Widzew w Barsinghausen

Obiad, trening, odnowa biologiczna i badania wydolnościowe - tak wyglądał pierwszy dzień widzewiaków w Barsinghausen
W poniedziałek około godz. 14 autokar z piłkarzami Widzewa dotarł do ośrodka sportowego w Barsinghausen. W hotelu czekali już Brazylijczycy, którzy spędzili w podróży z Ameryki Południowej prawie 25 godzin. Oprócz Bruno, Juliano i Lelo do Niemiec dotarł też nowy nabytek łódzkiego klubu Luis Carlos. Najbliżej do ośrodka oddalnonego o 30 km od Hanoweru miał za to Adam Cichon, który już od dawna jest w Niemczech.

Po przyjeździe widzewiacy zjedli obiad, a już o 17.30 mieli pierwszy trening. Uczestniczyli w nim już także piłkarze z Brazylii, którzy wcześniej odsypiali męcząca podróż. Po zajęciach piłkarze mieli odnowę biologiczną i badania wydolnościowe. - Mamy komfortowe warunki do przygotowań. To wspaniały ośrodek, w którym mieszkała także reprezentacja Polski. Można powiedzieć, że prezes Grajewski, który jest na miejscu, zadbał o wszystko - opowiada Jerzy Kasalik, trener Widzewa.

Szkoleniowiec opracował już plan zajęć na najbliższe dni. Widzewiacy będą ćwiczyć dwa razy dziennie, aż do piątku, kiedy wystąpią w halowym turnieju w Hanowerze. W środę rozegrają także sparing na sztucznej nawierzchni z regionalną drużyną. - Nawet pogodę mamy dobrą, bo nie ma tutaj śniegu, a temperatura jest chyba nawet na plusie - mówi Kasalik.