Rozmowa ze Stanisławem Macurem

Jeśli na Balatonie nie będzie lodu, to zaplanowane w połowie stycznia mistrzostwa Europy i świata seniorów być może odbędą się w okolicach Wiednia, a niewykluczone, że w Polsce na jeziorze Śniardwy - mówi Stanisław Macur, sekretarz Floty Polskiej DN
Marek Siwicki: Na razie nie najlepiej z lodem. I to nie tylko na Balatonie

Stanisław Macur: Do niedawna jeszcze lód na Balatonie miał ok. pięciu centymetrów grubości, ale jeszcze nikt nie odważył się jeździć po nim bojerem. Podobnie jak i na większości dużych jezior w Polsce i Europie lód jest cieniutki albo w ogóle go nie ma. Tylko na niewielkich, płytkich akwenach w okolicach Suwałk, Mikołajek i Kielc niektórzy z naszych kolegów mieli już okazję potrenować. Większość jednak nie zaczęła jeszcze sezonu.

Czy podobnie jak i Amerykanie, Szwedzi czy Estończycy należący od lat do ścisłej światowej czołówki?

- Wiem, że bojerowcy z USA zaliczyli już kilka dni na lodzie, podobnie jak Litwini, na przykład. Ci drudzy wyraźnie zbroją się przed tym sezonem, a zadanie mają o tyle ułatwione, że od jakiegoś czasu mają zamarznięty akwen w okolicach Wilna i tam z powodzeniem trenują. Szwedom i Estończykom, podobnie jak i nam w Polsce, aura na razie nie sprzyja. Najgorzej, że spadł śnieg, który niczym poduszka przykrywa lód, tam gdzie on już jest, i nie dopuszcza do niego mrozu. W efekcie lód nie może solidnie zamarznąć.

Czy ze względu na dość późną w tym roku zimę Hans Adolfsson, szef światowych bojerów, ogłosił niedawno wariant "B" mistrzostw świata i Europy, proponując przesunięcie imprezy z połowy stycznia na początek lutego?

- To była bardzo zaskakująca propozycja i spotkała się z wielkim oburzeniem w środowisku zawodników, bo zmiany terminów już w trakcie sezonu to w naszej dyscyplinie przypadek od lat niepraktykowany. Każdy z bojerowców z dużym wyprzedzeniem planuje te kilka dni pobytu na zawodach, podporządkowując pod ten termin swoje obowiązki zawodowe. Jakiekolwiek zmiany czasu rozpoczęcia regat powodują, że cześć bojerowców - a zjeżdżają przecież z różnych części świata, musiałaby po prostu zrezygnować ze startu. Dlatego też wariant B został już oprotestowany i z tego, co wiem, do jego realizacji po prostu nie dojdzie.

Ale jeśli na Balatonie nie da się latać, bo na przykład nagłe ocieplenie roztopi lód? Lub będzie on zbyt słaby albo pokryty grubą warstwą śniegu?

- Byłoby szkoda, bo Węgrzy bardzo solidnie przygotowują nie tylko mistrzostwa świata i Europy seniorów, ale i mistrzostwa Europy juniorów oraz planowane na Balatonie mistrzostwa Europy minibojerów. Imprezę z wielkim zapałem propagują już od jakiegoś czasu w internecie na przykład. Jeśli jednak nie da się latać w okolicach Balatofured, bo tam ma być baza regat i w tamtej okolicy mają być wyznaczone trasy wyścigów, to wówczas trzeba będzie szukać innego akwenu. W rezerwie mamy okolice Wiednia, a także i jezioro Śniardwy. Jeśli i Austrii, i w Polsce nie będzie lodu, to trzeba będzie rozejrzeć się za warunkami do latania w Szwecji, Finlandii czy Estonii. Rozważamy też wariant przeniesienia regat do Lipna w Czechach, ale to już ostateczność, bo tam nienajlepiej się żegluje, nawet jeśli jest lód i wiatr.

Jak liczna grupa Polaków wybiera się na mistrzostwa i czy z Karolem Jabłońskim, siedmiokrotnym mistrzem świata w klasie DN na czele? Pytam o Karola, bo jeszcze w grudniu ze względu na przygotowania do Pucharu Ameryki w barwach włoskiego syndykatu Toscana Challenge z żalem mówił, że sezon bojerowy musi jednak odpuścić?

- Sądzę, że start w Pucharze Ameryki jest tak odległy, że Karol będzie mógł wystartować w tegorocznej edycji mistrzostw świata. Zresztą wysłał już zgłoszenie na tę imprezę, więc zamierza po raz kolejny powalczyć o tytuł najlepszego na świecie. A na mistrzostwa z Polski pojedzie ok. 25 seniorów i tyle samo juniorów. Równie liczną grupę będą stanowić i juniorzy młodsi, którzy będą walczyć w klasie IceOptymist.