Mistrzyni Europy w siatkówce Dominika Leśniewicz najlepszym sportowcem regionu w minionym roku.

Bydgoska siatkarka wyprzedziła wicemistrza świata w wioślarstwie Roberta Sycza. W najlepszej dziesiątce najwięcej znalazło się przedstawicieli sportów wodnych - aż pięciu - wliczając w to motorowodniaka Macieja Trzebiatowskiego.



Czołowa dziesiątka:

1. Dominika Leśniewicz (siatkówka - GCB/Adriana/Gazeta Pomorska)

2. Robert Sycz (wioślarstwo - RTW Bydgostia/Kabel)

3. Beata Mikołajczyk (kajakarstwo - Łączność)

4. Tomasz Gollob (żużel - Polonia)

5. Paweł Ochal (lekkoatletyka - Zawisza)

6. Wojciech Knapik (strzelectwo - Zawisza)

7. Jarosław Kalinowski (koszykówka - Astoria)

8. Mirosław Daniszewski (wioślarstwo - RTW Bydgostia/Kabel)

9. Dariusz Białkowski (kajakarstwo - Astoria)

10. Maciej Trzebiatowski (sport motorowodny - Team Haręza Żnin)



Sylwetki laureatów

1. Dominika Leśniewicz (GCB/Adriana/GP)

Mistrzostwo Europy polskich siatkarek było największą sportową sensacją minionego roku. Dominika Leśniewicz, libero drużyny Andrzeja Niemczyka, cieszyła się ze złotego medalu w Turcji razem z pozostałymi koleżankami. Była podstawową zawodniczką ekipy biało-czerwonych. Przypomnijmy, jak wspominała chwile po zwycięskim finale 3:0 z Turcją. - W szatni działy się niesamowite sceny. Ściskałyśmy się, krzyczałyśmy, śpiewałyśmy, robiłyśmy sobie zdjęcia, żeby uwiecznić tę chwilę. Ja już nawet teraz nie pamiętam dokładnie, co się działo, takie to było szaleństwo. Zachrypłam od tego krzyku - opowiadała "Gazecie" Leśniewicz.

To było we wrześniu, a miesiąc później bydgoską siatkarkę spotkało wielkie rozczarowanie. Po miesięcznym zgrupowaniu w Szczyrku trener Niemczyk nie zabrał jej na przedolimpijski turniej w Japonii. Wybrał Mariolę Barbachowską. Zawody w Japonii Polki przegrały. Leśniewicz zabraknie też na styczniowym, europejskim turnieju kwalifikacyjnym w Baku. - Nie tracę nadziei, że wrócę do reprezentacji Polski - mówi bydgoska siatkarka.



2. Robert Sycz (RTW Bydgostia/Kabel)

Bydgoski wioślarz jest prawie jak Adam Małysz. Zawsze można na niego liczyć. Mistrz olimpijski z Sydney z 2000 roku, dwukrotny wicemistrz świata, zdobył w minionym roku srebrny medal mistrzostw świata. Dla Sycza to już piąty medal MŚ w karierze. Wcześniej wygrywał po dwa razy złoto i srebro.

Swoją medalową passę w 2003 roku przedłużył na torze regatowym w Mediolanie, znowu wspólnie z gorzowianinem Tomaszem Kucharskim. Na początku sezonu wydawało się, że nie ma na to szans. Kucharski, z powodu kontuzji, nie trenował i Sycz szukał nawet nowego partnera. Na szczęście udało się obu wioślarzom zdążyć z uzyskaniem formy i w Mediolanie lepsi od Polaków byli znowu tylko Włosi. - Daliśmy z siebie wszystko. Rywale byli za silni - nie ukrywał Sycz po zawodach. Jak świętował swój srebrny medal zawodnik, który przez caly rok musi dbać o wagę. - Po tradycyjnej lampce szampana na minibankiecie, organizowanym przez nasz związek, uciekłem do sklepu. Kupiłem bułkę paryską, wędlinkę, żółty serek i pomidorki. W pokoju hotelowym zrobiłem kanapeczki i przy nich delektowałem się sukcesem - opowiadał "Gazecie". Wcześniej, w czerwcu minionego roku podpisał nową umowę z klubem. Dostanie 200 tys. złotych, jeśli zdobędzie złoto na igrzyskach w Atenach.

