Jagiellonia pokonała w sparingu Polar Wrocław

W pierwszej z trzech zaplanowanych na zgrupowanie w Zielonej Górze gier sparingowych piłkarze Jagiellonii pokonali wczoraj 3:2 drugoligowego rywala, Polar Wrocław. - Powinniśmy wygrać wyżej - relacjonuje trener białostoczan Witold Mroziewski
- Było to bardzo szybkie, dynamiczne spotkanie, które mogliśmy rozegrać przy pięknym słońcu i na nieźle przygotowanej murawie, co jest może najważniejsze - opowiada Mroziewski, którego drużyna już w 4. min pojedynku objęła prowadzenie. Mariusz Dzienis wymienił się podaniami z Tomaszem Reginisem i ładnym strzałem z pierwszej piłki zaskoczył bramkarza rywali. Ten musiał jeszcze dwukrotnie ostro się wysilić, nim jego koledzy z pola dla odmiany zagrozili bramce Łukasza Załuski. Wybronił zmierzające do siatki uderzenie Dariusza Łatki z rzutu wolnego i strzał głową Reginisa, po dośrodkowaniu z prawej strony boiska Marcina Warakomskiego. W 20. min przed swoim polem karnym skiksował Krzysztof Zalewski i zawodnik Polaru znalazł się sam z piłką przed białostockim bramkarzem, ale przestrzelił. Odpowiedź Jagiellonii była natychmiastowa. Po rzucie rożnym Marcin Kośmicki posłał piłkę do siatki, ale sędzia gola nie uznał. - Dopatrzył się jakiegoś faulu - mówi Witold Mroziewski. - Moim zdaniem powinniśmy prowadzić 2:0.

A tak zrobiło się 1:1, bo nikt nie zareagował na przymierzającego się do strzału przed polem karnym gracza Polaru; z reakcją spóźnił się także Załuska.

Do przerwy wynik nie zmienił się, chociaż obie strony miały ku temu okazje. Dzienis strzelił w poprzeczkę, a jeden z rywali przegrał kolejny pojedynek sam na sam z Załuską (po błędzie Kośmickiego).

W drugiej części spotkania białostoczanie z jeszcze większą swobodą dochodzili do sytuacji strzeleckich. Trzykrotnie we właściwym miejscu w polu karnym znajdował się Wojciech Kobeszko, który najbliżej szczęścia był w 47. min, ale piłka wylądowała na poprzeczce. W końcu po rozegraniu rzutu wolnego z Jackiem Chańko na 2:1 uderzeniem zza pola karnego podwyższył Łatka. Kilka minut później ten sam zawodnik skutecznie egzekwował rzut karny po faulu na Łukaszu Tyczkowskim.

- Wciąż mieliśmy kolejne okazje, ale nie potrafiliśmy zamienić ich na bramki - relacjonuje trener Jagiellonii. - Skończyło się to tym, że gola zdobył Polar po kolejnym błędzie Zalewskiego.

- Akcje były przeprowadzane w dużym tempie - dodaje Witold Mroziewski. - Musimy jedynie popracować nad skutecznością, bo do sytuacji strzeleckich dochodzimy. Piłkarze śmieją się, że gole zostawiają na ligę.

Wczoraj w składzie Jagiellonii zabrakło m.in. Dzidosława Żuberka i Marcina Danielewicza. - Zaplanowałem, że wszyscy piłkarze, których zabrałem do Zielonej Góry, zagrają w podobnym wymiarze czasowym - tłumaczy Mroziewski. - Ci, którzy z Polarem przebywali więcej minut na boisku, zagrają mniej w kolejnym sparingu.

Jutro białostoczanie zmierzą się z Torpedo Mińsk, a pojutrze z Promieniem Żary.



JAGIELLONIA BIAŁYSTOK - POLAR WROCŁAW 3:2 (1:1)

Bramki: Mariusz Dzienis (4.), Dariusz Łatka (63. i 70. - karny). Gole dla Polaru: 30. i 80.

Jagiellonia - I połowa: Załuska - Warakomski, Kośmicki, Zalewski, Marcinkiewicz - Dzienis, Łatka, Speichler, Chańko, Sobolewski - Reginis. II połowa: Trudnos - Kulig, Kocur, Zalewski, Marcinkiewicz - Strzeliński, Łatka, Chańko, Sobolewski - Tyczkowski, Kobeszko.