Wiesław Wojas: Jest "Mąka" - będzie i chleb

Michał Białoński: W niedzielę drużyna Wojasa/Podhala wygrała Interligę. Czy właśnie dla takich chwil zainwestował Pan w hokej?

Wiesław Wojas: Nie myślałem o takich momentach. Chciałem przywrócić normalność w nowotarskim hokeju, zbudować klasową drużynę, która systematycznie będzie podnosiła swój poziom. Oczywiście, takie chwile są miłe. To owoc ciężkiej pracy zarządu, trenerów i hokeistów. Ja tylko stoję sobie z boku, obserwuję i cieszę się, gdy widzę, że ten wysiłek nie idzie na marne.

Spodziewał się Pan, że te owoce będą tak szybko? Drużyna jest budowana dopiero od dwóch sezonów.

- Wierzyłem w ten zespół, w trenera Andrzeja Słowakiewicza, który stworzył bardzo dobrą atmosferę w drużynie. A bez niej w hokeju ani rusz. W nowotarskim środowisku nie brakuje malkontentów, którzy powtarzali mi, że „z tej »Mąki « nic nie będzie” [Andrzej Słowakiewicz ma w środowisku hokejowym pseudonim „Mąka” - przyp. red.], a jednak nasz trener powoli udowadnia, że tak nie jest. Potrafił zmienić mentalność zawodników, nauczył ich nowoczesnego, twardego hokeja. Nie wiem, czy Słowakiewicz podpatrzył te metody, czy sam je wymyślił (śmiech). Grunt, że to działa.

Kibice przebąkują, że mistrzostwo Interligi to jedna z trzech koron, jakie Wojas/Podhale może zdobyć w tym roku.

- Przed sezonem mówiło się, że te trzy korony zbierze Unia Oświęcim. Tymczasem to my wygraliśmy Interligę, w sobotę walczymy o Puchar Polski... Naszym zadaniem było wzięcie udziału w trzech finałach. Dwa już mamy zapewnione, a kto zagra w trzecim [mistrzostw Polski - przyp. red.], pokażą spotkania play-off polskiej ligi.

Które trofeum jest dla Pana najważniejsze?

- Każde ma swoją wagę, ale najważniejszym celem dla naszej drużyny będzie przerwanie zwycięskiej passy Unii w walce o mistrzostwo Polski. Oświęcimianie chcą powtórzyć wspaniały serial Podhala z lat 70., gdy dziewięć razy z rzędu zdobywało mistrzostwo. Postaramy się pokrzyżować ich plany.

Pamięta Pan jeszcze swój pierwszy kontakt z hokejem?

- Oj, dawno to już było. Po przeprowadzce do Nowego Targu w latach 80. starałem się chodzić na mecze. Wtedy wszystkich elektryzowały mecze z Zagłębiem Sosnowiec, a później z Polonią Bytom.

Dzisiejsza atmosfera na meczach powoli przypomina tamten okres.

- Ale media za mało propagują hokej. RMF i inne stacje komercyjne mają sporo informacji na temat piłki, koszykówki, a o hokeju nic nie mówią.

Ale też transmisje telewizyjne współfinansowane przez kluby w mało popularnym Polsacie Sport to chyba nie najlepsze rozwiązanie?

- Mamy czas, aby przed nowym sezonem także w tej kwestii zmienić sposób myślenia. Rozmawialiśmy już z prezesem słoweńskiego związku hokeja na lodzie o przekształceniu Interligi. Jeżeli te rozgrywki nie zostaną zorganizowane bardziej profesjonalnie, to my dziękujemy. Kiepskie terminy, brak organizacji. Ale jest nadzieja na poprawę. Słoweńcy docenili nas, zobaczyli, że bardziej przykładamy się do organizacji rozgrywek, które oni wymyślili. Myślę, że w przyszłym sezonie Interliga będzie i mocniejsza, i będą w niej wyższe nagrody.

Na razie nawet zwycięzca rozgrywek jest stratny, bo musi wpłacić pięć tysięcy euro wpisowego.

- Wpisowe to bzdura. Chory jest też system sędziowania. Nie może być tak, że zawody prowadzą sędziowie z miasta, z którego pochodzi drużyna gospodarza.

Wiesław Wojas - właściciel i Dyrektor Generalny Zakładów Produkcyjno-Handlowych "Wojas", sponsora generalnego hokeistów Podhala Nowy Targ. Pochodzi z Kalwarii Zebrzydowskiej, w latach 80. przeniósł się do Nowego Targu. W 1990 r. na terenie upadłych Nowotarskich Zakładów Przemysłu Skórzanego założył ZPH "Wojas". Obecnie zatrudnia 560 osób i produkuje 700 tys. par butów rocznie. W 2002 r. otrzymał Złotą Statuetkę Lidera Polskiego Biznesu (jedną z dwunastu) przyznawaną przez Business Centre Club.