3. Beata Mikołajczyk (Łączność)

Najlepsza w tej chwili kajakarka naszego regionu, która puka do seniorskiej reprezentacji. W dalekim japońskim Komatsu osiągnęła życiowy sukces. Popłynęła po dwa medale w jedynkach podczas mistrzostw świata juniorów: najpierw po srebro na dystansie 1000 m, a po dniu przerwy - po brąz na 500 m. Cel na najbliższy sezon to walka o wyjazd na igrzyska w Atenach. Na zgrupowaniach w Wałczu, wiosennych konsultacjach i kwalifikacjach będzie starać się o "załapanie" do czwórki na 500 m. - Łatwo się nie poddam, choc wiem, jak ciężką będzie wysadzić z osady bardziej doświadczone kadrowiczki. Czuję, że dam radę - jak nie w roku olimpijskim, to później - mówi 19-letnia podopieczna trenera Wiesława Rakowskiego. Bo jeśli nie będzie wiosłować za osiem miesięcy w stolicy Grecji, to przy takich postępach i wytrwałości jest pewniakiem na igrzyska w Pekinie w 2008 roku.





4. Tomasz Gollob (Polonia)

W październiku, po ostatnim turnieju Grand Prix w Norwegii powiedział - Swoją postawę w tegorocznym cyklu oceniam na czwórkę -.

Co w minionym roku osiągnął Tomasz Gollob? W cyklu Grand Prix zajął szóste miejsce, o jedno lepsze niż w roku 2002. Najbardziej udana była dla niego GP Polski w Bydgoszczy. Na swoim torze, na stadionie Polonii wygrał. Czwarty w finale A był w Chorzowie i Krsko.

W minionym roku Gollobowi nie udało się też zwyciężyć w finale indywidualnych mistrzostw Polski. Lepszy od niego okazał się świeżo upieczony Polak - Rune Holta (norweski żużlowiec jeżdżący we Włókniarzu Częstochowa z polskim paszportem). Za największy sukces bydgoskiego zawodnika trzeba chyba uznać (zważywszy na wielkie kłopoty finansowe Polonii) brązowy medal w lidze.

5. Paweł Ochal (Zawisza)

Najbardziej niespodziewany, i co milsze pochodzący z Bydgoszczy, medalista młodzieżowych mistrzostw Europy w lekkiej atletyce.

Był lipcowy wieczór. Finał biegu na 10 km był na stadionie Zawiszy ostatnią konkurencją MME tego dnia. Polacy jeszcze nie mieli medalu, a na krążek Ochala nikt nie liczył, nawet on sam. - Chcę być w dziesiątce. Może nawet pokuszę się o miejsce w szóstce - mówił przed biegiem. Zdobył brązowy medal, bijąc swój rekord życiowy o ponad 30 sekund. To największy sukces w karierze tego lekkoatlety. Brąz zapewnił sobie długim finiszem na ostatnim okrążeniu. - Bardzo pomógł mi doping publiczności. Niósł mnie niesamowicie, tak że na 300 metrów przed metą nie wytrzymałem i zacząłem finisz. To dla mnie najszczęśliwszy moment w karierze - mówił po biegu Ochal, który osiągnął 29.17,41s. Pierwszy był Grek Ioannis Kanelopoulos (29.00,78), drugi był Ukrainiec Wasyl Matwijczuk

6. Wojciech Knapik (Zawisza)

Jako pierwszy z bydgoskich sportowców uzyskał prawo startu w igrzyskach olimpijskich w Atenach. 23-letni strzelec cel zrealizował w lipcu w koreańskim Czengwon. Wygrał tam zawody Pucharu Świata w w konkurencji pistoletu pneumatycznego 60 strzałów. Uzyskał w serii podstawowej 584 pkt (a życiówkę ma o 5 pkt lepszą) na 600 możliwych. Taki sam wynik - najlepszy w stawce 50 zawodników - miał Chińczyk Xu Kun. Do finałowej serii 10 strzałów przystępowała czołowa ósemka. Knapik w decydującej rozgrywce wytrzymał presję: przed ostatnim strzałem miał pół punktu przewagi nad Chińczykiem, trafił wreszcie śrutem w 9,8 pkt, a Kun "tylko" 10,0 (sam środek to 10,9). Ostatecznie bydgoszczanin zwyciężył z dorobkiem 683,0 pkt (584+99,0) - Początek w finale był ciężki. Wpadały mi dziewiątki, przedłużałem moment oddania strzału. A lepiej jest szybciej się złożyć, bo im dłużej, tym bardziej może drgać ręka. Chyba po piątym strzale miałem 2,8 punktu straty. Oprzytomniałem i potem szło już lepiej - opowiadał Knapik.

