Polonia Warbud Warszawa - Start Lublin 107:65

Koszykarze Startu Lublin nie mieli nic do powiedzenia w meczu z Polonią-Warbud w Warszawie. Nie było trzeciego zwycięstwa nad warszawiakami w ostatnich dwóch sezonach, była klęska 65:107.
Mogło być jeszcze gorzej, bo pięć minut przed końcem meczu, po serii zagrań wyciągniętego z głębokich rezerw Polonii Krzysztofa Roszyka, było 98:48 dla gospodarzy. Początek meczu wyjaśnił zresztą wszystko. Lublinianie mogli liczyć tylko na akcje Jacka Olejniczaka i zanim się obejrzeli, było 11:32 po pierwszej kwarcie. Polonia bezlitośnie trafiała za trzy (siedem trójek już po 14 minutach gry) i bardzo dobrze broniła. Znakomicie grał zwłaszcza Eric Elliott. - Załatwił nas tą swoją grą na początku meczu - podsumował później trener Arkadiusz Czarnecki.

O pozostałej części meczu nie ma się co rozpisywać. Polonia testowała swojego nowego centra Jasona Keepa, sporo pograli rezerwowi. Podobnie było w Starcie, ale poza dwiema trójkami Piotra Ostrowskiego i ambitnymi zagraniami Dominika Derwisza nie było z tego żadnej korzyści. Zabrakło Michała Sikory, który złamał rękę. - Obawiałem się tego meczu i rzeczywiście to my ponieśliśmy konsekwencje porażki Polonii w pucharowym meczu w środę. Polonia była umotywowana i tak się to skończyło. Zagraliśmy makabrycznie w obronie, to była kompromitacja, jeśli chodzi o cechy wolicjonalne. Chciałbym jak najszybciej zapomnieć o naszej grze, ale chyba szybko się nie da - podsumował trener Czarnecki.

Polonia-Warbud Warszawa 107

Start Lublin 65

Kwarty: 32:11, 25:19, 30:15, 20:20.

Polonia: Jeklin 18 (2), Elliott 17 (4), Hlebowicki 11 (1), Sidor 9 (1), Keep 9 oraz Jarutis 19 (1), Roszyk 10, Karwowski 9, Lerić 2, Nordgaard 2, Miłoszewski 1.

Start: Brown 13 (3), Olejniczak 12, Marciniak 4, Konare 3, Bielak 1 oraz Derwisz 11, Celej 8, Ostrowski 6 (2), Hołota 3, Pelczar 3 (1), Łuszczewski 1, Fijałka 0.

Gracz meczu

Eric Elliott - 17 punktów w w ciągu pierwszych 15 minut