Niespodziewana wygrana Branickiego nad Żubrami w przedostatniej kolejce trzeciej ligi

Nie ma już niepokonanej drużyny w trzeciej lidze. Po pełnym emocji meczu Branicki pokonał Żubry 65:61. To zdecydowanie największa niespodzianka przedostatniej kolejki sezonu
- Zdarzył się nam słabszy mecz - stwierdził w piątek Jerzy Karpiuk, trener Żubrów. - Dobrze, że doszło do niego teraz, a nie w przyszłości.

Rewanżowy pojedynek dwóch zdecydowanie najlepszych ekip trzeciej ligi zupełnie nie przypominał pierwszej konfrontacji, którą 30 punktami wygrali podopieczni Karpiuka. Tym razem Żubry prawie cały mecz musiały odrabiać straty do gospodarzy, którzy w pierwszej kwarcie prowadzili 11:5. Po dziesięciu minutach był remis 21:21, a to za sprawą dobrej postawy rzutowej Marcina Monacha. Ten jednak długo nie pograł, bo z kompletem przewinień szybko usiadł na ławce rezerwowych.

Koszykarze Branickiego zagrali zespołowo i skutecznie. Tego samego nie można było powiedzieć o Żubrach, którzy starali się rzucać przede wszystkim z dystansu, ale czynili to z fatalną skutecznością. W trzeciej kwarcie siedmiokrotnie pudłowali zza linii 6,25 metra. - Rzut za trzy punkty zupełnie nam nie siedział - tłumaczy rozgrywający Paweł Czech. - Było ciężko, nie spodziewaliśmy się takiego oporu. Trzeba wyciągnąć z tego jakieś wnioski.

Z kolei koszykarze Branickiego trafiali z nieprawdopodobnych wręcz sytuacji. Najskuteczniejsi byli: Piotr Jakubowski (13 pkt.), Arkadiusz Zabielski (12 pkt.) i Radosław Zaręba (11 pkt.).

Na początku czwartej kwarty Żubry objęły prowadzenie 50:49, ale do ataku znowu ruszyli podopieczni Marka Kubiaka. Ambitna postawa w obronie Branickiego, a następnie dwie skuteczne akcje w ciągu pół minuty pozwoliły gospodarzom prowadzić 61:52. W ciągu blisko trzech minut goście nie trafili do kosza ani razu, podczas gdy Branicki dorzucił dwa punkty. "Trójki" Krajewskiego i Głódzia tchnęły wiarę w Żubry, które na półtorej minuty do końca przegrywały tylko 61:63. Źle rozegrana końcówka, wymuszony, niecelny rzut z dystansu Kujawy i chaos w ostatnich sekundach zadecydował, że Branicki wygrał 65:61.

- Zagraliśmy fatalnie - nie krył po meczu Jerzy Karpiuk. - Ulegliśmy presji pojedynku, choć nie powinniśmy. Tym składem nie powinniśmy przegrać. Bardzo źle zagraliśmy w ofensywie, nie doprowadzaliśmy do czystych pozycji, sporo było nerwowości.

- Dla nas był to jedyny prestiżowy pojedynek w tych rozgrywkach, na który mobilizowaliśmy się od kilku spotkań - wyjaśnia trener Kubiak. - Stara prawda, że gospodarzom pomagają ściany, dziś potwierdziła się. Klucz do sukcesu leżał w dobrej obronie, wyłączyliśmy obwód Żubrów. Choć w końcówce był moment niepewności. Pokazaliśmy rywalom, że my też nie zasypujemy gruszek w popiele.

Ten rezultat nie zmieni układu tabeli, w dwumeczu lepsze są Żubry i to one zakończą rozgrywki na fotelu lidera. Chyba, że za tydzień w ostatniej kolejce przegrają jeszcze w Łomży...

W innych meczach Sokół Białystok uległ drużynie U Cezara Białystok 84:93, a UKS Dojlidy Białystok pokonały Instal Białystok 76:67. Mecz Łomżyczki z Turem Bielsk Podlaski przełożono na wtorek.

TABELA

1. Żubry Białystok13251335:663
2. Branicki Białystok13251157:720
3. ONA Łomżyczka 12201137:1034
4. Tur Bielsk Podl.1118929:909
5. U Cezara Białystok1317856:1054
6. Dojlidy Białystok 1317819:1209
7. Sokół Białystok1315940:1159
8. Instal Białystok1213737:1165
Do rywalizacji o II ligę przystąpią dwa zespoły.