Piotr Wilczewski odpadł z mistrzostw Europy w boksie

Niezbyt udanie dla reprezentacji Polski rozpoczęły się mistrzostwa Europy, które rozgrywane są w chorwackiej Puli. Już po pierwszej walce z turniejem pożegnał się Piotr Wilczewski, jeden z piątki pięściarzy Hetmana Białystok
Wysoka frekwencja w Puli, do której zjechało blisko 300 bokserów, wynika z tego, że zawody są pierwszą okazją do wywalczenia kwalifikacji na igrzyska w Atenach. Prawo startu na olimpiadzie wywalczy czterech najlepszych pięściarzy w każdej z jedenastu kategorii.

Mistrzostwa Starego Kontynentu oficjalnie rozpoczęły się w czwartek, ale wczoraj na ring wyszli pierwsi Polacy, którzy wystawili po jednym zawodniku w każdej kategorii. Jako pierwszy z piątki bokserów, reprezentujących białostockiego Hetmana, zaprezentował się Piotr Wilczewski (waga 75 kg). Jego rywalem był Węgier Karoly Balzsay, wicemistrz Europy z Permu.

- Obaj zawodnicy wcześniej spotkali się w międzynarodowym turnieju w Usti, lepszy okazał się Węgier - tłumaczy Ludwik Buczyński, trener polskiej reprezentacji. - Tym razem też pojedynek ułożył się po myśli Węgra, który zna naszego zawodnika doskonale. W pierwszej rundzie Wilczewski ustawił się defensywnie, co dało mu kilka punktów. Węgier szybko się w tym połapał. Bił mocno i sprytnie. Doświadczenie z międzynarodowych startów dało mu przewagę.

Wilczewski w trzecim i czwartym starciu próbował odrabiać straty, ale wdawał się tylko w wymianę ciosów, z których zwycięsko wychodził reprezentant Węgier. Ostatecznie białostoczanin przegrał na punkty 19:35.

Przed Wilczewskim boksował Krzysztof Szot (57 kg), który za rywala miał zawodnika gospodarzy Jetisa Bajrami.

- Chorwat był idolem publiczności - mówi trener Buczyński. - Cała hala, kilka tysięcy kibiców zgotowała mu prawdziwą owację. Nie pomogło mu to. Szot punktował przeciwnika, kilka razy go trafił. Chorwat zniwelował straty w trzecim starciu, ale w czwartej rundzie zaatakował Szot i to on wygrał na punkty 22:18.

Wczoraj wieczorem, po zamknięciu tego wydania "Gazety", boksował trzeci reprezentant Polski. Sławomir Malinowski w kategorii do 64 kg zmierzył się z reprezentantem Norwegii.