7. Jarosław Kalinowski (Astoria)

Był najlepszym zawodnikiem drużyny bydgoskich koszykarzy, która w sezonie 2002/2003 zapewniła sobie awans z II do I ligi. Rozgrywający Wód Mineralnych Ostromecko/Astorii i jego koledzy uczynili to w imponującym stylu. Zespół pod wodzą trenera Aleksandra Krutikowa wygrał 25 meczów - przegrał tylko jeden.

Kalinowski to wychowanek Zastalu Zielona Góra. Grał w ekstraklasie w klubach w Pruszkowie i Inowrocławiu. Był też w reprezentacji Polski. 24-letni koszykarz jest rozgrywającym. Prowadził grę bydgoszczan w II lidze. Był też najlepszym strzelcem zespołu. Świetnie trafiał za trzy punkty. Był też niezawodny na linii rzutów wolnych. Po wykupieniu przez klub "dzikiej karty" do gry w ekstraklasie, pozostał w drużynie. W Era Basket Lidze, w tym sezonie, rzadko jednak wychodzi na parkiet.

8. Mariusz Daniszewski (RTW Bydgostia-Kabel)

Ten 25-letni wioślarz nie wyobraża sobie, że może go zabraknąć w czwórce bez sternika podczas tegorocznych igrzyskach w Atenach. Przed olimpiadą w Sydney przegrał walkę o miejsce w osadzie, ale teraz jest już jej mocnym punktem. Wiosłował w łodzi, która latem w Mediolanie dopłynęła do dziewiątego miejsca mistrzostw świata i zdobyła dla Polski jedną z czterech przepustek do Aten. - Nie mogę pozwolić na stracenie drugiej szansy startu w wymarzonej imprezie. Temu podporządkowuję najbliższe miesiące ciężkiej pracy. Byłoby wspaniałe, gdybyśmy z Robertem Syczem wrócili z Grecji z medalami - nie kryje. Daniszewski, choć w Bydgostii-Kabli trenuje pięć lat pod okiem Mariana Drażdżewskiego, ma już na koncie wielkie trofea: w 2002 roku wygrał regaty Pucharu Narodów w dwójce bez st. (to nieoficjalne MŚ do lat 23), był już też dwukrotnie akademickim mistrzem świata w czwórce bez st.





9. Dariusz Białkowski (Astoria)

Ma szansę popłynąć - obok żony Anety - na swych czwartych igrzyskach i zdobyć trzeci medal (ma już dwa brązy). - To byłoby wspaniałe zwieńczenie kilkunastoletniej kariery - uważa. "Białek" to najbardziej doświadczony kajakarz w kadrze innego bydgoszczanina Ryszarda Hoppe. Ten 34-latek jako jedyny ostał się w czwórce pływającej na 1000 m, która miała brąz w Sydney 2000 roku. I pomógł młodszym kolegom popłynąć we wrześniu po piąte miejsce mistrzostw świata w Lake Lanier pod Atlantą i olimpijską kwalifikację. To wielki sukces, bo wcześniej nie wiosłował z partnerami w żadnych zawodach. - Darek jest ciągle bardzo mocny i jak utrzyma formę, jest pewniakiem do tej osady na Ateny - nie ukrywa trener Hoppe. A w kraju Białkowski miał satysfakcję w lipcu, gdy na poznańskiej Malcie zdobył swój kolejny tytuł mistrza Polski w jedynkach na 1000 m.

10. Maciej Trzebiatowski (Team Haręza Żnin)

W minionym roku osiągnął swój życiowy sukces. Trzebiatowski z wykształcenia leśnik, dopiero dwa lata startuje w zawodach motorowodnych, a już w czerwcu 2003 na Jeziorze Pakoskim sięgnął po wicemistrzostwo Europy. Medal zdobył w klasie O-700. Dotąd największym sukcesem było 9. miejsce w MŚ O-500. Trzebiatowski jest uczniem najbardziej utytułowanego motorowodniaka z naszego regionu Tadeusza Haręzy. Po swój pierwszy w karierze medal popłynął zresztą na silniku pożyczonym przez swego mistrza.

Zapewnił go sobie w ostatnim wyścigu. Tytuł mistrzowski miał już w kieszeni Niemiec Ulrich Rochel, który postanowił pomóc w zdobyciu drugiego miejsca rodakowi, Holgerowi Kluge. Tylko przez pierwsze okrążenie Niemcy pokazywali wodny pióropusz Trzebiatowskiemu. Nagle awaria silnika przydarzyła się Klugemu, Rochel też wtedy stanął. Trzebiatowski triumfował na miarę srebra, a pech Klugego wykorzystał jeszcze Witold Bartnicki z Poloneza Warszawa, sięgając po swój drugi w karierze brązowy krążek