Krajobraz w Legii po odejściu Svitlicy

"Stanko Svitlica, kocha cię cała stolica" - przynajmniej przez ostatni rok to jedna z dominujących przyśpiewek na stadionie przy Łazienkowskiej. W Hanowerze tak śpiewać nie będą
Nie będą nie tylko dlatego, że Hanower to nie stolica Niemiec, i nie dlatego, że nazwisko Svitlicy w języku niemieckim już tak dobrze się nie rymuje. Nasuwa się bowiem pytanie, czy Stanko na pewno dokonał dobrego wyboru. W Warszawie był najlepszy, był idolem (wystarczy spojrzeć na to, co po jego odejściu piszą kibice na forach internetowych poświęconych Legii). Przez 2,5 roku strzelił 51 goli, z czego 40 w lidze. - Ja kocham Legię. Tutaj urodził się mój syn. Wrócę do Warszawy zakończyć karierę - powtarzał przy każdej okazji. I nie jest to wykluczone, bo kontrakt z Hannover 96 podpisał tylko na półtora roku. Kiedy skończy mu się umowa, będzie miał dopiero 30 lat. A w Legii i teraz grają znacznie starsi piłkarze. Tylko czy wtedy jeszcze Legia będzie go chciała?

Poza tym wcale nie ma pewności, że mówiąc te słowa, tak myślał naprawdę. Dyrektor sportowy Legii Jerzy Engel twierdzi, że tuż przed wyjazdem na Cypr proponował Svitlicy nowy 3,5-letni kontrakt, a zawodnik sam zasugerował umowę jeszcze o dwa sezony dłuższą. I przy dwukrotnie większych niż do tej pory pieniądzach. Kiedy jednak okazało się, że w Hannoverze zarobi jeszcze dwa razy więcej od tego, co mogła zaproponować mu Legia, zawodnik jakby zapomniał o wcześniejszych deklaracjach. Z drugiej jednak strony chciałbym zobaczyć jednego polskiego piłkarza, który w takim przypadku by nie zapomniał.

- Stanko publicznie deklarował, że nie ma dla niego lepszego klubu niż Legia. Tymczasem bardzo chciał odejść do Hannoveru. W rozmowach z naszym klubem ciągle mówił, że musi zapewnić przyszłość żonie i synkowi, a przecież tak źle wcale u nas nie miał - mówi się przy Łazienkowskiej.

Jak do sprzedaży Svitlicy odniesie się ITI, które przymierza się do kupienia Legii od Pol-Motu? I czy potencjalny nowy właściciel nie zdenerwuje się, że bez jego zgody czynione są tak ważne ruchy transferowe? - ITI było o tym transferze powiadomione. Zgodnie z umową informujemy ich o wszystkich ruchach finansowych poważniejszych od tych wartych 10 tys. zł - mówi prezes Edward Trylnik.

Teraz w ataku Legii zostało trzech napastników. Marek Saganowski miał świetny ubiegłoroczny letni okres przygotowawczy. Na tej podstawie trafił do reprezentacji, ale potem jakby się zagubił. Przez całą rundę jesienną strzelił zaledwie trzy gole, lecz Stanko zawsze bardzo go cenił. - "Sagan" robi świetną robotę. A jakby trochę mniej biegał, to trafiałby częściej - radził mu ten, który w Legii strzelał gola za golem.

Oprócz Saganowskiego w ataku został Manuel Garcia. On też świetnie wypadał w sparingach i nadal świetnie wypada - ale w poważnych meczach strzelił dla Legii jednego gola, i to nie w lidze, lecz w Pucharze Polski z drugoligowymi Tłokami.

Jest jeszcze Piotr Włodarczyk - on przynajmniej w ostatnim roku strzelił 12 goli dla łódzkiego Widzewa. Ale czy strzeli tyle dla Legii? Na pewno niełatwo mu będzie przeskoczyć Svitlicę. Ciekawe też, czy byłby to w stanie zrobić Serb Igor Bogdanović z Crvenej Zvezdy Belgrad, którego Legia zamierza sprowadzić.

A Stanko po podpisaniu w poniedziałek kontraktu w Hanowerze tego samego dnia niedługo przed godz. 23 wylądował na Okęciu w Warszawie. Dostał od nowego pracodawcy czas na załatwienie swoich spraw. W środę odlatuje do Niemiec, już teraz na stałe. - Ale jeszcze wpadnę na chwilę w następny poniedziałek po rodzinę, bo teraz znowu lecę do Niemiec sam - mówi Stanko.

W niedzielę Hannover 96 gra w Bundeslidze spotkanie w Monachium ze słynnym Bayernem. Być może już w składzie ze Svitlicą.