Rozmowa z Aleksym Kuziemskim, bokserem Hetmana

Paweł Orpik: Czy czujesz się przygotowany na tyle, by walczyć w Puli o miejsce na podium?

Aleksy Kuziemski, pięściarz Hetmana Białystok, aktualny brązowy medalista mistrzostw świata: Jestem przede wszystkim optymistycznie i pozytywnie nastawiony. Jadę tam właśnie po to, by osiągnąć sukces, zdobyć medal i kwalifikację olimpijską. A jak będzie, to się okaże za kilka dni. Wydaje mi się, że jestem do tego przygotowany. Braliśmy udział w serii zgrupowań - dwóch w górach, jednym nad morzem. Powinno być dobrze.

Po latach posuchy zdobyłeś medal dla Polski na mistrzostwach świata. Czujesz, że na twoich barkach spoczywa teraz duża odpowiedzialność?

- Staram się o tym nie myśleć i tak tego w ogóle nie odbierać. Wiem, jakie są oczekiwania wobec mnie, ale wyłączam się i jadę swoim cyklem przygotowań. Nie myślę o tym, co było, staram się tylko posuwać do przodu. Ten rok jest dużo ważniejszy niż poprzedni, bo olimpijski.

Mistrzostwa w Puli to tylko pewien etap na drodze do medalu olimpijskiego?

- Tak, ale jest to bardzo ważny etap. Dobrze byłoby już w pierwszym podejściu zdobyć kwalifikację olimpijską i spokojnie przygotowywać się pod kątem startu w Atenach. Inaczej dojdzie dodatkowy stres z powodu braku nominacji, bez której ani rusz.

Po sukcesie w mistrzostwach Europy także sędziowie nie będą mieli innego wyboru, jak zacząć naprawdę poważnie traktować Kuziemskiego.

- Chciałbym tego, bo nie ma co się oszukiwać, że od układów sędziowskich w boksie dużo zależy.

Kto jeszcze z naszych kadrowiczów ma największą szansę już w Puli sięgnąć po nominacje do Aten?

- Nasz zespół jest bardzo wyrównany. Każdy z nas ma szansę stanąć na podium. Nie zamierzam faworyzować ani siebie, ani kogoś innego. Wszyscy jadą tam po medale, a nie po nauki.

A po olimpiadzie zawodowstwo?

- Jeśli dostanę konkretną i poważną propozycję, to ją rozważę. Muszę zacząć zarabiać już pieniądze, bo na razie w polskim boksie amatorskim mogę zyskać tylko na przeżycie. Ostatnio stałem się medialną osobą, ale sukces na mistrzostwach świata nie przekłada się na nic ponadto. Muszę w końcu zarabiać na godne życie.

W Polsce jednak trudno osiągnąć sukces na profesjonalnym ringu.

- Może osoby, które się tym zajmują, myślą tylko o sobie albo nie umieją tym zarządzać.