Bielszczanin Tomasz Klisz specjalizuje się w bieganiu po schodach w wieżowcach

Tomasz Klisz uwielbia wieżowce, ale windy nie potrzebuje. Bielszczanin jest jednym z najlepszych polskich specjalistów w... bieganiu po schodach.
Klisz właśnie wrócił ze Stanów Zjednoczonych. Przed tygodniem pochodzący z Bielska lekkoatleta wystartował w biegu po schodach na ostatnie piętro potężnego Empire State Building. To jedna z najbardziej prestiżowych tego typu imprez na świecie. Słynny nowojorski drapacz chmur powstał w 1931 roku i był wtedy najwyższym budynkiem świata. - Po raz pierwszy startowałem w tak wielkim wieżowcu. To było niesamowite przeżycie - opowiada Klisz.

Nasz krajan w debiucie spisał się rewelacyjnie - mimo że startował z dość trudnej pozycji, na metę przybiegł jako szósty. - Mogło być jeszcze lepiej, ale zaraz po starcie w tłumie biegaczy ktoś mi przydepnął buta i przez pierwsze kilkadziesiąt pięter biegłem w niezbyt komfortowej sytuacji, z butem ledwo trzymającym się nogi - relacjonuje zawodnik, który zajął pierwsze miejsce w swojej kategorii wiekowej.

Najlepsi specjaliści od biegania po schodach wcześniej uprawiali biegi górskie. Tak właśnie było w przypadku Australijczyka Paula Crake'a i Nowozelandczyka Jonathana Wyatta. Ten pierwszy, księgowy z Canberry, pięciokrotnie wygrywał prestiżowy wyścig na nowojorski wieżowiec, jako pierwszy pobił barierę 10 minut. Równie utytułowany jest Wyatt, architekt z zawodu. - Crake jest świetny, ale ja podziwiam właśnie Wyatta. On jest znakomity zarówno na schodach, jak i w biegach górskich - mówi Klisz, który również przygodę z lekkoatletyką zaczynał od górskich wyścigów. - Pochodzę z Podbeskidzia i nic dziwnego, że uprawiam ten rodzaj sportu. Poza sezonem biegam po wieżowcach - dodaje. W 2000 roku w niemieckiej miejscowości Bergen Klisz wywalczył brązowy medal mistrzostw świata juniorów w biegu alpejskim.

Klisz jest studentem katowickiej Akademii Wychowania Fizycznego. Większość czasu spędza właśnie w stolicy Śląska, gdzie trenuje na kolejnych wieżowcach. Ulubionym miejscem są popularne "gwiazdy" przy al. Roździeńskiego. - Tam trenuję najczęściej. Są tam chyba z 24 piętra, jest na czym poćwiczyć - wyjaśnia.

Nie ma wątpliwości, że Klisz jest rekordzistą zarówno katowickich "gwiazd", które zdobywa w niecałe dwie minuty, oraz siedmiopiętrowego akademika swojej uczelni. - W akademiku też dość często trenuję, niektórzy czasami pukają się w czoło, gdy widzą, jak co chwilę wbiegam na górę i zaraz potem zjeżdżam windą na dół, ale nic na to nie poradzę - śmieje się.

Warto wspomnieć, że jest kilka technik biegania po wieżowcach. Niektórzy biegają po jednym, inni po dwa, a jeszcze inni skaczą wręcz po trzy stopnie. Klisz zwykle pokonuje budynki co drugi stopień, to dla niego najlepsza metoda.

Jesienią ubiegłego roku Klisz planował wystartować w mistrzostwach świata, które są rozgrywane na liczącej ponad sto pięter Menara Tower w Kuala Lumpur. Zawody w stolicy Malezji jednak się nie odbyły, a wszystko przez... bin Ladena. - Istniała groźba zamachu terrorystycznego i organizatorzy odwołali imprezę - żałuje 22-letni bielszczanin.

W ubiegłym roku o Kliszu głośno było w Niemczech. Nasz zawodnik w niesamowitym stylu zdobył najwyższy budynek mieszkalny Berlina i z czasem nieco ponad trzy minuty został rekordzistą tej trasy!

Przed młodym zawodnikiem jeszcze jednak sporo wyzwań. Jesienią zamierza pojechać do stolicy Malezji, gdzie wreszcie mają dojść do skutku mistrzostwa świata. Ponadto chciałby wystąpić w prestiżowych biegach w Emiratach Arabskich, w Vancouver w Kanadzie oraz w wyścigu na szczyt piramidy w Egipcie.