ten wynik to mój sukces - komentowała Ciszewska-Andrzejewska.

Największy zawód sprawiła Magdalena Kumiet. Była zawodniczka katowickiego Pałacu Młodzieży, która teraz startuje w barwach stołecznej Legii, miała w Katowicach zdobyć jak najwięcej punktów, które przybliżyłyby ją do igrzysk w Atenach. Kumiet była jedną z faworytek turnieju, bo w tym roku wygrywała już dwukrotnie zawody Pucharu Świata (w Londynie i Pradze). Tym razem jednak rozstawiona z "trójką" pani Magda zupełnie nie miała swego dnia, przegrała z mało znaną Koreanką Kim Hee Jeong. - Olimpiada się mocno oddaliła. Pozostały jeszcze dwa turnieje Pucharu Świata i pozostaje mieć nadzieję, że tam Kumiet spisze się lepiej i nadrobi straty - mówił Jerzy Kubiczek, wiceprezes Polskiego Związku Szermierczego.

Wspomniana Koreanka okazała się zresztą prawdziwą pogromczynią Polek, bo poza Kumiet pokonała jeszcze Magdalenę Jeziorowską i Ciszewską-Andrzejewską. Dotarła aż do finału, w którym po dogrywce przegrała z Łotyszką Juliją Vansovicą. Dla 28-letniej zwyciężczyni to był drugi w karierze pucharowy sukces, poprzednio triumfowała przed trzema laty w Pradze.