Piotr Włodarczyk chce pieniędzy od Śląska Wrocław

PIŁKA NOŻNA. Piotr Włodarczyk upomina się o pieniądze, które jest mu winien Śląsk Wrocław. To już kolejny zawodnik domagający się od wrocławskiego klubu spłaty długu
Po Dariuszu Filipczaku, Krzysztofie Pyskatym i Jacku Maciorowskim teraz przyszła pora na Piotra Włodarczyka. - To nie jest nowa sprawa. Ona się ciągnie już od dłuższego czasu, ale ze względu na to, że ciągle byłem w rozjazdach, nie mogli mnie w PZPN przesłuchać - wyjaśnia Piotr Włodarczyk. - Działacze Śląska wiedzą, o co chodzi i o jakie pieniądze. Nie chciałbym ujawniać, ile to jest, ale nie jest to jakaś wielka kwota. Ja nikogo nie chcę oszukać i nic sobie nie wymyślam. Upominam się jedynie o swoje - dodaje były zawodnik Śląska.

Sprawa ma swój początek w 2001 roku. Wówczas tuż przed rozpoczęciem sezonu piłkarz podpisał nowy kontrakt ze Śląskiem. Zawodnik miał zarobić w ciągu roku 600 tys. złotych. Jednak kilka tygodni później Włodarczyka sprzedano do francuskiego klubu Auxerre. Ale najprawdopodobniej piłkarz uważa, że klub jednak winien jest mu pieniądze za krótki okres, gdy grał jeszcze w Śląsku.

- Chciałem załatwić tę sprawę polubownie. Kontaktowałem się z klubem, ale nie było odzewu. Na moim przesłuchaniu również nikogo z Wrocławia nie było. Miał być prawnik Śląska, ale zadzwonił, że miał wypadek i nie dojedzie - opowiada Piotr Włodarczyk.

Jeżeli sąd polubowny PZPN przyzna rację Piotrowi Włodarczykowi, wrocławski klub będzie musiał spłacić zawodnika lub czekają go sankcje. Przypomnijmy, że na Śląsku ma już zakaz transferów. Jaka więc jeszcze kara może spotkać wrocławski klub?

- Sprawa jest w toku. Jeżeli się okaże, że racja jest po stronie piłkarza, to pomyślimy o sankcjach. Nie chciałbym teraz więcej mówić, aby nie posądzono mnie, że coś sugeruję. Poczekajmy do rozstrzygnięcia sporu - krótko komentuje całą sprawę Marcin Stefański, dyrektor departamentu rozgrywek PZPN.