Sport.pl

Piotr Reiss: Jestem coraz bliżej Wisły

- Jestem ambitnym człowiekiem i chyba każdy w Poznaniu wie, że nie skorzystałbym z żadnej innej oferty polskiego klubu. Ale Wisła po ostatnich wzmocnieniach jest bardzo blisko Ligi Mistrzów, ma wysokie cele, więc warto dla takiego klubu zagrać - mówił po pięciogodzinnych negocjacjach w Krakowie kapitan Lecha.
Michał Białoński: Weźmie Pan udział w czwartkowej konferencji Lecha, na której klub zamierza ogłosić, że Pan zostaje?

Piotr Reiss: Nic nie wiem o tym, żebym miał brać udział w jakiejś konferencji. Owszem, przeczytałem w prasie, że do czegoś takiego ma dojść. Przyjechałem do Krakowa na rozmowy, żebyście mieli o czym pisać (śmiech). Jestem bardzo blisko porozumienia z Wisłą. Daliśmy sobie jednak parę dni do przemyślenia. Teraz wracam do Poznania, bo moja żona się za mną stęskniła. Wiem jedno: Lech chciałby bardzo, abym został. Działacze tego nie ukrywają i robią wszystko, żebym został. Natomiast ja mogę powiedzieć im, że Wisła jest dla mnie ogromnym wyzwaniem sportowym. Jestem ambitnym człowiekiem i chyba każdy w Poznaniu wie, że nie skorzystałbym z żadnej innej oferty polskiego klubu. Ale Wisła po ostatnich wzmocnieniach jest bardzo blisko Ligi Mistrzów, ma wysokie cele, więc warto dla takiego klubu zagrać.

Jaki udział w Pana przejściu do Wisły ma Maciej Żurawski?

- Maciek, tak jak ja, jest poznaniakiem. Zresztą w Wiśle mamy ich więcej: jest Arek Głowacki, Mirek Szymkowiak. Zawsze z Maćkiem blisko się trzymamy, kiedyś graliśmy razem w ataku i fajnie by było, gdybyśmy znowu mogli wystąpić w jednej drużynie. Ostatnio wspólnie występowaliśmy na wakacjach na Krecie, gdzie zorganizowaliśmy sobie taką małą gierkę. Maciek jest zawodnikiem skutecznym, a myślę, że grając ze mną, strzelałby jeszcze więcej goli. Wisła miałaby wielki pożytek z takiego duetu napastników, chociaż na dzisiaj mój kolega ma w Wiśle pewny skład. Natomiast ja musiałbym o miejsce na boisku powalczyć.

Jak Pan sobie poradzi z kontraktem, który wiąże Pana z Lechem do 2007 roku? Będzie Pan mógł zmienić klub za darmo?

- Muszę się postarać o pisemną zgodę z klubu na zmianę barw. Jeśli przejdę do Wisły, to za darmo.

Gdzie Pan spędzi najbliższe dni?

- To najtrudniejsze pytanie. Wisła zamierza już od niedzieli przygotowywać się w pełnym składzie. Ze zgrupowania kadry do Tunezji przyjadą kadrowicze, dlatego działacze z Krakowa nalegają, abym jak najszybciej odleciał do Afryki. Zatem sprawa na pewno rozstrzygnie się do niedzieli.

A czy Lech nie zechce Pana zabrać na zgrupowanie do Turcji, gdzie odlatuje już w piątek?

- Nie wiadomo, jakie w Poznaniu mają plany odnośnie tego odlotu, ale wiem, że 20 lutego to również swego rodzaju feralny dzień, na który czekają zawodnicy [chodzi o obietnicę uregulowania zaległości - przyp. red.]. Od tego również zależy, czy zgrupowanie Lecha w Turcji w ogóle się odbędzie.

O jak długim kontrakcie jest mowa w Krakowie?

- Jeśli dojdzie do podpisania umowy, to będzie ona miała dwuletni okres ważności.

Słyszał Pan o nieprzyjemnym incydencie, do jakiego doszło w hali Wisły podczas występu młodych piłkarzy Lecha?

- Coś czytałem, że ktoś szykanował dwunastoletnie dzieci. O dzieci trzeba szczególnie dbać, więc nie możemy do takich rzeczy dopuszczać.

Djordjević i Matić pod lupą

Wiceprezes Wisły Zdzisław Kapka poinformował nas, że w najbliższą sobotę będzie obserwował w Pogoricy 22-letniego lewego pomocnika Obiliciu Belgrad Gorana Djordjevicia. Wisła dostała też ofertę zatrudnienia lewoskrzydłowego Zemunu Belgrad Igora Maticia.