Kuś wraca do Polonii. Dźwigała kończy karierę?

Marcin Kuś nie porozumiał się z klubem Bundesligi Hannover 96 w sprawie warunków kontraktu i dziś przystąpi do treningów z Polonią Warszawa. Także dziś odbędą się rozmowy - jak zwykle decydujące - przesądzające o losach klubu z Konwiktorskiej.


- Nie dogadałem się z Hannoverem. Nie przyjąłem warunków jakie przedstawił mi klub - mówi "Gazecie" Kuś. - Stwierdziłem też, że po wyleczeniu kontuzji nie byłbym w stanie podjąć stuprocentowej walki o miejsce w składze, a tego ode mnie by wymagano.

22-letni obrońca Polonii wyjechał do Niemiec w poniedziałek, tylko na testy medyczne. - Wypadły dobrze. Jestem zdrowy - powiedział Kuś o ich wyniku. Sportowo sprawdził się już latem, gdzie zagrał w trzech sparingach i właśnie podczas jednego z nich doznał kontuzji, która wyeliminowała go z gry i treningów do dziś.

Polonia chciała Kusia wypożyczyć, nawet za darmo ale z opcją transferu definitywnego. Po to aby negocjować już tylko warunki indywidualnego kontraktu wychowanek "Czarnych Koszul" pojechał do Hanoweru. - Co teraz? Świat się nie wali. Dziś wznawiam treningi z Polonią, jestem przecież jej zawodnikiem.

Ostatnia szansa

Kuś wraca na Konwiktorską w chwili gdy większość zawodników chce z niej odejść. Uzależniają tą decyzję od toczących się rozmów w sprawie zmiany właściciela klubu. Dotychczasowy Janusz Romanowski zaproponował wczoraj spotkanie w kancelarii adwokackiej wyznaczonej przez spółkę KSP Polonia. Dojdzie do niego dziś wieczorem i będzie ona już chyba naprawdę rozstrzygające. - Po prostu dłużej nie możemy czekać, bo co my będziemy mogli przejąć. Drużyna nam się rozsypuje. Ponadto sami jesteśmy zniechęceni i znużeni postępowaniem drugiej strony - powiedział prezes KSP Grzegorz Popielarz.

Dźwigała kończy karierę?

Najbardziej jednak piłkarze. - Czekam najpóźniej do wtorku, to znaczy we wtorek zdecyduję w jakim klubie będę grał, bo nie ukrywam, że mam poważną propozycję z Polski i zagranicy. Chciałbym zostać w Polonii, ale co z tego. Zresztą porozmawiamy jeszcze razem z chłopakami, co będziemy robić - mówi Rafał Szwed, który jak wielu innych trenuje bez kontraktu.

- Możliwe, że jak tu się nie poprawi każdy z nas rozjedzie w swoją stronę - stwierdził Bartosz Tarachulski.

Drastyczne postanowienie postanowił powziąć Dariusz Dźwigała. - Daję czas Polonii do końca tygodnia. Jeśli się nie dogadają, to kończę karierę - stwierdził Dźwigała. - Jestem już prawie w wieku oldboya, a wymagania w stosunku do mnie są wciąż wysokie. Nie ma co się tak poświęcać. Gdy żona zobaczyła mój plan treningów złapała się za głowę. Przygotowujemy się tak jakbyśmy mieli zamiar zdobyć mistrzostwa Europy, dwa czasami trzy razy dziennie. Ale z pilką bym nie skończył. Na pewno dalej bym grał w szóstkach, oczywiście we Florianie.