Piotr Mandrysz, były trener Ruchu Chorzów straszy "niebieskich" komornikiem

Wydział Dyscypliny PZPN zajął się wczoraj wnioskiem pełnomocnika Piotra Mandrysza. Były trener Ruchu Chorzów domaga się od śląskiego klubu wypłaty zaległych pensji. WD odrzucił wniosek, motywując to faktem, że Ruch był już karany za podobne przewinienia.

Mandrysz wygrał jednak sprawę sądową przeciwko Ruchowi. "Niebieskim" grozi teraz wizyta komornika.

- Nie zależy mi na rozgłosie w tej sprawie. Pracowałem w Chorzowie dziewięć miesięcy i właściwie cały czas żyłem z oszczędności. Dostałem pensję tylko za trzy miesiące. Nie powiem, o jaką kwotę chodzi, bo to tajemnica. Nie jest to jednak mało - mówi Mandrysz, który jest obecnie szkoleniowcem Arki Gdynia. Nieoficjalnie mówi się, że to ok. 40 tys. zł.

- To przykre, że trener, który nic z tym klubem nie osiągnął, nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności za spadek i jeszcze straszy nas komornikiem. Więcej, chce nam zabrać piłkarza, który ma z Ruchem ważny kontrakt [to Marcin Malinowski przyp. red.] - denerwuje się Krystian Rogala, prezes "niebieskich".