Rozmowa z Przemysławem Stańczykiem (MKP Szczecin)

PŁYWANIE. Mistrz Europy juniorów na 400 m st. dowolnym słoneczną Afrykę zamienił w poniedziałek na zimny i szary Szczecin. Teraz najważniejszym zmartwieniem są dla niego dobre wyniki, ale w nauce.
W poniedziałek 19-letni Przemysław Stańczyk (MKP Szczecin) wrócił z trzytygodniowego obozu w Republice Południowej Afryki. Przebywał na nim wraz z częścią polskiej kadry narodowej. Był to pierwszy etap przygotowań do sezonu, którego celem są najważniejsze krajowe zawody w czerwcu - letnie mistrzostwa Polski seniorów. Dla pływaków będzie to jedyna możliwość wypełnienia minimów Polskiego Związku Pływackiego na olimpiadę w Atenach.

Aleksandra Warska: Jakie wrażenia z pobytu w RPA?

Przemysław Stańczyk (MKP Szczecin): Po raz pierwszy byłem w Afryce. Było niesamowicie. Trenowaliśmy w Pretorii, stolicy RPA. Jest tam duży ośrodek sportowy z licznymi boiskami i basenami. Trenuje w nim mnóstwo zawodników z całego świata.

Jak wyglądał twój dzień?

- Pobudka o siódmej, potem śniadanie i dwie godziny na basenie. Potem obiad, znów trening, zajęcia na siłowni. Tradycyjny dzień treningowy jak na każdym innym obozie.

Nad czym najwięcej tam pracowałeś?

- Pracowaliśmy nad budową bazy tlenowej, czyli nad ogólną formą, która ma przynieść efekty w przyszłości. Poprawiałem też technikę, bo tu mam jeszcze sporo do zrobienia. Więcej szczegółów nie zdradzę, bo to tajemnice trenerskie (śmiech).

Jak oceniasz taki wyjazd do ciepłego kraju w środku zimy?

- To był wyjazd na drugą półkulę, gdzie świeci słońce i jest bardzo ciepło, a to pozwala szybciej budować formę. Dzięki wysokiej temperaturze mogliśmy już w styczniu pływać na otwartych basenach. W Szczecinie zimno i szaro. Trochę trudno będzie się teraz przyzwyczaić.

Udało ci się coś zobaczyć w Afryce poza basenem?

- Niedziele mieliśmy wolne i zabierano nas wtedy na liczne wycieczki. Najfajniejsze były wyjazdy do Sun City i na safari. Najbardziej podobały mi się te wszystkie dzikie zwierzęta, które po raz pierwszy mogłem zobaczyć z bliska.

Celem na ten rok jest dla ciebie olimpiada w Atenach. Czy przed igrzyskami planujecie z trenerem podobny obóz?

- Niestety żałuję, ale do RPA już nie pojadę. Będą natomiast obozy w Hiszpanii i w kraju.

Jakie masz najbliższe plany?

- Do 18 lutego jestem w Szczecinie. Potem wyjeżdżam na dziesięciodniowy obóz do Oświęcimia, a pod koniec marca do Hiszpanii.

W tym roku zdajesz maturę. Wyjechałeś ze Szczecina na początku stycznia. Ominęła cię zabawa na studniówce?

- Na szczęście nie, bo u nas [Szkoła Mistrzostwa Sportowego - ola] studniówka była 3 stycznia, czyli na krótko przed moim wyjazdem.

W drugim semestrze prawie nie będzie cię w szkole, a w maju matura. Jak sobie z tym poradzisz?

- No właśnie. Ze szkołą mam największy problem. Teraz w ferie będę miał zajęcia. W szkole mam przydzielonych dodatkowych nauczycieli, uczę się również poza lekcjami. Na krajowych obozach mamy zapewnionych nauczycieli, no i pozostaje mi jeździć wszędzie z książkami.

Z czego zdajesz maturę?

- Z polskiego, angielskiego i historii.