Zdyskwalifikowany Kalu Uche pojawił się w Krakowie

Zdyskwalifikowany niespełna pół roku temu przez Wisłę Kalu Uche pojawił się we wtorek w klubie. Jeszcze nie wiadomo, czy Nigeryjczyk dołączy do zespołu "Białej Gwiazdy", czy zostanie sprzedany do innego klubu.
- Myślę, że Kalu Uche będzie z nami trenował - powiedział nam wczoraj rzecznik Wisły Kraków Jarosław Krzoska. Uche, pomocnik Wisły i reprezentacji Nigerii, spotkał się z trenerem Henrykiem Kasperczakiem, wiceprezesem klubu Zdzisławem Kapką i szefem rady nadzorczej Hubertem Praskim. Dla szefów "Białej Gwiazdy" wizyta nie była zaskoczeniem. Cały czas w kontakcie z Nigeryjczykiem był trener Kasperczak, przyjazd Uche do Krakowa odbył się przy jego wiedzy i akceptacji.

Dwa wyjścia

Czy to oznacza, że Uche wraca do Wisły? - Mamy dwa wyjścia: albo będzie grał w Krakowie, albo z Wisły odejdzie, bo wciąż aktualne są propozycje Ajaksu i Hannoveru 96 - mówi Krzoska. Rzecznik zaznaczył, że "znów zaczynamy nabierać do siebie zaufania". - Chcielibyśmy popatrzeć na to z tej strony, że każdemu może zdarzyć się pomyłka. Za całą tę sytuację najbardziej winimy menedżerów Uche, którzy namieszali mu w głowie - dodał Krzoska i nie omieszkał przypomnieć, że "o piłkarskich walorach Uche nie ma co dyskutować, bo są znane, a trener Kasperczak oczywiście widziałby go w składzie". - Przyszłość należy do niego, myślę, że będzie z nami trenował - powiedział Krzoska.

21-letni reprezentant Nigerii obraził się na Wisłę na początku sezonu, bo ta nie zgodziła się na jego transfer do Ajaksu Amsterdam. Zastrajkował, odmawiając treningów i występów w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Krakowski klub ukarał go półroczną dyskwalifikacją, a Uche zwrócił się do FIFA o rozwiązanie kontraktu. Na początku grudnia piłkarska federacja uznała jednak, że Kalu Uche może grać tylko w Wiśle Kraków.

Zmęczony zamieszaniem

Ale ewentualny powrót Uche to nie jedyne możliwe wzmocnienie Wisły. Od dawna trwają zabiegi o pozyskanie Mariusza Kukiełki. - Słyszałem już różne kwoty, które musi zapłacić Wisła, abym stał się jej piłkarzem - mówi zmęczony zamieszaniem wokół jego osoby Kukiełka. Reprezentacyjny pomocnik zachowuje jednak olimpijski spokój, ufając menedżerowi Adamowi Mandziarze, który wrócił do Niemiec, by załatwić sprawę z Norymbergą, poprzednim klubem Kukiełki. - Większość kolegów znam z boiska. Teraz chcę dojść do wysokiej formy i pomóc w zdobyciu mistrzostwa Polski, którego jeszcze nie zdobyłem z żadną drużyną - dodaje Kukiełka. Z "Białą Gwiazdą" odbył już trzy treningi.

A może Majdan?

Menedżer Mandziara nie ustaje w nowych propozycjach dla krakowskiego klubu. Tym razem zaoferował bramkarza Radosława Majdana, który swego czasu był już przymierzany do Wisły. Rzecznik Wisły Kraków potwierdził i tę informację, ale o konkretach nie chciał mówić. Majdan przez 17 lat grał w Pogoni Szczecin, której jest wychowankiem. Zdobył z nią nawet wicemistrzostwo Polski. Potem występował w Turcji, Grecji, a ostatnio w izraelskim FC Ashdod. Grał w kadrze Polski, m.in. w meczu z USA na MŚ w Korei.

- Na pewno byłoby sympatycznie znów spotkać się z Radkiem, z którym grałem i w kadrze Polski i w greckim PAOK Saloniki - nie ukrywa Kukiełka.

Dla Gazety

Lou Sambou

opiekował się Kalu Uche w Krakowie

Wisła powinna Kalu zatrzymać, by grał, bo przez pół roku nic nie robił. Dzięki temu każdy skorzysta - i Wisła, i Kalu. Każdy popełnia błędy, ale tu ewidentna jest wina menedżera. Ostrzegałem Kalu, ale, niestety, zawodnik słucha najpierw swojego menedżera. Bardzo się cieszę, że Kalu wrócił. Bardzo go lubię, bo to bardzo sympatyczny człowiek. Myślę, że kibice powinni mu wybaczyć. Kalu powinien wszystkich przeprosić, żeby mógł zostać zaakceptowany. W tej chwili sprzedaż Kalu do innego klubu nie jest dobrym pomysłem, bo jest bez kondycji i zamiast zyskać, wszyscy na tym stracą.